PO reaktywuje związki partnerskie. Ale Gowin wciąż przeciw

| Aktualizacja:

Związki partnerskie: reaktywacja. O godzinie 17 posłowie Platformy Obywatelskiej mają się spotkać z premierem Donaldem Tuskiem. Tematem rozmowy mają być związki partnerskie. Swoje propozycje mają zaprezentować konserwatyści oraz autor odrzuconego przez Sejm projektu Artur Dunin.

wróć do artykułu
  • ~Honda
    (2013-02-21 11:39)
    W ustawie o partnerstwie zapisac ze geje moga spolkowac w miejscach publicznych zwolnic ich tez z wszelkich podatkow i kazdemu gejowi wyplacac kieszonkowe od panstwa bo praeciez za swoje zachcianki seksualne musi placic
    Ze tez sejm musi zajmowac sie osobnikami grzebiacymi sie w *******
  • ~gość
    (2013-02-20 17:55)
    jorge jesteś durniem!!!
  • ~re Kazik - ten przy zlewozmywaku
    (2013-02-20 16:49)
    A po co ci zona i dzieci???

    By byc 'szczesliwym na wlasny sposob'...szukaj sobie drugiego ...kazika!

    WSZYSTKIE WIELKIE RELIGIE SWIATA, w tym kosciol katolicki, na ktory ZAWSZE OHYDNIE PLUJESZ, SA PRZECIWNE TYM NIENATURALNYM ZBOCZENIOM!
  • ~pawel
    (2013-02-20 16:45)
    Ten Chyzy Roj niech wypromuje zwiazki K a z i r o d c z e - to mu dopiero przyniesie uznanie w europejskim burdelu
  • ~Sula
    (2013-02-20 16:41)
    Walka z polskością trwa

    Niedługo po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych w mediach poprawnych politycznie było lansowanych kilka celebrytek, które w ramach reedukacji "zacofanego" społeczeństwa wyjaśniały, jakie powinny być "jedynie słuszne" poglądy.

    Jedna z nich, znana dziennikarka, w pierwszym zdaniu zadeklarowała, że woli być "zimną suką" niż "matką Polką". Zachwalała homoseksualizm, domagała się prawa adopcji dzieci przez konkubinaty jednopłciowe, eutanazji, in vitro na życzenie.

    Wyznała, że nie znosi dzieci i woli brać psy ze schroniska, niż opiekować się dziećmi. Deprecjonowała ponadtysiącletnią tożsamość kulturową i religijną Polaków. Promowała zabijanie dzieci poczętych i zachwalała środowisko polityczne szerzące nienawiść do ludzi wierzących.

    Minęło kilka miesięcy i dowiadujemy się, że rząd Donalda Tuska majstruje przy zasadach finansowania Kościoła, próbuje otworzyć furtkę do rugowania religii ze szkół, ogranicza liczbę kapelanów wojskowych.

    Redukowane jest nauczanie historii w szkołach, trwają w najlepsze praktyki dyskryminacyjne w stosunku do Telewizji Trwam, są już gotowe projekty ustaw o in vitro oraz zrównujących konkubinaty jednopłciowe z małżeństwami.

    Premier Donald Tusk jest zwolennikiem ratyfikowania Konwencji Rady Europy przepojonej ideologią feministyczną i genderową. W tym dokumencie pod pretekstem zapobiegania przemocy wobec kobiet dekretuje się zwalczanie naturalnego modelu rodziny i nakłada obowiązek promowania homoseksualizmu.

    Błogosławiony Jan Paweł II już ponad 20 lat temu przestrzegał, że demokracja oderwana od wartości łatwo zamienia się w jawny i zakamuflowany totalitaryzm. Konwencja pachnie terrorem politycznej poprawności, której skutków już w Polsce doświadczamy.

    Przerabialiśmy już oznaczającą zagładę dziesiątków milionów ludzi "walkę klas", teraz nam się narzuca "walkę płci". Ta sama jest dialektyka i inżynieria społeczna. Ideologia feministyczna i gender to narzędzie w rękach neomarksistów, którzy "kochają ludzkość", ale nie kochają człowieka i inicjują w nowym wydaniu chińską rewolucję kulturalną.

    Demokracja polska jest pozorna, katolicy polscy są dyskryminowani i eliminowani z życia publicznego, czyni się z nich getto społeczne, zwalczane są poglądy inne niż liberalne.

    Telewizja Trwam i Radio Maryja są prześladowane, bo nie wyznają liberalizmu i nie wychwalają rządu, władze popierają, a nawet same szerzą laicyzację, a główne media publiczne są nieobiektywne i stronnicze, dziennikarze krytyczni są usuwani.

    Prezydent, premier, członkowie KRRiT i inni notable głoszą, że szanują wolność Kościoła, są za pluralizmem i demokracją, ale chcą zamknąć mu usta przez unicestwienie Telewizji Trwam i Radia Maryja, tylko dlatego, że nie przyjmują one obłędnego liberalizmu i nie wychwalają liberalnego rządu.

    Rząd boleje nad niską demografią, ale jednocześnie coraz bardziej sprzyja antynatalizmowi, aborcjonizmowi, związkom partnerskim, osłabieniu pozycji rodziny i godzi się na wielką niewydolność służby zdrowia.

    Ludzie zwalczający religię lub też samozwańczy "korektorzy" katolicyzmu na swoją modłę posługują się zbyt często narkotykiem zakłamania i samozakłamania. Widzimy to doskonale w mediach, które już zresztą zakłamaniem posługują się nie tylko w dziedzinie religii, ale we wszystkich dziedzinach.

    Często ludzie atakujący wiarę i katolików zarzucają im, że oni tych atakujących nienawidzą, tymczasem to oni nienawidzą katolików i tak próbują usprawiedliwić swoją niesłuszną nienawiść. Ateizm lub niechęć do religii katolickiej wiąże się nierozerwalnie z oszukiwaniem. Takiego ducha inspiruje cała UE.

    Wszyscy widzimy, może tylko z wyjątkiem rządu, PO i różnych awanturników, że życie w kraju szybko się obecnie degeneruje we wszystkich dziedzinach, co jest skutkiem dziedziczenia marksizmu i przyjmowania ideologii liberalistycznej, która rozbija ostatecznie życie duchowe i moralne społeczeństw UE.
  • ~Kazik
    (2013-02-20 16:37)
    No to jak będzie z tymy najblirższymy inaczej w tej POdczerwieni są za czy pszeciw niech wreszcie sie wypowiedzą EUROLAND CZEKA
  • ~rozan
    (2013-02-20 15:48)
    Pan Gowin PO kazuje , ze jest czlowiekiem bez charakteru. Tlusk go POniewiera, a on ogon POd siebie tuli. Wstyd.
  • ~Kolega
    (2013-02-20 15:45)
    Kiedy Kaczynski przyzna sie ze jest Gejem?
    Jako katolik nie wolno mu sie przyznac, lepiej cierpiec.
  • ~lis
    (2013-02-20 15:19)
    Przede wszystkim głos powinny zabrać dzieci wychowywane przez homoseksualistów. Poczytajcie sobie wypowiedź niemieckiego naukowca, którego wychowywały dwie baby. Czy tak cięzko przy zwiazkach partnerskich dopisać między kobietą a mężczyzną. To jest związek partnerski. Związki między lesbami a pedałami to związki homoseksualne.
  • ~Kazik
    (2013-02-20 14:28)
    Juz prawie w calej Europie moga Homosexualisci brac sluby, dzieci adoptowac,
    nawet najwyzsze sady stwierdzili ze niczym sie nie roznia od Hetro jesli chodzi o wychowaniu dzieci,
    demonizowanie tej grupy to ideologia skrajnie prawicowych i faszystowskich parti na czele z kosciolem katolickim.
    zacofanie i ciemnogrod.
  • ~O co chodzi w ideologii gender Gorsza od marksizmu
    (2013-02-20 14:23)
    Gender – nowe słowo, stare lewactwo

    Pragnąc zrozumieć ideologię gender, trzeba odbyć krótki kurs historii marksizmu-leninizmu. I nie można tego traktować jako pomyłki. Bez marksizmu nie zrozumiemy genderyzmu.

    Marksizm – reaktywacja
    Warto przypomnieć, że choć punktem wyjścia dla Marksa była analiza sytuacji Niemiec w XIX wieku, to stawiał on sobie ideały o wiele większe. Twierdził wprost, że „emancypacja Niemca jest emancypacją człowieka”. Co najbardziej ogranicza Niemca w szczególności, a człowieka w ogólności? Klasyk nie miał wątpliwości, że tym złowieszczym czynnikiem zniewolenia człowieka jest religia – swoisty produkt ludzkiej świadomości, „samowiedza i poczucie samego siebie u człowieka, który siebie bądź jeszcze nie odnalazł, bądź już znowu zagubił”.
    Marks nie poprzestawał na rzucaniu haseł. Dążył do konsekwentnego ukazania i usunięcia korzeni zła, czyli koncepcji Boga. Pierwszym działaniem marksizmu była zatem eliminacja Boga, orzeczenie Jego nieistnienia. Skoro zaś pozbyto się Boga, to człowiek mógł przypisać sobie odebrane Bogu atrybuty. Stawały się one atrybutami człowieka. A pierwszym z nich jest atrybut stwórcy. Człowiek przestał w tej jednej chwili orzeczenia marksowskiego być stworzeniem, a odtąd stwarzał siebie sam.
    „Wprost przeciwnie niż w filozofii niemieckiej, zstępującej z nieba na ziemię, my wstępujemy tu z ziemi do nieba. To znaczy, bierzemy za punkt wyjścia nie to, co ludzie mówią, imaginują sobie czy wyobrażają (…); bierzemy tu za punkt wyjścia ludzi rzeczywiście działających i z ich rzeczywistego procesu życiowego wyprowadzamy też rozwój ideologicznych refleksów i cech tego procesu życiowego. (…) Moralność, religia, metafizyka i wszystkie inne rodzaje ideologii oraz odpowiadające im formy świadomości tracą już przeto pozory samodzielności” (K. Marks, F. Engels. Ideologia niemiecka).
    Człowiek został zatem wyzwolony od Boga, a zarazem pozbawiony moralności, religii, metafizyki. Problemem pozostała jednak natura człowieka. Marks miał za złe znanemu krytykowi chrześcijaństwa – Feuerbachowi, iż jego krytyka religii usunęła Boga, ale nie usunęła konsekwencji religijnego obrazu świata i człowieka.
    Dopóki pojawia się mówienie o naturze człowieka, o prawie naturalnym, o naturalnej instytucji małżeństwa czy rodziny, to znaczy, że opisuje się człowieka nadal w kategoriach abstrakcyjnych i ahistorycznych. Faktycznym elementem walki z naturą stała się destrukcja natury społecznej i rodzinnej człowieka. Najkrócej i najzwięźlej – skoro nie ma Boga, nie ma też małżeństwa, które było ustanowione z Jego zamysłu. Tą kwestią zajął się wnikliwie Fryderyk Engels: „Tak więc małżeństwo pojedynczej pary bynajmniej nie wkracza do historii jako pojednanie między mężczyzną i kobietą, a tym mniej jako najwyższa forma małżeństwa. Przeciwnie. Zjawia się ono jako ujarzmienie jednej płci przez drugą, jako proklamowanie nieznanej dotychczas w dziejach pierwotnych wrogości płci. (F. Engels, Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa. W związku z badaniami Lewisa H. Morgana).

    Gender – wagon w pociągu rewolucji
    Marksistowski opis rzeczywistości małżeństwa i rodziny stał się znakomitym narzędziem w radykalnym feminizmie, który zawiązał się mniej więcej w latach 70. XX wieku. Do ruchu feministycznego radykałowie wnieśli stereotyp kobiety jako prototypu „klasy uciskanej”, a za narzędzia ucisku uznali małżeństwo i „obowiązkowy heteroseksualizm”.
    Celem rewolucji feministycznej w tym okresie stało się już nie tylko usunięcie przywilejów mężczyzn, lecz wyeliminowanie różnicy między płciami. Dlatego w równym stopniu nowy feminizm godził zarówno w mężczyzn, jak i w kobiety podejmujące macierzyństwo.
    Wtedy też pojawiła się mocna artykulacja marksowskiej tezy, iż role, jakie odgrywają kobieta i mężczyzna, zależą od kultury i historii. Istotnie, trzeba pamiętać, że w antropologii marksowskiej, człowiek jest pochodną materii i jej ruchu, jak również pochodną stosunków społeczno-ekonomicznych. Stąd jednak konsekwentny wniosek, że efektem tych dogmatów materializmu dialektycznego i materializmu historycznego jest nie tylko kwestia ról i zadań społecznych. Jest to kwestia produkcji tego, co tradycyjnie nazywane było „naturą społeczną” człowieka. Dlatego też radykalny feminizm, a za nim ideologia gender podkreślają, że np. w sercu kobiety nie ma naturalnych uczuć macierzyńskich, pojawiają się one dopiero na pewnym etapie historii. Skoro zaś się pojawiają, mogą też zanikać. I nie ma w tym nic zaskakującego.
    W tym miejscu rodzi się postulat nowej rewolucji kulturalnej, która zniesie wszelką odmienność, wszelkie różnice, konstytuujące rodzinę. Nie można już tolerować rodziny budowanej na instytucji heteroseksualnego małżeństwa. Takie małżeństwo wyznacza wszak sztywny gorset ról i funkcji społecznych. Wyznacza zarazem kierunki ucisku kobiet. Istotą ucisku kobiet jest macierzyństwo i wychowywanie dzieci. Dziecko staje się zatem ostatecznym potwierdzeniem podrzędnego statusu kobiety, jest niejako symbolem jej ucisku i wyzysku. Wszystko zatem, co godzi w dziecko, w samo jego istnienie, nabiera charakteru wyzwoleńczego.
    Z czym zatem należy wiązać gender od strony programowej? Aborcja na żądanie, antykoncepcja, całkowita wolność seksualna, zatrudnienie kobiet i przetrzymywanie dzieci we wspomaganych przez państwo żłobkach są warunkami koniecznymi do wyzwolenia kobiet. Jedna z czołowych propagatorek ideologii, Nancy Chodorow, w swojej książce „The Reproduction of Mothering” zauważa, że dopóki kobiety będą pełnić funkcje wychowawczo-opiekuńcze, dzieci będą rosnąć, postrzegając ludzkość podzieloną na dwie różne i – według niej – oczywiście nierówne klasy.
    Dlatego też radykalny feminizm i genderyzm domaga się tego, aby dzieci żyły bez rodziny. Absolutnie zakazana staje się w tej perspektywie rodzina biologiczna. Jej odrzucenie czy wręcz unicestwienie sprawi, że ludzkość będzie mogła wreszcie powrócić do swej naturalnej, wielopostaciowej i perwersyjnej seksualności.

    Ruch promarksistowski
    Nietrudno dostrzec, że elementy lewactwa, wskazane pobieżnie wyżej, znajdują się u podstaw jednej z partii zasiadających w Sejmie. Może nawet nie jednej… Spory sejmowe najnowszej kadencji rozpoczęły się od walki o krzyż, o zniesienie znaku obecności Boga w przestrzeni publicznej. Tak jak to postulował stary Marks. Najpierw detronizacja Boga, potem intronizacja… No właśnie, kogo? Człowieka? Przecież nie ma czegoś takiego jak człowiek, pojęty abstrakcyjnie, czegoś takiego jak natura ludzka?
    Nie ma Boga, nie ma moralności, religii, kultury. Określają człowieka stosunki społeczne i ekonomiczne, określa człowieka materia, „płeć mózgu”, geny, które – jak powiada socjobiologia – „trzymają nasz umysł na smyczy”. I tak, po raz kolejny, jak pisali o tym kiedyś księża profesorowie Tadeusz Styczeń i Andrzej Szostek, w tego typu projekcie człowiek zaczyna służyć zwierzęciu w sobie – projekt ubóstwienia staje się ubestwieniem człowieka.
  • ~@konrad wallenrod - 'bochater' na banicji
    (2013-02-20 14:03)
    Ty zboczku NA BANICJI - idz, zalatw kangurzyce 'od tylu'

    Z FORUM WON --- GOOOWNEM 'biblijnym' zajezdzasz!
  • ~Matwiej
    (2013-02-20 14:00)
    Czyli Donald T. tupnął nogą ,a Pan Gowin ogon tuli pod siebie.Fe.
  • ~kot
    (2013-02-20 13:57)
    Podoba mi się PO w osobie Pana Gowina. A jak zwierzęta sobie uświadomią, że nie są szczęśliwie we własnej skórze i np. jakiś kundel, będzie chciał zostać suką, w całości albo chociaż w połowie?