Nie podam się do dymisji - stwierdził marszałek województwa podkarpackiego. Tak skomentował siedem zarzutów korupcyjnych, które postawiła mu Prokuratura Apelacyjna w Lublinie.

Reklama

Mirosław Karapyta dziś przed urzędem marszałkowskim wygłosił oświadczenie. Powiedział, że nie odejdzie z własnej woli, bo nie czuje się winny. Zadeklarował, że oddaje się w tej sprawie do dyspozycji radnych, którzy jeszcze dziś będą głosowali nad wnioskiem o jego odwołanie.

Marszałek dodał, że jest rozczarowany postawą niektórych kolegów z PSL. Tłumaczył, że na podstawie informacji prasowych i bez konsultacji z nim w swoich wypowiedziach medialnych wyrażali się o nim w sposób przesądzający o jego winie. Dlatego, jak podkreślił, odchodzi z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Tym samym rezygnuje ze wszystkich piastowanych przez siebie funkcji partyjnych.

Dodał również, że jest gotowy do współpracy z prokuraturą. Wczoraj wyszedł z aresztu za kaucją po zatrzymaniu przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.