PiS zbojkotował posiedzenie Sejmu. "Dla takich chwil warto żyć"

| Aktualizacja:

Posłowie PiS zdecydowali, że nie wezmą udziału w dzisiejszych głosowaniach w Sejmie. To ma być  gest solidarności ze związkowcami, protestującymi w Warszawie przeciwko polityce rządu.

wróć do artykułu
  • ~Klik
    (2013-09-17 02:59)
    Uwielbiam polska "prawice" (czyli lewice wierzaca). Nik sie tak pieknie nie potrafi gryzc miedzy soba jak ta formacja. Ona ucielesnia wszystkie polskie wady i przywary z ktorych Polacy "zaslyneli" przez stulecia. Mam nadzieje, ze sie w koncu zagryza na smierc.
  • ~Hanka
    (2013-09-15 17:23)
    Za to PO to partia milosci bez skazy a w partii palikota i millera sa same aniolki o przejrzystej przeszlosci bez zadnych zaszlosci
  • ~POLAK
    (2013-09-14 11:48)
    System naprawdę boi się utraty władzy, skoro sięga po arsenał dezinformacyjny esbecji!

    Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości czy grupa trzymająca obecnie władzę naprawdę jest zdolna do wszystkiego, teraz powinien przekonać się jak jest naprawdę. Oto w całej Polsce, ostatnio w Warszawie, pojawiły się wielkie, bardzo kosztowne bilbordy z ogromnym napisem – Jarosław Kaczyński: ZABIJAJCIE POLITYKÓW i z malutkim (umykającym uwadze napisem w prawym dolnym narożniku – Nowa książka political fiction (...).

    Bilbordowy komunikat jest banalnie prosty: oto Prezes PiS Jarosław Kaczyński wzywa do zabijania polityków! Ilu Jarosławów Kaczyńskich zna Polak? Zwłaszcza, że widać świadomie budowane graficzne podobieństwo do plakatów prawdziwego Jarosława Kaczyńskiego z poprzedniej kampanii. Drobny dopisek, że to nowa książka political fiction, zaskakujący debiut literacki całkowicie umyka w szybkim oglądzie, a co więcej - nic nie wyjaśnia.
    Ów plakatowo-bilbordowy Jarosław Kaczyński, autor książki, to absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, handlowiec, menedżer, trener biznesu, satyryk, kabareciarz, wodzirej, autor tekstów wierszem i prozą.

    Według specjalisty z branży reklamowej, w tę manipulacje opinią publiczna, ewidentną akcję dezinformacyjną wpompowano już co najmniej 100 tysięcy złotych. Z pewnością, to nie są pieniądze dostępne dla małej firmy wydawniczej nowego bytu, o nazwie "zabijajciepolityków.pl". Co symptomatyczne, z Internetu nagle zniknęły wszystkie dane o autorze książki - najwyraźniej zadbano o starannie wyczyszczenie sieci.

    Ta przemyślana dezinformacyjna plakatowo-bilbordowa akcja wygląda na robotę ludzi ze służb specjalnych, byłych lub obecnych. Czyli: mamy do czynienia z kolejna akcją w stylu inwigiliacji i rozbijania prawicy z lat 90., którą prowadzili byli esbecy (w tym niesławny płk Lesiak ze swoją szafą).

    Cel takich manipulujących opinią publiczną akcji jest oczywisty – dezinformacja, przekonanie że nawet najbardziej absurdalny zarzut czy prowokacja zawsze pozostawia jakieś ślady, a z każdego zarzutu coś tam zawsze się przyklei.

    Jakie tragiczne efekty uboczne mogą mieć takie wezwania działacze PiS przekonali się boleśnie w Łodzi, kiedy oszalały z nienawiści były członek PO zamordował w biurze PiS Marka Rosiaka, działacza tejże partii, a drugiemu poderżnął gardło.
  • ~morda
    (2013-09-14 06:18)
    PRAWICA KONTRA PRAWICA

    Ostrą rywalizację pokazuje scenka z samolotu z Warszawy do Rzeszowa, którym lecieli przedstawiciele obu prawicowych formacji. W środku m.in. europoseł PiS Ryszard Czarnecki: - Lot do Rzeszowa. Na pokładzie wraz z posłami Czartoryskim, Kownackim i Górskim. Zabezpiecza: agent Tomek. C ały samolot czeka na Kurskiego - pisze na Tweeterze Czarnecki. I po chwili melduje:
    - Jeeest! Czuję, że polecimy szybciej, niż rozkład przewiduje...
    Jeszcze bardziej napięta atmosfera panuje w samolocie, który do Rzeszowa leci dzień wcześniej. Na pokładzie silna grupa PiS z Antonim Macierewiczem na czele. Nieopodal siada kandydat Solidarnej Polski Kazimierz Ziobro. Dyskusja szybko schodzi „na wartości”, jak ujmuje to jeden z naszych rozmówców. - Kaziu, wracaj. Wybaczymy ci, usiądziemy, napijemy się, dogadamy - mówi jeden z posłów PiS. -Przecież wyrzuciliście Zbyszka Ziobrę,
    Cymańskiego, Kempę - ripostuje Kazimierz Ziobro. - Ze Zbyszkiem nie usiądziemy, ale z tobą tak. Martw się o siebie, wycofaj z kampanii. Czemu walczysz z nami? - tak dialog opisuje nam jeden z pasażerów tego lotu.
    Mimo tych podniebnych, nieco żartobliwych negocjacji na lądzie toczy się bezpardonowa walka. Z okazji rocznicy Sierpnia posłowie PiS składają kwiaty pod jednym z kościołów w Mielcu i pod pomnikiem upamiętniającym Porozumienia Sierpniowe. W tym samym miejscu i czasie pojawiają
    się przedstawiciele Solidarnej Polski. Tyle że parlamentarzystów PiS jest około setki, a z Solidarnej Polski tylko dwóch: Ludwik Dorn i kandydat na senatora Kazimierz Ziobro.
    - Co, nie chcecie nas dopuścić ? - wykrzykuje Dorn, ale posłowie PiS udają, że nie słyszą.
    Solidarna Polska gwałtownie reaguje też na ulotki, na których Kazimierz Ziobro jest zestawiony z Donaldem Tuskiem i podejrzewanym o korupcję i molestowanie seksualne byłym PSL - owskim marszałkiem województwa Mirosławem Karapytą. W ostatnich dniach kampanii z obu stron padają też zarzuty dotyczące przeszłości Ziobry i Pupy w PRL.

    GAZ DO DECHY

    Nic dziwnego, że na wspomnianym wyjazdowym posiedzeniu klubu PiS w Mielcu mobilizacja była pełna. - Już kilka dni wcześniej wszyscy posłowie dostali serię e-maili i SMS-ów z przypomnieniem, że obecność jest obowiązkowa - opowiada jeden z naszych rozmówców z PiS. Na miejscu każdy musi się podpisać na liście obecności. Przy czym nie chodzi bynajmniej o omówienie ważnych spraw klubu. Na prowadzonym przez Mariusza Błaszczaka posiedzeniu przyjmowane są jedynie mało istotne uchwały, nie ma nawet prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Prawdziwy cel wyjazdu jest inny: bezpośrednio po nim posłowie PiS rozjeżdżają się po Mielcu i sąsiednich powiatach, by agitować za Zdzisławem Pupą.
    Wieczorem zmęczeni wracają do hoteli. Dla części z nich to już druga taka noc z rzędu. Na szczęście położony wśród lasów hotel Rado zapewnia gościom m.in. spa, odnowę biologiczną w łaźni rzymskiej, a nawet jacuzzi pod gołym niebem.
    Właśnie tu w sobotnią noc bawi się część polityków PiS, w tym m.in. Adam Hofman, Dawid Jackiewicz, Tomasz Kaczmarek (znany jako agent Tomek) i wiceprezes partii Adam Lipiński. Sam prezes Kaczyński ma przyjechać dopiero następnego dnia, więc zaczyna panować atmosfera szkolnej wycieczki. Kilka dni później „Super Express” publikuje zdjęcia z imprezy. Widać na nich, jak trzech działaczy ubiera w szlafrok ledwo stojącego na nogach Lipińskiego, który próbuje wyjść z jacuzzi. Wiceprezes PiS bagatelizuje sprawę: - Generalnie nie używam życia. Raz mi się zdarzyło - kwituje. - Takie spotkania powinny się odbywać częściej - dodaje Kaczmarek.
    Te same zdjęcia pojawiają się potem w anonimowej broszurze wyborczej kolportowanej przez przeciwników PiS. Szef sztabu PiS Kazimierz Moskal komentuje w lokalnej gazecie: - Te wszystkie szlafroki, baseny, wiem, że tego nie było, a powinny być jakieś granice oskarżeń (...). Zdjęcie można zawsze spreparować. Nie wierzę, by nasi koledzy tak się zachowywali i by to wszystko miało miejsce”.
    Pytamy o tę historię prominentnego polityka PiS. - To było przecież po całym dniu kampanii, a skoro jest jacuzzi, to chyba można z niego korzystać! - przekonuje.

    Ponieważ są paparazzi w krzakach, tylko dlatego nie wyciągnę i nie pokażę - mówi o swoim przyrodzeniu Adam Hofman, rzecznik PiS

    Jednak „Wprost” dotarł do jeszcze innych zdjęć, a także filmu z wyjazdu polityków PiS. Materiały nie pozostawiają złudzeń co do tego, jak politycy PiS zachowywali się na Podkarpaciu. Bez pudru, w którym na co dzień występują w telewizji. Ewidentnie mają świadomość, że są obserwowani: w rozmowach kilkakrotnie się do tego odwołują. Tym bardziej może dziwić, jak i o czym rozmawiają czołowi przedstawiciele największej partii opozycyjnej.
    Podczas jednej ze scen po hotelowym podwórku chwiejnym krokiem spaceruje poseł Tomasz Kaczmarek. W tle słychać głośne kobiece śmiechy.
    - Gdzie Adam śpi? W pierwszym?
    - pyta, podchodząc do jednego z hotelowych bungalowów.
    - Nie, w drugim - odpowiada mu jakiś mężczyzna.
    Ale Adam Hofman nie śpi. Rzecznik partii przed swoim domkiem głośno rozmawia z czterema pracownicami biura klubu. Sprawia wrażenie wzburzonego, choć głośne śmiechy wskazują, że sytuacja bawi towarzystwo.
    - Niby gdzie to usłyszałaś? - mówi do jednej z pracownic. - Różne rzeczy można, rozwiać plotki... Ale byś musiała to udowodnić.
    - Ale ty powiedziałeś... - ripostuje kobieta. - Adam, to nie ja powiedziałam!
    - Z tego wyciągnęłaś wniosek: masz małego penisa? - oburza się Hofman. -No to już na moją dumę... Wyciągnij i pokaż.
    - Nie! - krzyczy kobieta i odchodzi.
    - Wszystkie rzeczy się robi vis-a-vis
    - towarzyszący Hofmanowi mężczyzna próbuje ją zatrzymać.
    - Ponieważ są paparazzi w krzakach, tylko dlatego nie wyciągnę i nie pokażę
    - oświadcza Hofman.
    Po chwili jednak spór o anatomię posła ma być rozstrzygnięty: Hofman wykonuje gest sugerujący zdejmowanie spodni.
    - Kto nie ma racji, ten nie ma kolacji!
    - sekundujący mężczyzna podgrzewa atmosferę zakładu. Rozlega się głośny śmiech.
    - Aż jej włosy stanęły dęba! - śmieje się towarzysz Hofmana.
    Po chwili Hofman znowu wraca do rozmowy o gabarytach.
    - A wiesz co? Nie zmieściłby się już do szafy - mówi.
    W kolejnej scenie do Hofmana dołącza poseł Tomasz Kaczmarek i jeden z pracowni ków klubu PiS. Ten ostatni pokazuje środkowy palec w kierunku krzaków, gdzie zdaniem rozmówców maj ą być ukryci paparazzi.
    Po chwili monolog zaczyna poseł Tomasz Kaczmarek. Prawdopodobnie opowiada
    o swoich doświadczeniach z pracy w policji lub służbach specjalnych.
    - Przysięgam, że nie straszę. ************ gościowi, to z butów wyrywa. Na ludzi „pepper” to ani strzał, nikogo nie zabijasz. To znaczy strzał taktyczny. Bawisz się na ************** umiesz się tą bronią posługiwać. 45 magnum, ale, ****** ma potężną amunicję. Wsadzasz w kieszeń, my musimy mieć coś w kurteczce. Tego nie widać! Nie widać! - mówi z naciskiem. - Kaliber ten ja znam, to ósemka.
    - Ja mam propozycję. Zabij go - mówi jedna z kobiet.
    Posłowie zaczynają rozmawiać z pracownicami biura klubu PiS. - Kiss me! Kiss me!
    - mówi do jednej z nich Tomasz Kaczmarek.
    - To chodź z nami. Adam! Adam! - krzyczy Kaczmarek do odchodzącego Hofmana. Rzecznik PiS wraca, klęka przed Kaczmarkiem.
    Po chwili kamera nagrywa głos trudnych do zidentyfikowania osób, które prawdopodobnie znajdują się poza zasięgiem kamery.
    - Dobra, idź do chłopaków. Dobrze, OK
    - dodaje. - Idź, idź! Daj mu! - woła kobieta. W tym czasie Kaczmarek całuje Hofmana w czoło.
    - Wypowiedzenie dostaniesz, zobaczysz!
    - mówi do jednej z kobiet niezidentyfikowany mężczyzna. Nie, wypowiedzenie ode mnie. Tak. To taki szantaż emocjonalny - wyjaśnia.
    Impreza się kończy nad ranem. Kilka godzin później politycy PiS zaczynają bardzo pracowitą niedzielę - muszą odwiedzić wszystkie parafie na Podkarpaciu i wręczyć wiernym pod kościołami setki ulotek swojego kandydata.
    Kto sfinansował wizytę parlamentarzystów pod Mielcem? Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak przyznaje, że za pobyt w czasie weekendu na Podkarpaciu zapłacił klub parlamentarny PiS (utrzymywany przede wszystkim ze środków Kancelarii Sejmu, czyli publicznych). Nie kryje przy tym irytacji naszymi pytaniami: - Chyba mamy jeszcze prawo do organizowania posiedzeń klubu?
  • ~holetyk
    (2013-09-14 06:17)
    KOSMETYKI DLA ZIOBRY

    Choć dziś trudno w to uwierzyć, Hofman swoją karierę zawdzięcza Zbigniewowi Ziobrze, który odkrył go dziesięć lat temu na Dolnym Śląsku. Stało się to, gdy Ziobro wchodził do studia telewizyjnego. Podbiegł do niego młody chłopak z puderniczką w dłoni i zaproponował wsparcie kosmetyczne. Zrobił tym duże wrażenie na znanym pośle. - Zbyszek rywalizował z Bielanem, który w PiS odpowiadał za sprawy wizerunkowe. Ściągnął Hofmana do Warszawy, by osłabić rywala - mówi współpracownik Ziobry.

    Od tej pory puder stanie się nieodłącznym atrybutem kariery politycznej Adama Hofmana. Wśród sejmowych reporterów krąży anegdota, że najczęściej wypowiadaną sentencją rzecznika PiS są słowa: „Muszę się przypudrować”.
    Trzy lata wcześniej wiceprezydent Wro cławia Dawid Jackiewicz (obecny poseł PiS) powierzył młodemu studentowi politologii pierwszą ważną polityczną funkcję
    - swojego asystenta. Hofman był wtedy aktywny w młodzieżówce PiS. - Już od tamtej pory popisywał się swoim niestosownym zachowaniem - wspomina jego koleżanka z Forum Młodych PiS. - To był szok dla młodych ideowych ludzi, którzy na to patrzyli.
    Jednak Hofmanowi wiele uchodziło płazem. „Wy to jesteście jak bracia Niemo-jowscy z Kalisza. Nawet carska policja nie wiedziała, czy tak dużo piją, żeby się maskować, że spiskują, czy po prostu tylko dużo piją” - tak prezes Kaczyński podsumował działalność frakcji młodych PiS, kierowanej przez Hofmana.

    Miał 25 lat, gdy po raz pierwszy został wybrany posłem w 2005 r. I jest nim nieprzerwanie do dzisiaj, powoli pnąc się po szczeblach kariery. - To osoba nastawiona na siebie, na wygryzanie innych, na własną karierę ponad wszystko - mówi jego znajoma.

    LUKSUS Z OUTLETU

    Imprezy, drogie ubrania, samochody. Przez tabloidy przetoczyły się artykuły o drogim płaszczu Hofmana marki Burberry. Poseł przekonywał, że kupił go w jakimś niemieckim outlecie. Tymczasem jeden z biznesmenów opowiada: - Wchodzę kiedyś do luksusowego sklepu na placu Trzech Krzyży, oglądam apaszki i nagle ktoś wpada. Płaszcz jest? Poproszę. Odwracam się i widzę Hofmana.
    Jego znajomy: - Luksus wokół Hofmana to jest mit. W Warszawie wynajmuje mieszkanie, a swoje we Wrocławiu wynajmuje komuś. Na poprzedni samochód podobno pożyczał pieniądze od kolegów posłów. Adam wypić i połobuzować lubi, ale reszta to przesada.
    Rzeczywiście, Hofman jest znany z tego, że za kołnierz nie wylewa. Co jakiś czas staje się bohaterem zdjęć i filmów publikowanych w internecie czy brukowcach. Nietrzeźwego sfotografowano go w czasie Euro 2012 i podczas ostatniej kampanii wyborczej w Elblągu.
    Kilka lat temu „ Super Express” opisał, jak Hofman miał być szantażowany sprawami obyczajowymi. Złożył wtedy zawiadomienie do prokuratury. Dziennikarzowi „Wprost” wyjaśniał ostatnio, że chodziło o rzekome zdjęcia z klubu nocnego, których opublikowaniem ktoś groził rzecznikowi PiS.
    Zresztą o rozwiązłym życiu posła od dawna krążą w Sejmie legendy. Czy docierają one do prezesa? - Ileś osób wieo bujnym życiu, ale prezes jest nieświadomy, bo kto mu ma powiedzieć - mówi jego znajoma z FM PiS. - Prezesa osaczyła grupa karierowiczów, takich jak Hofman. Bez względu na to, co mówią, to środowisko skrajnie liberalne. Każdy, kto do nich przystąpi, się zmienia. Pewna skromna, przyzwoita dziewczyna z katolickiej szkoły, absolwentka uczelni Rydzyka, też została przemieniona przez to towarzystwo - dodaje.

    NAWET PREMIER

    Po odejściu z PiS Zbigniewa Ziobry, Jacka Kurskiego i Adama Bielana Hofman wśród młodszego pokolenia ma pozycję króla. Jest dość bezwzględny wobec słabszych od siebie partyjnych kolegów, natomiast wyjątkowo giętki podczas osobistych spotkań z prezesem Kaczyńskim. Wysoką pozycję w partii zapewnia mu nie tylko podporządkowanie się Kaczyńskiemu, ale też przyjaźń z wiceprezesem Adamem Lipińskim, który przez wiele lat traktował go po ojcowsku.
    Przemysław Wipler mówił jeszcze niedawno, że widzi w nim przyszłego przywódcę prawicy, a nawet premiera Polski. Sam 33-letni dziś polityk niechętnie opowiada o swoich politycznych planach. Kiedy był młodszy, chciał być ministrem sportu. Teraz, gdy wydoroślał, chce się zająć poważną i twardą polityką. Rzeczywiście, ostatnio czuje się wyjątkowo pewnie. W kontaktach z mediami nie przebiera w słowach, podczas jednej z ostatnich konferencji prezesa PiS bezpardonowo zaatakował dziennikarza TVN Jakuba Sobieniowskiego, mówiąc, że „stał się ostatnio sztabowcem Zbigniewa Ziobry”. - Ludzie z TVN typu Jakub Sobieniowski są przykrym znakiem naszych czasów - powiedział - Hofman już poczuł, że rządzi. Podobno najbardziej chciałby zostać szefem kancelarii premiera - mówi jego znajomy. Na razie, komentując pogodę na Podkarpaciu, ogłosił, że Bóg jest po jego stronie.
  • ~antyRP IV
    (2013-09-14 05:10)
    PiSiacy zasłużą się w polskim szkolnictwie ,gdyż ułatwią nauczycielom matematyki wykłady o zbiorach . Powinni posłużyć jako przykład zbioru lub podzbioru idiotów w zbiorze zdrowych Polaków,lub może jako podzbiór smoleński.
  • ~krzysztof
    (2013-09-14 03:39)
    Czy ktos zauwazyl co robi pan Adas na zalaczonym zdjeciu?Wyglada,ze zapina pas.Czyzby pokazywal Prezesikowi swego ...?
  • ~(zaczerpnięte z konkurencyjnego portalu)
    (2013-09-14 00:11)
    HISTORIA PRZEKRĘTU cz I

    Wiosna roku 1990. Kaczyńscy zacierają ręce na wieść o konflikcie między Mazowieckim a Wałęsą i zakładają partię rozłamu Solidarności, czyli Porozumienie Centrum. Tak naprawdę nie chodzi jednak o PC - ma ono stanowić przykrywkę przekrętu na miarę kradzieży księżyca. Prawdziwego.

    JAREK I LECH ZAKŁADAJĄ OTO FUNDACJĘ PRASOWĄ SOLIDARNOŚĆ.

    KOGÓŻ JESZCZE WIDZIMY W TEJ FIRMIE?

    JEST ARCYBISKUP GOCŁOWSKI,

    JEST MACIEJ ZALEWSKI (OBECNIE W WIĘZIENIU ZA POMOC GĄSIOROWSKIEMU I BAGSIKOWI W UCIECZCE Z POLSKI),

    A TAKŻE SŁAWOMIR SIWEK (MILIONER),

    KRZYSZTOF CZABAŃSKI (POWIERNIK KACZORÓW)

    I MARIA STOLZMAN - PÓŹNIEJ WICEMINISTER ROLNICTWA,
    OBECNIE POLITYK UNII WOLNOŚCI. ZARZĄDZA FUNDACJĄ ROLNICZĄ. TO TAKA FIREMKA, KTÓRA KIERUJE CZĘŚCIĄ INTERESÓW KOŚCIOŁA NA WSI.

    FUNDACJA PRASOWA SOLIDARNOŚĆ Z KACZORAMI NA CZELE, DYSPONUJĄC KAPITAŁEM ZAŁOŻYCIELSKIM W KWOCIE - UWAGA! - 180 ZŁ, nabywa `Express Wieczorny' - jeden z największych wówczas dzienników w Polsce o nakładzie przewyższającym nakład `Wyborczej' i `Życia Warszawy'.

    POWIEDZMY TO JESZCZE RAZ: DWAJ BRACISZKOWIE DOSTAJĄ ZA 180 ZŁOTYCH (TAK DZIAŁO SIĘ WÓWCZAS, PODCZAS PODZIAŁU RSW) NAJWIĘKSZĄ POLSKĄ GAZETĘ! I CO Z NIĄ ROBIĄ? OD RAZU MIANUJĄ NACZELNYM KRZYSZTOFA CZABAŃSKIEGO - CZŁEKA BEZ RESZTY IM ODDANEGO.

    Jednak aby wydawać dziennik, trzeba po pierwsze - mieć o tym pojęcie, a po drugie (i najważniejsze) - należy posiadać jakąś kasę.

    Bracia nie mają ani jednego, ani drugiego. Ale od czego mamy służebną rolę państwa wobec grupy trzymającej władzę! Bank Przemysłowo-Handlowy (wówczas jeszcze własność RP) przekazuje Fundacji pieniądze (jako darowiznę!) w kwocie równej kosztom trzymiesięcznej pracy redakcji, prawie 2 mld starych zł.

    Ale to wszystko mało i mało. I tu WŁAŚNIE UJAWNIAJĄ SIĘ NIEODKRYTE DOTĄD TALENTY BLIŹNIĄT. OTÓŻ WYNAJMUJĄ ONI BANKOWI BPH BUDYNEK PRZY ALEJACH JEROZOLIMSKICH 125/127, POBIERAJĄC CZYNSZ... ZA 10 LAT Z GÓRY! TO SĄ OGROMNE PIENIĄDZE.

    Dziś za taką kasę można by utworzyć nowy ogólnopolski dziennik. Żeby było jeszcze ciekawiej, Lech i Jarosław Kaczyńscy wynajęli tę nieruchomość i... wzięli za wynajem pieniądze, chociaż ona nigdy do nich nie należała.

    Lecz i to wciąż za mało. KOLEJNA PAŃSTWOWA FIRMA, KTÓRA WYSUPŁAŁA DAROWIZNĘ NA RZECZ FUNDACJI BRACISZKÓW, TO BUDIMEX. TEN SAM, KTÓRY WYBUDOWAŁ LICHEŃ I MIAŁ TUDERKA ZA SZEFA. ILE DAŁ? NIE WIEMY DOKŁADNIE ILE, ALE WIEMY, ŻE BARDZO DUŻO.

    Czytelnik w tym momencie jest przekonany, iż Kaczory potężną kasę z pieniędzy podatników pakowały w `Express Wieczorny' - w jego rozwój. Nic bardziej mylnego. FORSA SZŁA NA FINANSOWANIE DZIAŁALNOŚCI PC ORAZ NA WYDAWANIE TYGODNIKA `POLSKA DZISIAJ'. ÓW TYGODNIK W CIĄGU DWÓCH LAT TRAFIŁ CZTERY RAZY DO KIOSKÓW! RESZTA KASY TRAFIAŁA DO `TYGODNIKA CENTRUM', STOWARZYSZENIA DZIENNIKARZY KATOLICKICH, `TYGODNIKA SOLIDARNOŚĆ' ORAZ `ZIEMI GARWOLIŃSKIEj' - pisemka o nakładzie 2000 sztuk. A dlaczego? A dlatego, że `Ziemią Garwolińską' zarządzał wówczas Marek Suski, zaufany braci, a dziś czołowy działacz i poseł Prawa i Sprawiedliwości.

    No i na to właśnie poszła cała forsa, a tu raptem zbliża się kampania wyborcza. Skąd wziąć na nią środki?! - biedzą się bliźniacy. I wpadają na pomysł: opylimy `Express Wieczorny'; wyssaliśmy z niego wszystko, więc teraz trup pójdzie pod młotek.
  • ~Jur
    (2013-09-14 00:06)
    PIS TO PARTIA ANTYPOLSKA. SIĘJĄ KŁAMSTWA, TWORZĄ ZAMĘT W KRAJU, BOJKOTUJĄ LEGALNIE WYBRANE WŁADZE, W TYM NAWET SEJM., RZUCAJĄ OBELGI , STOSUJĄ PSYCHCZNY TERROR, W DZIAŁANIACH PRZYPOMINAJĄ HITLERA GDY WALCZYŁ O WŁADZĘ..ICH POCHODY Z FASZYSTAMI , Z HASŁAMI NAWOŁUJĄCYMI DO FIZYCZNEJ PRZEMOCY TĄ ANALOGIĘ PRZYBLIŻAJĄ, CZY TO BOJÓWKI PISU OBLEWAJĄ FARBĄ POMNIKI, POLEGŁYCH ROSJAN, HAŃBIĄC NASZ KRAJ??TA PARTIA POWINNA ZOSTAĆ ZDELEGALIZOWANA.. NIEMRAWY RZĄD, W TYM PRZEDMNIOCIE, NIE POTRAFI WALCZYĆ Z POLITYCZNYMI WARCHOŁAMI., PODOBNIE JAK NIE POTRAFI ZWALCZYĆ KIBOLSKIEGO BANDYTYZMU, CHRONIONEGO JAWNIE PRZEZ PIS...OBUDZCIE SIĘ WRESZCIE MIĘCZAKI Z PO.
  • ~(zaczerpnięte z konkurencyjnego portalu)
    (2013-09-14 00:06)
    HISTORIA PRZEKRĘTU cz II
    (zaczerpnięte z konkurencyjnego portalu)

    Pojawiają się Szwajcarzy (ot, głupki jedne) chętni do zakupu. Dochodzi do transakcji na kwotę... no i tu są różne dane. Według naszych ustaleń,

    KACZORY SPUSZCZAJĄ `EXPRESS' ZA MNIEJ WIĘCEJ 25 MILIARDÓW STARYCH ZŁOTYCH. Z TYCH PIENIĘDZY PC FINANSUJE SWOJĄ KAMPANIĘ WYBORCZĄ W ROKU 1993 I... PRZEGRYWA NA CAŁEJ LINII. NA OTARCIE ŁEZ TYLKO LECH KACZYŃSKI ZOSTAJE PREZESEM NAJWYŻSZEJ IZBY KONTROLI.


    A tymczasem Fundacja Prasowa Solidarność już ledwo zipie. Wszystkie wszak środki władowała w elekcję Kaczorów i w kasie pojawiło się dno. Ale braciszkowie mają główki na miejscu. Nigdy wszak nie ma tak, żeby nie można było jeszcze czegoś chapnąć.


    SĄ PRZECIEŻ NIERUCHOMOŚCI SKARBU PAŃSTWA ZARZĄDZANE PRZEZ FUNDACJĘ. NO TO TRZEBA JE SPRZEDAĆ. Ale jak sprzedać nie swoje? Jak spieniężyć dla siebie coś, co jest własnością podatników?


    Otóż bardzo prosto - wystarczy tylko bezczelny pomysł!
    W LUTYM 1994 ROKU LECH I JAROSŁAW UPOWAŻNIAJĄ ZARZĄD FUNDACJI DO ZAŁOŻENIA TRZECH SPÓŁEK: `SREBRNA', `INTERPOLIGRAFIA' I `CELSA'. PO CO ONE? A PO TO, ŻE MAJĄ SPRZEDAĆ Z MAJĄTKU FUNDACJI, CO SIĘ TYLKO DA. A DA SIĘ SPRZEDAĆ NP. BIUROWCE PRZY ALEJACH JEROZOLIMSKICH I ULICY SREBRNEJ, DRUKARNIE PRZY UL. NOWOGRODZKIEJ, A TAKŻE MAŁY OBIEKT PRZY ORDONA 3.

    SĄD GOSPODARCZY JAKOŚ NIE MA CZASU NA SPRAWDZENIE, CZY NIERUCHOMOŚCI SĄ WŁASNOŚCIĄ FIRMY KACZORÓW. Jest to co prawda jego obowiązek, ale kto to wysokiemu sądowi wytknie? Bezczelność Kaczyńskich osiąga już taki pułap, że jeden jedyny budynek (ten przy Alejach Jerozolimskich plus dwa samochody) wnoszą aportem do ww. trzech spółek. Do każdej oddzielnie. Ślepa Temida klepie bez niczego to jawne oszustwo.

    STAN WIĘC MAMY TAKI: SĄ TRZY SPÓŁKI - WSZYSTKIE POD KONTROLĄ BRACISZKÓW - I... PRZESTĘPSTWO (WNIESIENIE APORTEM NIE SWOJEJ WŁASNOŚCI) ZOSTAJE ZALEGALIZOWANE.

    OTÓŻ 29 GRUDNIA 1994 R. W GABINECIE KIEROWNIKA URZĘDU REJONOWEGO W WARSZAWIE ZOSTAJE PODPISANY AKT NOTARIALNY, NA MOCY KTÓREGO SKARB PAŃSTWA (CZYLI MY WSZYSCY) PRZEKAZUJE WSPOMNIANE WCZEŚNIEJ BUDYNKI I DZIAŁKI, NA KTÓRYCH STOJĄ, FUNDACJI KACZORÓW. NIESAMOWITE? A JEDNAK PRAWDZIWE!

    Bracia mają poza umiejętnością trzepania kasy jeszcze jedną właściwość - talent do skłócania przyjaciół. Tak się stało nie tylko z Wałęsą, ale np. ze Sławomirem Siwkiem. Poszło o pieniądze oczywiście.

    BYŁO TAK: SIWEK ZNACZNIE PONIŻEJ KOSZTÓW WŁASNYCH DRUKOWAŁ BRACISZKOM `NOWE PAŃSTWO', A W ZAMIAN MIAŁ DOSTAĆ NA WŁASNOŚĆ SPÓŁKĘ `INTERPOLIGRAFIA' - RAZEM Z JEJ MASZYNAMI POLIGRAFICZNYMI. MIAŁ I DOSTAŁ, ALE NIE DO KOŃCA. DOSTAŁ TEŻ BOWIEM ANIOŁA STRÓŻA, CZYLI NOWEGO AKCJONARIUSZA - BISKUPA ANDRZEJEWSKIEGO.
  • ~jaro-oszust
    (2013-09-14 00:02)
    Można zaobserwowac jeszcze coś interesującego. Otóż następuje nacjonalizacja Banku Ochrony Środowiska, PO RAZ PIERWSZY OD 1989R.. UPAŃSTWOWIENIE TEGO BANKU ODBĘDZIE SIĘ KOSZTEM 2MLD ZŁ. POWODY DLA KTÓRYCH PIS TO ROBI?

    A) PIS POSIADA W RZECZONYM BANKU RACHUNEK, PRZEZ KTÓRY PRZECHODZIŁY ŚRODKI NA KAMPANIĘ WYBORCZĄ

    B) PIS BOBEC PRZEKROCZENIA LIMITÓW W WYBORACH (PREZYDENCKIEJ - 2 RAZY, PARLAMENTARNEJ - 1,5) MUSI OCZYŚCIĆ ZAPISY BANKOWE

    C) BOŚ MA SIĘ STAĆ REZERWUAREM LEGALNEGO I NIELEGALNEGO DOPŁYWU KASY. PIERWSZE DECYZJE KADROWE I FINANSOWE BANKU ZOSTAŁY PODJĘTE JUŻ W LISTOPADZIE 2005R.

    AAAAAA TO CIEKAWOSTKI

    Kurski ma rację. "JEDYNIE ZUPEŁNIE NIEWYOBRAŻALNA KATASTROFA SPOŁECZNO - GOSPODARCZA MOŻE SPOWODOWAĆ ZWYCIĘSTWO PIS" I JAK Z WSZYSTKICH KOMENTARZY PISOWSKICH WYNIKA ICH NIENAWISCI JEST TAK WIELKA, ZE ZYCZA POLSCE KATASTROFY

    KOSZMARNA PORAZAJACA GLUPOTA inaczej nie mozna tego nazwac.
  • ~hanka
    (2013-09-14 00:00)
    kaczyńscy są umoczeni w różne afery aż po dzióbki. Wystarczy wymienić wspomnianą tu aferę fozz.

    Porozumienie centrum miało ścisłe związki z funduszem, otrzymywało z jego kasy najwięcej. Bracia rekomendowali też grzegorza żemka, przestępcę skazanego na 9 lat pierdla i 720tyś.zł grzywny;

    ciąży na nich niewyjaśniona afera telegrafu;

    Afera z zarabianiem na niepełnosprawnych w warszawie, gdzie to kaczyński lech ogłaszał przetargi na nowych przewoźników i jakoś się tak dziwnie składało, że ze specyfikacji zamówienia wynikało wprost, iż wygrać ma konkretna firma ("dormobile"), a inne nie mają szans,

    było i tak, że w poszczególnych dzielnicach stolicy jakimś trafem przetarg wygrywała inna firma. Wtedy konkurs unieważniano i zaczynano nowy. Do skutku, dopóki nie wygra "dormobile".; no i afera z wyłudzeniem od skarbu państwa 2 biurowców w warszawie...

    Wszystko na kilometr śmierdzi prokuratorem, i nie ma wątpliwości, że pis jest partią przestępczą...
  • ~ma sie czego bac !
    (2013-09-13 23:59)
    gdyby była prawdziwa demokracja to byś odpowiadał JAROSLAWIE za swoje matactwa

    polska.newsweek.pl/prawo-i-sprawiedliwosc--srebrny-uklad,95151,2,1.html
    a tak pieniądze leja się jemu drzwiami i oknami

    Guru Control Systems, niepokorni twórcy i nieustanne badania opinii publicznej - tak o wydatkach PiS w 2011 roku pisze dzisiejsza "Gazeta Wyborcza". Prawie 1,4 mln zł PiS przelało w wyborczym 2011 roku do Guru Control Systems. W 2012 r. - ok. 800 tys. zł, a w 2010 r. - blisko 1,1 mln zł. Tak wynika ze sprawozdań partii dla Państwowej Komisji Wyborczej.

    Około pół miliona złotych wydało w 2011 roku PiS na kampanię reklamową w lokalnym tygodniku. Sam tygodnik istniał jednak tylko w czasie wyborów i nie był nawet zarejestrowany w Związku Kontroli Dystrybucji Prasy - pisze "Polityka".

    Kandydatem, którego reklamowało w gazecie PiS był Grzegorz Bierecki, wówczas prezes SKOK, dziś jeden z bogatszych parlamentarzystów. "Polityka" dotarła do skanów umowy komitetu wyborczego PiS, podpisanych przez skarbnika partii Stanisława Kostrzewskiego, opiewających na niespotykane na rynku medialnym kwoty.

    Newsweek" przeanalizował wydatki PiS z ostatnich trzech lat. Ochrona Kaczyńskiego miała kosztować 3,4 mln złotych. Kancelaria reprezentująca prezesa podczas procesów - 900 tysięcy. Fotograf - 700 tysięcy. A wpłaty na konto spółki podnajmującej dom sąsiadujący z posesją prezesa - prawie 150 tysięcy.

    Tygodnik pisze, że dom prezesa na warszawskim Żoliborzu jest otoczony z każdej strony. Od przodu i od tyłu pilnują go ochroniarze z agencji Grom Group (to na nich PiS wydało 3,4 mln zł). Z kolei po obu stronach posesji Jarosława Kaczyńskiego ulokowała się zaprzyjaźniona spółka Srebrna.

    "W domu po lewej Srebrna przez lata prowadziła swoje biuro rachunkowe. Także tu przez długi czas mieściła się siedziba firmy Rejtan, która prowadzi internetową księgarnię "Gazety Polskiej". Wynajem tego 120-metrowego domu z biznesowego punktu widzenia to szaleństwo. Srebrna jest właścicielem dwóch budynków w centrum Warszawy. A domy przy Mickiewicza są drogie, gorzej skomunikowane i na dodatek leżą w zalewowej części miasta", pisze tygodnik.
    PiS miało dokonywać przelewów na konto spółka Rejtan. Mniej więcej miesięczne płatności wynosiły ponad 6 tys. zł.

    Według Ryszarda Gitis, prezesa Rejtana, a prywatnie teścia Tomasza Sakiewicza, PiS prenumerowało dla swoich posłów miesięcznik "Nowe Państwo". Ale za te środki można było kupić aż 490 rocznych abonamentów "Nowego Państwa", a posłowie, z którymi rozmawiał tygodnik, twierdzą, że żadnej prenumeraty tego pisma nie dostawali.

    Blisko 87 tys. zł zainkasowała w 2010 r. kancelaria adwokacka Rafała Rogalskiego. Rogalski był pełnomocnikiem szefa PiS w śledztwie smoleńskim w latach 2010-13. Kilka miesięcy temu przestał nim być. Tyle samo - blisko 87 tys. zł - zainkasował inny prawnik, Bartosz Kownacki, jednocześnie poseł PiS.
  • ~ALMAGUS
    (2013-09-13 23:55)
    Terror nosi przykazanie, solidarnie ich przy ścianie.

    WuC przyczepił solidarność.
    Kotek dostał koloratkę.
    Linie dróg to jedna marność.
    Będą robić teraz w kratkę.

    Symbol w kratkę samolotu.
    Zeszyt w linię pokratkują.
    Kratki w oknach bez kłopotu.
    Wrogom kraty zadrutują.

    Na pokropce i opłatku.
    Kraty wolnością dla duszy.
    Pośmiertna wola do spadku.
    Kratka wszelki opór skruszy.
  • ~Ela
    (2013-09-13 23:21)
    Wiesio..., aby pokazywać, trzeba mieć co!!! Nie ma to jak stracić cnotę i nie zarobić rubla!!!
  • ~Ela
    (2013-09-13 23:17)
    To jest zwykła anarcha a nie gest solidarności ze związkowcami! Po to zostali wybrani na posłów do Sejmu aby uczestniczyc w obradach Sejmu! PIS jest to winien swoim wyborcom a nie ośmieszanie obywateli, którzy na nich głosowali!
    Nic dziwnego, że traca w sondażach i sami sobie będą winni przegranej w wyborach!
    TO SPOŁECZNY OBOWIĄZEK UCZESTNICZYĆ W OBRADACH SEJMU!!!
  • ~pis=OWCA
    (2013-09-13 21:35)
    =PAMIETAJMY JAK PIS I nKACZYNSKI TRAKTOWALI PROTESTUJACE PIELEGNIARKI===COOOO SIE STALO ZE ZMIENILI OPCJE===PIS JESLI WYGRA WYBORY BEDZIEv MUSIAL SPLACIC DLUG WDZIECZNISCI WOBEC KIBOLI=BANDYTOW==KLERU==ZWIAZKOW ZAWODOWYCH===EMERYTOW===RENCISTOW==GORNIKOW==itd...itd...JUZ RAZ JAROSLAW OBIECYWAL # MILIONY MIESZKAN OBIECYWAL ZE W ZYCIU NIE WEJDZIE W KOALICJE ZE SAMOOBRONA BO UTWORZYLI JA SB=cy===ZE JESLI BRAT BEDZIE PREZYDENTEM ON NIGDY NI ZOSTANIE PREMIEREM===A JAK DORWAL SIE DO WLADZY OBNIZYL PODATKI NAJBOGATSZYM===I TYLE Z JEGO OBIETNIC
  • ~Trops.
    (2013-09-13 20:55)
    Pomatoly to same zlodzieje. Wszystko wysprzedali wszysto rozkradli tak ,ze nawet SALOMON tego nie wyprowadzi.
  • ~Do` Goya.
    (2013-09-13 20:06)
    Idz sie gdzies wybzykac bo ci sie welbie pi...doli. I naucz sie liczyc.
  • ~Ibor.
    (2013-09-13 19:48)
    Wiesiu 13 ty ukrainski banderowcu ty ziejesz nienawiscia do Polakow.Zeby ci garb urosl od tego pisania ,a koza ci d...py nie dala.