Prokurator Seremet o aferze taśmowej: Podsłuchiwanie jest karalne

| Aktualizacja:

Prokuratura sprawdzi, kto podsłuchiwał polityków. Kompromitujące taśmy z udziałem między innymi Sławomira Nowaka, Marka Belki i Bartłomieja Sienkiewicza opublikował tygodnik "Wprost".

wróć do artykułu
  • ~wojtek
    (2014-06-16 14:15)
    Oczywiście o Amber Gold i wiedzy Tuska na ten temat nikt z dziennikarzy nie śmiał spytać...
  • ~klon
    (2014-06-16 14:57)
    Już za chwilę za chwileczkę Donald strzeli POd POprzeczkę.
  • ~robi
    (2014-06-16 14:34)
    okaże się że to zrobiło same towarzystwo z PO ,bo mieli dość Ma toła. ha,ha
  • ~Ptasie Radio w Brzozowym Gaju
    (2014-06-16 14:39)
    Tusk o nagraniach "Wprost": Przykra sprawa, nie lekceważę jej.
    Premier napisał na Twitterze, że do sprawy odniesie się w poniedziałek.


    Inaczej mówiąc - nasz nowoczesny twitterowy płemielek-ćwirgielek zrobił - jak to strusie mają we zwyczaju - "ćwir-ćwir", a potem wykonał pełen odlot zalotnym świńskim truchtem prosto w ramiona swego psychiczno-intelektualnego osobistego trenera-felczera, który podczas "łykendu" metodą usta-usta wprawnie przywróci naszego Umiłowanego Przywódcę do stanu "użyteczności publicznej"!

    A co to za "przykra sprawa, o której wspomniał Tusk?
    Ano - nic wielkiego - nic się takiego, drodzy ziomale i ziofemale, nie stało!
    To tylko "wasze" teoretyczne państwo - tym razem w osobach swej najwyższej konstytucyjnej "reprezentacji narodowej", czyli "Kadry" (kadry są jak wiadomo decydujące!), zdecydowało się odwinąć ze sreberka i skonsumować orła z czekolady i w ten oto podobno sposób popełniło samobójstwo, oczywiście bez świadków, bez nieznanych sprawców i bez udziału... ...i tak dalej ...i tak dalej! Niestety było to państwo opieszałe, więc marudziło z tym do piątku po godzinach urzędowania,

    Niezależna prokuratoria, niczego oczywiście nieświadoma, tymczasem grillowała już ochoczo sędziom ich niezależne szynki i wycinała co bardziej smakowite i niezbyt wymoczone w szambie kąski...

    Policja wyjechała już jak co tydzień na ryby (w grzybach oczywiście - duszone - bo to podobno jest ulubiona zagrycha drogówki, zwłaszcza jeśli i ryby, i grzyby zostały skonfiskowane kłusownikom grasującym w sprywatyzowanych Lasach Państwowych!).

    Laboratorium analityczne Komendy Głównej też zostało już zapieczętowane tajną pieczęcią z papieru czerpanego ze znakami wodnymi PWPW i kleju wegetariańskiego (patent 154M nr 101 pułkownika Rzepy, zatwierdzony też na obszarze Federacji Rosyjskiej, żeby pułkownik nie był pozbawiony należnych tantiem w ramach ACTA i dodatku za wysługę lat)!

    Poza tym sprzęt laboratoryjny do wykonywania sekcji zwłok państwa i tak został zalany przez nieznanych sprawców w wyniku ostatniej powodzi, a następnie ukradziony i sprzedany na "Allegro" jako ekwipunek do legalnego wykonywania nielegalnych aborcji, a instalacja elektryczna z korytarza wraz z reflektorem i kamerą została wypożyczona do świetlicy zakładu penitencjarnego w Płocku!

    Sytuacja jest więc następująca:

    Lepper w standardowym worku plastykowym, przewiązany w pasie sznurkiem do snopowiązałki, leży sobie nieruchomo na stole w prosektorium i czeka na sekcję specjalną Biura Ochrony Rządu, która ma czuwać nad nim do poniedziałku, ale może się nie pojawić, bo mamy przeciek, że funkcjonariusze sekcji akurat robią na bazarku uzupełniające zakupy na wspólną biesiadę z drogówką w przydrożnej karczmie "Pod Radarem" i rozbieraną sesję inwigilacyjno-prostytucyjną ze statystkami z opery "TIR-y jadą na wschód"!

    Tak więc - szafa gra i buczy!

    Lepper czeka! To znaczy - oczywiście - nie żaden tam Lepper, tylko stygnący trup państwa polskiego.
    Lepper - to byłoby jeszcze pół biedy, bo śmierć ubogiego rolnika i hodowcy strusi, który miał z powodu rosyjskiego embarga na strusie poważne kłopoty finansowe - to jest jednak błahostka w porównaniu z samobójstwem państwa.
    Lepper zresztą już na nic nie czeka! Jak powiada poetka - Jaś nie doczekał! - Że co? - że nie Jaś tylko Jureczek? - on się już chyba o takie drobiazgi nie będzie handryczył...
    Państwo też już na nic nie czeka, ale obywatele - tak ze starego nawyku - czekają na wynik sekcji trupa samobójcy! Wiadomo - gawiedź łaknie krwi!

    Tymczasem "łykend" upływa, dowody przestępstwa ulatniają się niepostrzeżenie jak gotówka zrzucona z wiaduktu jako okup za Olewnika i do poniedziałku nie będzie po nich nawet śladu!

    Normalka, czyli polska rutyna śledcza! Państwo mi wybaczą, ale sobie tymczasem trochę poziewam rozkosznie i parę razy się przeciągnę, bo mnie po wczorajszym deszczu w kościach łamie!
    Nuda! - jak by powiedział artysta Maklakiewicz w filmie "Rejs"!

    Tam też chyba chodziło o jakiś wrak "Titanica" albo innego "Tupolewa"...
    A może to był "Gawron"? Nie pamiętam nazwy statku - bo ten "Rejs" to bardzo stary film.
    Może zresztą też jakoś tak pokrętnie chodziło wtedy o wrak państwa - taka ukryta artystyczna alegoria...
    ... ale to było podobno zupełnie inne państwo - obce nam i wrogie, bolszewicki moloch, którego wspólnym wysiłkiem podobno pokonaliśmy - nie to co nasz obecny umiłowany nieodżałowany nieboszczyk!
    Nie wiem, co Szczepkowska powie tym razem i chyba nie będę otwierał telewizora, bo chyba się rozpłaczę?

    A w poniedziałek, ochoczy i rześki jak skowronek, przybiegnie wystudiowanym (na kursach u Obamy) truchtem nasz struś, znowu odrzucony z eksportu z uwagi na rosyjskie embargo, i na tym krajowym rynku zacznie się na Twitterze charakteryzować na wróbelka, żeby jakoś tych Rosjan (a przy okazji i Polaków) chytrze oszukać i z tym permanentnym embargiem sobie poradzić, żeby wzrosło nam tak zwane PKB i budżetowe wpływy z eksportu!

    Nie rozumie jak widać ten nasz farbowany wróbelek (a dokładnie przecież dobrze znany nam od lat struś!), że, żeby zwiększać wpływy - no to trzeba je najpierw mieć tu i ówdzie, najpierw dobrze kupić, potem jeszcze lepiej sprzedać i w ten sposób zarobić, zainwestować i tak dalej - normalnie, jak to w realnym życiu: "Import, Eksport, Rapaport", a wtedy jako osoba majętna i wpływowa można sobie to i owo załatwić!
    Zwłaszcza, jak się ma taką jak on praktykę korupcyjną doskonaloną przez tyle lat...
    Na przykład można sobie załatwić zniesienie embarga...
    Albo jakiś offsecik na boku...
    Normalnie - coś za coś...
    No - sami wiecie...
    Przecież i z Putinem jakoś można się dogadać!? Skoro takie polityczne koromysło jak Korwin zdołało się wkręcić na salony recepcyjne rosyjskiej ambasady - to znaczy, że nie święci garnki lepią!

    Ale ze strusiem-gołodupcem, który dał już sobie rozmaitym wronom wyrwać z talii wszystkie pióra, nawet prawdziwy dobrze opierzony i szczwany warszawski wróbel z bazarku nie będzie chciał rozmawiać.
    Nawet na Twitterze.

    Zwłaszcza o Lepperze!
    O pąństwie nawet nie ma co wspominać. Chyba, że o państwowym pogrzebie - bo na tym też podobno można nieźle zarobić!

    A żeby ruskie żurawie ze swoim dowódcą klucza na motolotni chciały z nim rozmawiać o czymkolwiek, na przykład o wraku Tupolewa czy o embargu na strusie... ...to wykluczone!

    Pozdrowienia! Ćwir! Ćwir!
  • ~Benon Pisiurak
    (2014-06-16 16:01)
    To sPISek autorstwa Kaczyńskiego.On koniecznie chce rządzić.
  • ~jada wozy kolorowe z donaldami
    (2014-06-16 17:11)
    'Tyyy podsluchowywac?' - filmowy Maks do Nuty.

    Ludzie czy to jeszcze ten film Vabank trwa czy wladza totalnie zdebilniala albo ludzi za skonczonych debili ma bo za chiny nie chce odejsc od wladzy po totalnej kompromitacji i wielu innych jakie mialy miejsce przez ostatnie siedem lat.
  • ~hanka
    (2014-06-16 17:57)
    A nakłanianie do zaniechania kontroli skarbowej, polityczne korumpowanie szefa NBP nie jest karalne ?
  • ~Ptasie Radio w Brzozowym Gaju
    (2014-06-16 18:17)
    Tusk o nagraniach "Wprost": Przykra sprawa, nie lekceważę jej.
    Premier napisał na Twitterze, że do sprawy odniesie się w poniedziałek.


    Inaczej mówiąc - nasz nowoczesny twitterowy płemielek-ćwirgielek zrobił - jak to strusie mają we zwyczaju - "ćwir-ćwir", a potem wykonał pełen odlot zalotnym świńskim truchtem prosto w ramiona swego psychiczno-intelektualnego osobistego trenera-felczera, który podczas "łykendu" metodą usta-usta wprawnie przywróci naszego Umiłowanego Przywódcę do stanu "użyteczności publicznej"!

    A co to za "przykra sprawa, o której wspomniał Tusk?
    Ano - nic wielkiego - nic się takiego, drodzy ziomale i ziofemale, nie stało!
    To tylko "wasze" teoretyczne państwo - tym razem w osobach swej najwyższej konstytucyjnej "reprezentacji narodowej", czyli "Kadry" (kadry są jak wiadomo decydujące!), zdecydowało się odwinąć ze sreberka i skonsumować orła z czekolady i w ten oto podobno sposób popełniło samobójstwo, oczywiście bez świadków, bez nieznanych sprawców i bez udziału... ...i tak dalej ...i tak dalej! Niestety było to państwo opieszałe, więc marudziło z tym do piątku po godzinach urzędowania,

    Niezależna prokuratoria, niczego oczywiście nieświadoma, tymczasem grillowała już ochoczo sędziom ich niezależne szynki i wycinała co bardziej smakowite i niezbyt wymoczone w szambie kąski...

    Policja wyjechała już jak co tydzień na ryby (w grzybach oczywiście - duszone - bo to podobno jest ulubiona zagrycha drogówki, zwłaszcza jeśli i ryby, i grzyby zostały skonfiskowane kłusownikom grasującym w sprywatyzowanych Lasach Państwowych!).

    Laboratorium analityczne Komendy Głównej też zostało już zapieczętowane tajną pieczęcią z papieru czerpanego ze znakami wodnymi PWPW i kleju wegetariańskiego (patent 154M nr 101 pułkownika Rzepy, zatwierdzony też na obszarze Federacji Rosyjskiej, żeby pułkownik nie był pozbawiony należnych tantiem w ramach ACTA i dodatku za wysługę lat)!

    Poza tym sprzęt laboratoryjny do wykonywania sekcji zwłok państwa i tak został zalany przez nieznanych sprawców w wyniku ostatniej powodzi, a następnie ukradziony i sprzedany na "Allegro" jako ekwipunek do legalnego wykonywania nielegalnych aborcji, a instalacja elektryczna z korytarza wraz z reflektorem i kamerą została wypożyczona do świetlicy zakładu penitencjarnego w Płocku!

    Sytuacja jest więc następująca:

    Lepper w standardowym worku plastykowym, przewiązany w pasie sznurkiem do snopowiązałki, leży sobie nieruchomo na stole w prosektorium i czeka na sekcję specjalną Biura Ochrony Rządu, która ma czuwać nad nim do poniedziałku, ale może się nie pojawić, bo mamy przeciek, że funkcjonariusze sekcji akurat robią na bazarku uzupełniające zakupy na wspólną biesiadę z drogówką w przydrożnej karczmie "Pod Radarem" i rozbieraną sesję inwigilacyjno-prostytucyjną ze statystkami z opery "TIR-y jadą na wschód"!

    Tak więc - szafa gra i buczy!

    Lepper czeka! To znaczy - oczywiście - nie żaden tam Lepper, tylko stygnący trup państwa polskiego.
    Lepper - to byłoby jeszcze pół biedy, bo śmierć ubogiego rolnika i hodowcy strusi, który miał z powodu rosyjskiego embarga na strusie poważne kłopoty finansowe - to jest jednak błahostka w porównaniu z samobójstwem państwa.
    Lepper zresztą już na nic nie czeka! Jak powiada poetka - Jaś nie doczekał! - Że co? - że nie Jaś tylko Jureczek? - on się już chyba o takie drobiazgi nie będzie handryczył...
    Państwo też już na nic nie czeka, ale obywatele - tak ze starego nawyku - czekają na wynik sekcji trupa samobójcy! Wiadomo - gawiedź łaknie krwi!

    Tymczasem "łykend" upływa, dowody przestępstwa ulatniają się niepostrzeżenie jak gotówka zrzucona z wiaduktu jako okup za Olewnika i do poniedziałku nie będzie po nich nawet śladu!

    Normalka, czyli polska rutyna śledcza! Państwo mi wybaczą, ale sobie tymczasem trochę poziewam rozkosznie i parę razy się przeciągnę, bo mnie po wczorajszym deszczu w kościach łamie!
    Nuda! - jak by powiedział artysta Maklakiewicz w filmie "Rejs"!

    Tam też chyba chodziło o jakiś wrak "Titanica" albo innego "Tupolewa"...
    A może to był "Gawron"? Nie pamiętam nazwy statku - bo ten "Rejs" to bardzo stary film.
    Może zresztą też jakoś tak pokrętnie chodziło wtedy o wrak państwa - taka ukryta artystyczna alegoria...
    ... ale to było podobno zupełnie inne państwo - obce nam i wrogie, bolszewicki moloch, którego wspólnym wysiłkiem podobno pokonaliśmy - nie to co nasz obecny umiłowany nieodżałowany nieboszczyk!
    Nie wiem, co Szczepkowska powie tym razem i chyba nie będę otwierał telewizora, bo chyba się rozpłaczę?

    A w poniedziałek, ochoczy i rześki jak skowronek, przybiegnie wystudiowanym (na kursach u Obamy) truchtem nasz struś, znowu odrzucony z eksportu z uwagi na rosyjskie embargo, i na tym krajowym rynku zacznie się na Twitterze charakteryzować na wróbelka, żeby jakoś tych Rosjan (a przy okazji i Polaków) chytrze oszukać i z tym permanentnym embargiem sobie poradzić, żeby wzrosło nam tak zwane PKB i budżetowe wpływy z eksportu!

    Nie rozumie jak widać ten nasz farbowany wróbelek (a dokładnie przecież dobrze znany nam od lat struś!), że, żeby zwiększać wpływy - no to trzeba je najpierw mieć tu i ówdzie, najpierw dobrze kupić, potem jeszcze lepiej sprzedać i w ten sposób zarobić, zainwestować i tak dalej - normalnie, jak to w realnym życiu: "Import, Eksport, Rapaport", a wtedy jako osoba majętna i wpływowa można sobie to i owo załatwić!
    Zwłaszcza, jak się ma taką jak on praktykę korupcyjną doskonaloną przez tyle lat...
    Na przykład można sobie załatwić zniesienie embarga...
    Albo jakiś offsecik na boku...
    Normalnie - coś za coś...
    No - sami wiecie...
    Przecież i z Putinem jakoś można się dogadać!? Skoro takie polityczne koromysło jak Korwin zdołało się wkręcić na salony recepcyjne rosyjskiej ambasady - to znaczy, że nie święci garnki lepią!

    Ale ze strusiem-gołodupcem, który dał już sobie rozmaitym wronom wyrwać z talii wszystkie pióra, nawet prawdziwy dobrze opierzony i szczwany warszawski wróbel z bazarku nie będzie chciał rozmawiać.
    Nawet na Twitterze.

    Zwłaszcza o Lepperze!
    O pąństwie nawet nie ma co wspominać. Chyba, że o państwowym pogrzebie - bo na tym też podobno można nieźle zarobić!

    A żeby ruskie żurawie ze swoim dowódcą klucza na motolotni chciały z nim rozmawiać o czymkolwiek, na przykład o wraku Tupolewa czy o embargu na strusie... ...to wykluczone!

    Pozdrowienia! Ćwir! Ćwir!
  • ~Ptasie Radio w Brzozowym Gaju
    (2014-06-16 18:17)
    Tusk o nagraniach "Wprost": Przykra sprawa, nie lekceważę jej.
    Premier napisał na Twitterze, że do sprawy odniesie się w poniedziałek.


    Inaczej mówiąc - nasz nowoczesny twitterowy płemielek-ćwirgielek zrobił - jak to strusie mają we zwyczaju - "ćwir-ćwir", a potem wykonał pełen odlot zalotnym świńskim truchtem prosto w ramiona swego psychiczno-intelektualnego osobistego trenera-felczera, który podczas "łykendu" metodą usta-usta wprawnie przywróci naszego Umiłowanego Przywódcę do stanu "użyteczności publicznej"!

    A co to za "przykra sprawa, o której wspomniał Tusk?
    Ano - nic wielkiego - nic się takiego, drodzy ziomale i ziofemale, nie stało!
    To tylko "wasze" teoretyczne państwo - tym razem w osobach swej najwyższej konstytucyjnej "reprezentacji narodowej", czyli "Kadry" (kadry są jak wiadomo decydujące!), zdecydowało się odwinąć ze sreberka i skonsumować orła z czekolady i w ten oto podobno sposób popełniło samobójstwo, oczywiście bez świadków, bez nieznanych sprawców i bez udziału... ...i tak dalej ...i tak dalej! Niestety było to państwo opieszałe, więc marudziło z tym do piątku po godzinach urzędowania,

    Niezależna prokuratoria, niczego oczywiście nieświadoma, tymczasem grillowała już ochoczo sędziom ich niezależne szynki i wycinała co bardziej smakowite i niezbyt wymoczone w szambie kąski...

    Policja wyjechała już jak co tydzień na ryby (w grzybach oczywiście - duszone - bo to podobno jest ulubiona zagrycha drogówki, zwłaszcza jeśli i ryby, i grzyby zostały skonfiskowane kłusownikom grasującym w sprywatyzowanych Lasach Państwowych!).

    Laboratorium analityczne Komendy Głównej też zostało już zapieczętowane tajną pieczęcią z papieru czerpanego ze znakami wodnymi PWPW i kleju wegetariańskiego (patent 154M nr 101 pułkownika Rzepy, zatwierdzony też na obszarze Federacji Rosyjskiej, żeby pułkownik nie był pozbawiony należnych tantiem w ramach ACTA i dodatku za wysługę lat)!

    Poza tym sprzęt laboratoryjny do wykonywania sekcji zwłok państwa i tak został zalany przez nieznanych sprawców w wyniku ostatniej powodzi, a następnie ukradziony i sprzedany na "Allegro" jako ekwipunek do legalnego wykonywania nielegalnych aborcji, a instalacja elektryczna z korytarza wraz z reflektorem i kamerą została wypożyczona do świetlicy zakładu penitencjarnego w Płocku!

    Sytuacja jest więc następująca:

    Lepper w standardowym worku plastykowym, przewiązany w pasie sznurkiem do snopowiązałki, leży sobie nieruchomo na stole w prosektorium i czeka na sekcję specjalną Biura Ochrony Rządu, która ma czuwać nad nim do poniedziałku, ale może się nie pojawić, bo mamy przeciek, że funkcjonariusze sekcji akurat robią na bazarku uzupełniające zakupy na wspólną biesiadę z drogówką w przydrożnej karczmie "Pod Radarem" i rozbieraną sesję inwigilacyjno-prostytucyjną ze statystkami z opery "TIR-y jadą na wschód"!

    Tak więc - szafa gra i buczy!

    Lepper czeka! To znaczy - oczywiście - nie żaden tam Lepper, tylko stygnący trup państwa polskiego.
    Lepper - to byłoby jeszcze pół biedy, bo śmierć ubogiego rolnika i hodowcy strusi, który miał z powodu rosyjskiego embarga na strusie poważne kłopoty finansowe - to jest jednak błahostka w porównaniu z samobójstwem państwa.
    Lepper zresztą już na nic nie czeka! Jak powiada poetka - Jaś nie doczekał! - Że co? - że nie Jaś tylko Jureczek? - on się już chyba o takie drobiazgi nie będzie handryczył...
    Państwo też już na nic nie czeka, ale obywatele - tak ze starego nawyku - czekają na wynik sekcji trupa samobójcy! Wiadomo - gawiedź łaknie krwi!

    Tymczasem "łykend" upływa, dowody przestępstwa ulatniają się niepostrzeżenie jak gotówka zrzucona z wiaduktu jako okup za Olewnika i do poniedziałku nie będzie po nich nawet śladu!

    Normalka, czyli polska rutyna śledcza! Państwo mi wybaczą, ale sobie tymczasem trochę poziewam rozkosznie i parę razy się przeciągnę, bo mnie po wczorajszym deszczu w kościach łamie!
    Nuda! - jak by powiedział artysta Maklakiewicz w filmie "Rejs"!

    Tam też chyba chodziło o jakiś wrak "Titanica" albo innego "Tupolewa"...
    A może to był "Gawron"? Nie pamiętam nazwy statku - bo ten "Rejs" to bardzo stary film.
    Może zresztą też jakoś tak pokrętnie chodziło wtedy o wrak państwa - taka ukryta artystyczna alegoria...
    ... ale to było podobno zupełnie inne państwo - obce nam i wrogie, bolszewicki moloch, którego wspólnym wysiłkiem podobno pokonaliśmy - nie to co nasz obecny umiłowany nieodżałowany nieboszczyk!
    Nie wiem, co Szczepkowska powie tym razem i chyba nie będę otwierał telewizora, bo chyba się rozpłaczę?

    A w poniedziałek, ochoczy i rześki jak skowronek, przybiegnie wystudiowanym (na kursach u Obamy) truchtem nasz struś, znowu odrzucony z eksportu z uwagi na rosyjskie embargo, i na tym krajowym rynku zacznie się na Twitterze charakteryzować na wróbelka, żeby jakoś tych Rosjan (a przy okazji i Polaków) chytrze oszukać i z tym permanentnym embargiem sobie poradzić, żeby wzrosło nam tak zwane PKB i budżetowe wpływy z eksportu!

    Nie rozumie jak widać ten nasz farbowany wróbelek (a dokładnie przecież dobrze znany nam od lat struś!), że, żeby zwiększać wpływy - no to trzeba je najpierw mieć tu i ówdzie, najpierw dobrze kupić, potem jeszcze lepiej sprzedać i w ten sposób zarobić, zainwestować i tak dalej - normalnie, jak to w realnym życiu: "Import, Eksport, Rapaport", a wtedy jako osoba majętna i wpływowa można sobie to i owo załatwić!
    Zwłaszcza, jak się ma taką jak on praktykę korupcyjną doskonaloną przez tyle lat...
    Na przykład można sobie załatwić zniesienie embarga...
    Albo jakiś offsecik na boku...
    Normalnie - coś za coś...
    No - sami wiecie...
    Przecież i z Putinem jakoś można się dogadać!? Skoro takie polityczne koromysło jak Korwin zdołało się wkręcić na salony recepcyjne rosyjskiej ambasady - to znaczy, że nie święci garnki lepią!

    Ale ze strusiem-gołodupcem, który dał już sobie rozmaitym wronom wyrwać z talii wszystkie pióra, nawet prawdziwy dobrze opierzony i szczwany warszawski wróbel z bazarku nie będzie chciał rozmawiać.
    Nawet na Twitterze.

    Zwłaszcza o Lepperze!
    O pąństwie nawet nie ma co wspominać. Chyba, że o państwowym pogrzebie - bo na tym też podobno można nieźle zarobić!

    A żeby ruskie żurawie ze swoim dowódcą klucza na motolotni chciały z nim rozmawiać o czymkolwiek, na przykład o wraku Tupolewa czy o embargu na strusie... ...to wykluczone!

    Pozdrowienia! Ćwir! Ćwir!
  • ~Tak dalej nie można
    (2014-06-16 22:07)
    Podsłuchiwanie jest karalne...

    Kupczenie Polską jest w porządku...

    . Oto tyPOwa moralność Kalego.

Może zainteresować Cię też: