Marszałek Senatu został spytany w Radiu ZET o swoją słynną wypowiedź na temat białoruskiego prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Karczewski nazwał go "ciepłym człowiekiem".

- Jeśli chodzi o ten ludzki element, to mówię, że zależy absolutnie panu prezydentowi Łukaszence na interesie Białorusi, to widać. I widać to, że jest człowiekiem takim ciepłym - komentował dwa lata temu Karczewski.

- Moja rozmowa z Aleksandrem Łukaszenką była dobra, serdeczna i długa, trwała grubo ponad godzinę. Rozmawiałem z nim o polityce, o naszych relacjach. To moja najtrudniejsza wizyta zagraniczna – mówił wówczas o wizycie na Białorusi. - Olbrzymi pałac, monumentalna, przytłaczająca budowla – opisywał swoje wrażenia.

Dziś tłumaczy się ze swoich słów: „Nic takiego nie powiedziałem. Powiedziałem, że rozmowa była ciepła”.

- Prawda jest taka, że wszedłem do pomieszczenia, w którym było bardzo zimno. I zdziwiło mnie, że po trzech, czterech minutach już tego chłodu nie czułem. Stąd to formułowanie o ciepłej rozmowie - podkreśla.

Zaznacza, że to była dobra rozmowa między politykami i bardzo potrzebna. - Otwarcie się na Białoruś jest bardzo ważne. Tam mieszka ponad milion naszych rodaków. Jeśli my nie będziemy mieli z Białorusią dobrych kontaktów, to oni przykręcą śrubę Polakom tam mieszkającym, zamykają szkoły, dzieci nie mogą się uczyć, zabierają domy - mówi dziś marszałek. Zaraz dodaje: - Nie akceptuję tego, co się dzieje na Białorusi. Wiem, co tam się dzieje, ale dla dobra naszych rodaków musimy z Łukaszenką współpracować.

Karczewski przekonywał również, że potrzeba poprawnych relacji, „żeby samych Białorusinów otworzyć na Europę, żeby łączyli swoją przyszłość z Europą, a nie z Rosją”.