Zapowiedź rozmowy z "Sieciami" opublikował w niedzielę portal wpolityce.pl.

Na pytanie, czy wszystkie media w Niemczech przedstawiają Polskę jako kraj dążący do rozbicia UE, Przyłębski odpowiada: "Chciałoby się powiedzieć, że nie wszystkie, ale to byłby opis nieprawdziwy. W mojej ocenie wszystkie z bardzo, bardzo nielicznymi wyjątkami mediów o bardzo małym zasięgu. Są +zglajszachtowane+, jednostronne, przesiąknięte ideologią, nierzetelne".

Według ambasadora media w Republice Federalnej są "ogromnie zamknięte na prawdziwą dyskusję, nawet o Unii Europejskiej", a "założenie klapek na oczy, natychmiastowe i automatyczne potępienie wszystkich propozycji, które nie wychodzą z mainstreamu niemiecko-brukselskiego, bardzo szkodzi Europie". "Cieszę się, że na tym tle polskie media są tak wolne, tak rozdyskutowane, tak skrzące wolnością" – dodał, zaznaczając, że Niemcy odrzucają jego tezę o większej wolności mediów w Polsce niż w Niemczech.

Cytowany przez wpolityce.pl ambasador powiedział także, że "prysło złudzenie, że zmiana w Polsce miała charakter incydentalny, że marsze opozycji wymuszą anulowanie wyniku wyborów". "Teraz jest świadomość, że polityka obozu Jarosława Kaczyńskiego ma poparcie ogromnej części Polaków, że to jest trwałe. Za tym idą zainteresowanie, gesty w kierunku zbudowania jednak dobrych relacji" – dodał.

Jego zdaniem Niemcy "potrzebują sojusznika mogącego pomóc w przeciwstawieniu się kolejnym pomysłom Francji, która chce reformować Unię, ale oczywiście tak, by to jej najbardziej służyło". "Zaczynają więc zerkać w naszą stronę" - podkreślił ambasador.

Przyłębski ocenił jako udane ostatnie konsultacje międzyrządowe. "Nawet minister sprawiedliwości mówiła, że wiele się dowiedziała od polskiego odpowiednika o naszym sądownictwie, że dużo zrozumiała" - stwierdził. Zdaniem ambasadora należałoby ponowić spotkanie polityków z obu państw, ponieważ "nacisk mediów, by opisywać Polskę na jedno kopyto, jest potężny" i "każdy się boi wychylić".