Czy projekt zaostrzenia kar dla pedofilów to nagłe gaszenie pożaru na skutek głośnego filmu braci Sekielskich?

Moim zdaniem mamy do czynienia z projektem, nad którym prace trwały znacznie dłużej. Ministerstwo Sprawiedliwości już w styczniu przedstawiało przecież projekty zmian w kodeksie karnym. Dotyczyły one nie tylko samego zjawiska pedofilii, ale także innych przestępstw - to żywy dowód na to, że rząd nie pracuje pod wrażeniem opinii publicznej, lecz w sposób systematyczny. Prace trwały wystarczająco długo. Mam świadomość, że karniści są podzieleni w kwestii tego, czy zaostrzenie kar realnie wpływa na spadek przestępczości, ale to temat na osobną dyskusję. Ta nowelizacja poprzez likwidację przedawnienia dla przestępstw dokonywanych na tle seksualnym zdecydowanie zwiększa szansę na nieuchronność kary. Z tego powodu to dobre rozwiązanie. Słuszną decyzją jest także wprowadzenie minimalnej penalizacji. Analiza wyroków w takich sprawach pozwalała stwierdzić, że zazwyczaj średnia kara za pedofilię wynosiła około dwóch lat, z czego 54 proc. wyroków zawierało zawieszenie wykonania kary. Bardzo wielu przestępców de facto nie ponosiło konsekwencji swoich czynów, nawet jeśli formalnie byli skazani. Ten stan trzeba zmienić. Przypomnę jednocześnie, że w 2015 roku Platforma głosowała za skróceniem czasu okresu przedawnienia, a dwa lata temu wstrzymała się od głosu podczas procedowania projektu dotyczącego wprowadzenia rejestru pedofilów.

Z jednej strony opinia publiczna żyje filmem Tomasza Sekielskiego, z drugiej wszyscy pamiętamy sprawę Tomasz Komendy niesłusznie skazanego właśnie za przestępstwo na tle seksualnym. Czy zaostrzenie kar nie wpłynie na jeszcze większą dotkliwość takich pomyłek sądowych?

Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że wymiar sprawiedliwości może popełnić błąd. To się zdarzało i znamy takie sytuacje z wyroków wielu sądów. Najważniejsza w tym kontekście jest jakość pracy prokuratury, a więc strony gromadzącej materiał i wysokie standardy pracy sądów. Reforma sprawiedliwości, którą wdraża Prawo i Sprawiedliwość, ma poprawić właśnie te elementy. Trzeba również poczekać na to, aż uchwalone przez Sejm zmiany zadziałają w praktyce. Dopiero po analizie tych przepisów będzie można wyciągnąć bardziej konkretne wnioski opierając się na szczegółowych danych.

Kary można zaostrzać w nieskończoność. Skoro tutaj likwidujemy instytucję przedawnienia to czemu również nie zrobić tego przy innych przestępstwach?

Nie chciałby wypowiadać się na temat funkcjonowania całego kodeksu karnego. Od tego jest Ministerstwo Sprawiedliwości, które dysponuje oglądem całości. Ta nowelizacja zapewne nie jest ostatnią zmianą, należy się spodziewać, że kodeks karny w dalszym ciągu będzie ulepszany.

Czy przegłosowywanie tych zmian zaraz po premierze wspomnianego filmu i zarazem tuż przed wyborami to działanie motywowane jedyne chęcią utrzymania wysokiego poparcia?

Te podejrzenia są bezpodstawne. Prace nad tymi przepisami trwały jeszcze w tamtym roku. Ministerstwo Sprawiedliwości o tym informowało. Każdy, nawet ktoś kto się nie zgadza z proponowanymi zmianami, musi przyznać też, że wpisują się one w szersze działania Ministerstwa Sprawiedliwości, nie są zaprzeczeniem dotychczasowej polityki, są spójne z poglądami Prawa i Sprawiedliwości na problem przestępczości i stanowią kontynuację dotychczasowej ewolucji. Konsekwentnie uzdrawiamy polski wymiar sprawiedliwości.

Czy zatem publikacja filmu braci Sekielskich realnie wpłynie na zmianę poparcia poszczególnych partii?

Nie wiem, to zbyt świeża sprawa, by oceniać ją całościowo. Zdanie opinii publicznej na temat konieczności walki z pedofilią jest jednoznaczne. I nie mam wątpliwości, że wyborcy cenią działania na rzecz eliminowania takich patologii z życia społecznego.

A co z kwestią poparcia dla Kościoła?

Myślę, że Kościół wypleni te negatywne zjawiska, które się zdarzały. Biskupi już zapowiadają odpowiednie, zdecydowane kroki. Pamiętajmy też, że zjawisko pedofilii nie dotyczy jedynie osób duchownych. To znacznie szerszy problem. Trudno powiedzieć jak będą reagowały inne środowiska. W przyszłości może się okazać, że skutki zaostrzenia polityki wobec przestępców seksualnych będą bardziej dotkliwe dla innych środowisk niż w stosunku do Kościoła wdrażającego już teraz wiele nowych procedur, z uwzględnieniem przede wszystkim specjalnej ścieżki informowania Watykanu o nadużyciach. Należy się spodziewać, że reakcja na tego typu przestępstwa będzie teraz dużo bardziej energiczna.

Atak na ambasadora Magierowskiego w Izraelu nie dowodzi tego, że Polska powinna zaostrzyć swoją politykę względem tego państwa?

To złożony temat. Moim zdaniem trzeba stosować starą zasadę Marszałka Józefa Piłsudskiego: ten kto nie szanuje własnej tożsamości i własnej przeszłości, sam siebie nie szanuje, więc nie będzie szanowany przez innych. Mam wrażenie, że polska dyplomacja stara się stosować tę zasadę.