Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn uważa, że sugerowanie, iż na zmianach w 2015 roku zyskała Rosja, jest groteskowe, szczególnie podczas trwającej "przełomowej wizyty" prezydenta Andrzeja Dudy w USA.

Zespół PO-KO zajął się w czwartek sprawą taśm Falenty w kontekście ostatnich doniesień medialnych dotyczących prośby o ułaskawienie skierowanej do prezydenta oraz przygotowywanej książki na ten temat. Gościem zespołu był b. szef ABW Krzysztof Bondaryk.

Jeśli obstajemy przy tezie, że ten uczynił, kto ma z tego korzyść, to są dwa podmioty, które korzyść z tych nagrań miały. Jednym z podmiotów jest partia Prawo i Sprawiedliwość, której turbulencje polityczne, spowodowane ujawnieniem nagrań, bardzo pomogły w wygraniu wyborów w 2015 r. i sprawowaniu władzy do dzisiaj. Drugim podmiotem, który miał w tym interes, jest putinowska Rosja - oceniła Kluzik-Rostkowska.

Gdyby PiS nie było aktywnym uczestnikiem tych wszystkich wydarzeń, to powinno być żywo zainteresowane bezwzględnym wyjaśnieniem tej sprawy - z jednej strony, by odsunąć od siebie takie podejrzenia (...) i drugiej - kwestia bezpieczeństwa państwa - przekonywała posłanka PO-KO.

Jeśli Rosja uczestniczyła w tym procederze w roku 2013-14-15, to jasno można założyć, że jest to taki sposób pracy, do którego Rosja zawsze może wrócić, o ile nie ma to już miejsca w tej chwili - uważa Kluzik-Rostkowska.

Będziemy robić wszystko, żeby te kwestie w dalszym ciągu wyjaśniać. Dzisiaj sięgamy po wszystkie możliwości dostępne nam, jako opozycji, i nie mamy żadnej wątpliwości, że wcześniej, czy później specjalna komisja śledcza dedykowana tej sprawie będzie pracowała. Mam nadzieję, że wówczas te nasze obecne znaki zapytania zamienią się w udowodnione twierdzenia - zaznaczyła.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, proszony przez PAP o odniesienie się do konkluzji czwartkowego posiedzenia zespołu, przypominał przemówienie ministra Mariusza Kamińskiego z maja 2016 roku, w którym opisał sposób działania służb specjalnych wobec afery taśmowej.

Sprawie ścigania sprawców nagrań nadano w ABW najwyższy priorytet. 17 czerwca 2014 r. szef ABW, Komendant Główny Policji i Szef Biura Ochrony Rządu (BOR) podpisali porozumienie o współpracy, dotyczące ustalenia okoliczności i osób odpowiedzialnych za nielegalne nagrania - przypomniał wypowiedź Kamińskiego.

20 czerwca 2014 r. Szef ABW powołał do tej sprawy specjalny zespół złożony z funkcjonariuszy Departamentu Kontrwywiadu i Departamentu Postępowań Karnych w randze dyrektorów i naczelników. Zespół ten nie pozostawił po swoich pracach żadnej dokumentacji. W ABW nie ma też żadnych dokumentów dotyczących działań podejmowanych w tej sprawie wspólnie z Policją i BOR - wyjaśniał wówczas Kamiński.

Żaryn przypomniał, że w 2016 r. minister mówił, że "oprócz zespołu specjalnego, powołanego przez szefa ABW, procedurę operacyjną dotyczącą nielegalnych nagrań prowadzili funkcjonariusze Departamentu VI ABW. Dyrektor tego departamentu przekazywał funkcjonariuszom zajmującym się tą sprawą sugestie, że za nielegalnymi nagraniami stoją osoby związane z byłym kierownictwem CBA. Informacje te zostały przez funkcjonariuszy zweryfikowane i uznane za niewiarygodne. Jednocześnie uniemożliwiono jednemu z funkcjonariuszy, prowadzących tę sprawę, zweryfikowanie okoliczności, które prowadziły do wniosku, że za organizację nielegalnych nagrań i ich upublicznienie odpowiadają osoby związane z jednym z polityków Platformy Obywatelskiej, walczącym o odbudowanie swojej pozycji politycznej".

Żaryn zaznaczył, że z tego fragmentu, który przytoczył wynika jasno, że za rządów PO-PSL badano ten wątek, zaś służby specjalne wykluczyły udział osób związanych z byłym kierownictwem CBA w tzw. aferze taśmowej. W wyniku politycznych decyzji uniemożliwiono natomiast weryfikację tezy, jakoby za aferą stały osoby powiązane z jednym z polityków PO - podkreślił rzecznik.

Na koniec przypominam, że Polska zawiera właśnie strategiczne porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi, których skutkiem będzie wzmocnienie militarnej obecności USA w Polsce, włączenie się strony amerykańskiej w polską politykę atomową i modernizację Sił Zbrojnych, a także zwiększenie wolumenu amerykańskiego gazu LNG w polskim miksie energetycznym - powiedział.

Sugerowanie, iż na zmianach politycznych w Polsce w 2015 roku zyskali Putin i Rosja, jest – szczególnie w trakcie trwania przełomowej wizyty Prezydenta Polski w USA - tak groteskowe, że aż niewarte poważnego traktowania - ocenił rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 r. 1 lutego 2019 r nie stawił się w więzieniu. W kwietniu został zatrzymany w Hiszpanii i wydany Polsce.

Sprawa, w której został skazany, dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.

Ujawnione w tygodniku "Wprost" nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska i prawdopodobnie miały wpływ na przegraną PO w wyborach parlamentarnych w 2015 r.