Dworczyk pytany w porannym wywiadzie dla Polsat News, czy Falenta napisał list do premiera Morawieckiego powiedział, że to prawda. - Taki list wpłynął do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jest to podobny list do tych rozsyłanych ostatnio do różnych polityków, urzędników, o których to listach piszą ostatnio media - powiedział minister. - Znajdują się w nim różne insynuacje - trudno inaczej ocenić te wszystkie listy - dodał.

- To są de facto listy bardzo podobnej treści, które trzeba interpretować, jako działania człowieka zdesperowanego, człowieka skazanego prawomocnym wyrokiem, który w tej chwili podejmuje jakieś desperackie działania, trudno zrozumiałe; w jego przekonaniu - jak mniemam - mające na celu pozwolić mu na uniknięcie kary - mówił minister.

- Ten list (Falenty) został przekazany - zgodnie z drogą służbową stosownym służbom. W związku z tym, to one (służby) będą analizowały i oceniały, jak potraktować zawarte tam informacje i (...) groźby czy insynuacje - powiedział Dworczyk. Nie sprecyzował do jakich służb przekazano list - czy do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy do innych służb, np. prokuratury.

Według niego, gdyby były jakieś dodatkowe nagrania czy okoliczności, to Falenta podczas procesu, w którym dostał skazany - starając się uniknąć kary - przedstawiłby te wszystkie materiały podczas śledztwa. - Wtedy tego nie zrobił. Dzisiaj w sposób dosyć rozpaczliwy próbuje podejmować różnego rodzaju działania, które powodują zamieszanie - ocenił.

Pytany czy premier w tej sprawie "śpi spokojnie", Dworczyk odparł, że premier Mateusz Morawiecki "przyzwyczajony jest do ciągłych ataków, bo jako jeden z liderów jest ciągle atakowany przez opozycję i różne osoby nieprzychylne rządowi PiS". - Dla mnie przykre jest to, że opozycja, aby zaatakować czy to rząd, czy właśnie premiera Morawieckiego, jest gotowa posunąć się do każdej insynuacji, każdego kłamstwa, każdej manipulacji - powiedział.

Podkreślił, że jeszcze niedawno "Marek Falenta, który przez polityków Platformy Obywatelskiej był nazywany najgorszą postacią spod ciemnej gwiazdy, dzisiaj wykorzystywany jest i przedstawiany jako niemal bohater i osoba wiarygodna".

Przypomniał, że to w czasie rządów PiS Falenta został skazany prawomocnym wyrokiem a następnie w ramach ekstradycji sprowadzony do Polski.

Falenta, biznesmen skazany w aferze podsłuchowej, został zatrzymany w Hiszpanii. Wcześniej Sąd Okręgowy w Warszawie na wniosek policji wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania, po tym gdy nie stawił się 1 lutego w zakładzie karnym, by odbyć karę więzienia. Falenta został wydany Polsce przez hiszpańskie władze i przetransportowany do Warszawy.

Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 r. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.

Ujawnione w tygodniku "Wprost" nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska.