W tym tygodniu ma dojść do decydujących rozmów nt. kształtu koalicji sił opozycyjnych przed wyborami parlamentarnymi. We wtorek ma dojść do spotkania Schetyny z Czarzastym; w środę lub w czwartek - z prezesem PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Lider PO ma także - jak wynika z ustaleń PAP - rozmawiać w tym tygodniu z szefami Zielonych: Markiem Kossakowskim i Małgorzatą Tracz. PO jak dotąd porozumiała się w sprawie wspólnego startu z Nowoczesną i Inicjatywą Polska Barbary Nowackiej. Powstał koalicyjny sztab wyborczy; na piątek i sobotę zaplanowana jest konwencja programowa Koalicji Obywatelskiej, obejmująca zarówno wystąpienia liderów współtworzących ją ugrupowań jak i kilkadziesiąt paneli dyskusyjnych.

Wciąż nie wiadomo czy do koalicji dołączy ostatecznie Polskie Stronnictwo Ludowe. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zaproponował po sobotnich obradach Rady Naczelnej partii, aby przed październikowymi wyborami do Sejmu i Senatu powstały dwa opozycyjne bloki: "umiarkowany", centrowy, chadecki z udziałem PSL oraz blok ugrupowań lewicowych. Szef ludowców dał przy tym do zrozumienia, że o ewentualnej koalicji chciałby rozmawiać z Platformą, choć już niekoniecznie z jej partnerami z Koalicji Obywatelskiej - Inicjatywą Polska i Nowoczesną.

We wtorek w TVP1 Czarzasty odniósł się do doniesień poniedziałkowego tygodnika "Wprost", że Schetyna "zaczął poważnie rozważać samodzielny start w wyborach". Lider SLD podkreślił, że "każda partia odpowiada za swoje decyzje". - Mamy takie same prawo do Koalicji Europejskiej, jak każdy inny podmiot. Mieliśmy referendum w SLD, 13 tys. ludzi upoważniło mnie do tego, żeby negocjować porozumienie z siłami, które chcą z nami współpracować. Zdecydowaliśmy, że pierwszymi naszymi partnerami są dotychczasowi koalicjanci - podkreślił.

Jak mówił, bardzo dobrze ocenia wynik Koalicji Europejskiej w wyborach do PE i to nie tylko dla SLD. - Jeżeli w jakimkolwiek kraju, na kilka miesięcy przed wyborami, jest tak duże poparcie, na poziomie 38 proc. i jest siedmioprocentowa różnica do lidera, to w każdym kraju jest zwarcie szeregów i ciężka praca, żeby powiedzieć na końcu: "mamy ich" - powiedział Czarzasty.

Zapowiedział, że będzie prowadził rozmowy z partnerami, ale - jak zastrzegł - "główne zdanie w tej sprawie ma Grzegorz Schetyna". - Nie mówię (tego) jako ogon przy psie, który jest machany, tylko, że on (Schetyna) jest szefem największej partii i jeżeli on powie "idę sam", to uszanuję to i zacznę budować blok lewicowy - oświadczył lider Sojuszu.

Pytany, do kiedy "daje czas Schetynie", przekonywał że "opera mydlana powinna się skończyć". Dopytywany, czy - jego zdaniem - Schetyna wszystko opóźnia, Czarzasty zauważył, że Schetyna "też kieruje dużą partią i musi mieć czas". Podkreślił, że "ktoś w tym chaosie musi zachować rozsądek i SLD zachowa rozsądek".

Odnosząc się do stanowiska Kosiniaka-Kamysza, który zapowiedział, że PSL nie chce startować w wyborach razem m.in. z SLD, Czarzasty ocenił, że "może to jest kwestia potencjalnej współpracy (PSL) z PiS w przyszłości".