Kuchciński wskazywał w oświadczeniu, że od 12 listopada 2015, kiedy powierzono mu funkcję marszałka Sejmu, przyjął model pracy marszałka, który działa nie tylko na forum izby poselskiej, w budynku Sejmu w Warszawie, ale także pracuje aktywnie w kraju i za granicą. Stąd wynika duża liczba spotkań i wyjazdów na uroczystości, w których biorę i brałem udział, zapraszany przez organizatorów. Takich spotkań od początku kadencji odbyło się ponad 900, niejednokrotnie kilka dziennie, w tym w soboty i w niedzielę" - mówił.

Kuchciński wskazał, że uczestnictwo w wielu z tych spotkań wymagało korzystania ze specjalnego transportu lotniczego. Loty zarówno te do Rzeszowa, jak i na każde inne lotnisko w Polsce i za granicą, były związane z moją pracą marszałka Sejmu, na którą składały się konferencje międzynarodowe i krajowe, także regionalne i lokalne. Spotkania związane z pracami Sejmu i innymi bieżącymi wydarzeniami; udział w uroczystościach rocznicowych o wymiarze międzynarodowym, państwowym i regionalnym, także lokalnym - mówił marszałek.

Kuchciński przypomniał, że marszałkowi Sejmu przysługuje uprawnienie korzystania z wojskowych specjalnych samolotów, co reguluje instrukcja HEAD. Statusu tego (HEAD-PAP) nie nadaje marszałek Sejmu ani kancelaria Sejmu czy kancelaria premiera, lecz czyni to komendant SOP odpowiedzialny za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie, natomiast decyzję o możliwości i sposobie wykonania lotu podejmuje jego realizator, czyli dowódca jednostki lotniczej - mówił.

Zaznaczył, że instrukcja HEAD dopuszcza udział w locie "innych osób", ale nie precyzuje, kto dokładnie oprócz najważniejszych osób w państwie może być obecny na pokładzie samolotu.

Korzystanie z tych środków transportu wynikało z bardzo napiętego kalendarza spotkań i wydarzeń, w których uczestniczyłem, co spowodowało konieczność dynamicznego i sprawnego przemieszczania się pomiędzy odległymi punktami w kraju i zagranicą - mówił marszałek Sejmu. Niezależnie od motywów przyświecających moim działaniom rozumiem, że korzystanie z przysługujących marszałkowi Sejmu środków transportu także przez moją rodzinę może budzić społeczne kontrowersje - dodał.

Kuchciński poinformował, że w czasie jego kadencji marszałka Sejmu miały miejsce 23 loty, w trakcie których oprócz niego na pokładzie byli jego najbliżsi. Przypomniał, że podjął w związku z tym decyzję o wpłaceniu kwoty 15 tys. złotych na Caritas oraz klinikę "Budzik".

Marszałek Sejmu poinformował również, że w przypadku jednego lotu na pokładzie samolotu była tylko jego żona.

Po dokładnej analizie wykonywanych lotów okazało się również, że bezpośrednio po jednym moim locie z Warszawy do Rzeszowa, w drodze powrotnej do Warszawy, za zgodą dowódcy załogi oraz jego przełożonego podróżowała moja żona - powiedział. Podkreślił, iż nie był to lot zamawiany specjalnie w tym celu". "Po tym jak opuściłem pokład samolotu w Rzeszowie, samolot zgodnie z planem musiał wrócić do Warszawy. Lot ten nie posiadał także statusu HEAD. Chcąc jednak rozwiać jakiekolwiek wątpliwości z tym związane postanowiłem wpłacić kwotę pokrywającą pełen koszt lotu, a wyliczoną przez Ministerstwo Obrony Narodowej, tj. 28 tys. złotych na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych - powiedział Kuchciński.

Kuchciński dodał, iż ma świadomość, że opinia publiczna negatywnie ocenia takie postępowanie. Dlatego pragnę wszystkich, którzy poczuli się urażeni, przeprosić. Jednocześnie chciałbym zdecydowanie stwierdzić, że działałem zgodnie z prawem. Dane o tych lotach są dostępne w kilku instytucjach. Towarzyszenie mi przez członków rodziny nie podwyższało w żadnym wypadków kosztów lotu. Poza jedną opisaną sytuacją nie było nigdy przypadku lotu mojej rodziny samolotem wojskowym bez mojej obecności - oświadczył Kuchciński.

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka odniósł się z kolei do pytań, które trafiły do CIS w kwietniu 2019 r. dotyczących lotów marszałka z udziałem rodziny. Wówczas w temacie lotów mieliśmy okazję przedstawić informację, że według naszej wiedzy takich połączeń nie było. Chciałbym podkreślić i przypomnieć, że rzeczywiście, wówczas takich informacji nie posiadaliśmy. To znaczy, że przekazaliśmy informację taką, jaką mieliśmy wówczas dostępną - mówił Grzegrzółka.

Dyrektor CIS zdementował też doniesienia o zniszczeniu dokumentów dot. lotów marszałka Sejmu. Pragnę zapewnić, że komplet dokumentów w tej sprawie za bieżącą kadencję jest dostępny w Kancelarii Sejmu - oświadczył. Grzegrzółka zapowiedział też, że w poniedziałek na stronie internetowej Sejmu zostaną opublikowane wszystkie informacje związane z lotami marszałka Sejmu w tej kadencji. Będzie to kompletna, szczegółowa informacja, którą udostępnimy dzisiaj - przekazał.

Tymczasem stanowisko CIS ostro skrytykował Patryk Słowik z DGP.

Z kolei zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel apelował do dziennikarzy o elementarną sprawiedliwość w traktowaniu tej sprawy. Oczywiście mamy świadomość, że opinia publiczna może być zbulwersowana i dlatego pan marszałek podjął takie decyzje i postanowił przeprosić. Pamiętajmy jednak, że tutaj nie doszło do złamania prawa, co więcej nie doszło nawet do złamania dotychczasowego obyczaju - mówił wicerzecznik PiS.

Fogiel powiedział, że kwestia przelotów rodziny polityków rządowymi samolotami była dotąd nieuregulowana. Dlatego teraz toczą się prace, które umożliwią legalne, bez konieczności uciekania się do celów charytatywnych po prostu pokrywanie kosztów lotu osób, które są członkami rodziny i nie należą do oficjalnej delegacji - mówił.

Wskazał, że w internecie można łatwo znaleźć artykuły na temat lotów innych urzędników państwowych. Chociażby artykuł z lutego 2012 r. o 90 lotach ówczesnego premiera Donalda Tuska na trasie Warszawa-Gdańsk, czy artykuł z maja 2011 roku o 175 takich lotach na trasie Warszawa-Gdańsk w przeciągu trzech i pół roku kadencji - powiedział Fogiel.

Kidawa-Błońska: Najlepiej, gdyby marszałek Kuchciński z honorem podał się do dymisji

Marszałek Kuchciński dawno temu już powinien przeprosić; powinien wyjaśnić nie tylko dlaczego tyle latał samolotem czy helikopterem, ale też dlaczego służby Sejmu podawały w tej sprawie niepełne informacje - mówiła wicemarszałek. Dodała, że najlepiej, gdyby marszałek Kuchciński z honorem podał się do dymisji.

Pytana o to, jak może w tym kontekście wyglądać piątkowe posiedzenie Sejmu, Kidawa-Błońska odparła, że możliwe są trzy scenariusze. Pierwszy to - jak mówiła – debata na temat odwołania marszałka Kuchcińskiego. Będzie głosowanie i PiS zachowa marszałka Kuchcińskiego na stanowisku"- mówiła. Drugi ze scenariuszy zakłada według Kidawy-Błońskiej, że Kuchciński w czwartek lub w piątek poda się do dymisji. A więc nie będzie debaty w Sejmie na ten temat, ale będzie debata nad wyborem nowego marszałka - powiedziała. Dodała, że jest też trzeci ze scenariuszy, który zakłada, że Kuchciński zostanie obroniony w piątek w Sejmie, a w poniedziałek poda się do dymisji.

Witczak: W naszej ocenie będą konsekwencje prawne z tego typu nadużywania władzy

Do oświadczenia marszałka Kuchcińskiego odnieśli się w poniedziałek po południu posłowie PO-KO: Mariusz Witczak i Robert Kropiwnicki. Po wysłuchaniu konferencji marszałka Kuchcińskiego wiemy, że PiS dąży do tego, żeby nadużycie władzy pozostało bez konsekwencji, a sam Kuchciński jest bez honoru. Żądamy natychmiastowej dymisji marszałka Kuchcińskiego - powiedział Witczak.

Zaznaczył jednocześnie, że nawet ewentualna dymisja marszałka Sejmu nie zamknęłaby sprawy jego przelotów. W naszej ocenie będą konsekwencje prawne z tego typu nadużywania władzy. I chociażby dzisiaj przyznanie się (...), że statkiem powietrznym polskich sił zbrojnych leciała samodzielnie jego żona, jest absolutnie wbrew polskiemu prawu - ocenił poseł PO-KO

Pod koniec lipca Radio Zet podało, że marszałek Sejmu latał rządowymi samolotami wraz z rodziną. Po tych informacjach, w poniedziałek, dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka poinformował, że Kuchciński wpłacił 5 tys. zł na Klinikę Budzik działającą przy Centrum Zdrowia Dziecka oraz 10 tys. zł na Caritas Polska w zamian za 23 loty samolotem rządowym, w których towarzyszyli mu członkowie rodziny.