Dera powiedział w czwartek w programie I Polskiego Radia, że reforma sądownictwa budzi emocje, ponieważ jest jedną z dziedzin, których zreformowania "domagają się Polacy". - Mają poczucie, że jest to środowisko, które nie zostało zlustrowane, że wszystko mogą. Ludzie generalnie są niezadowoleni z jakości naszej sprawiedliwości, więc ona wywołuje emocje – mówił Dera.

Zdaniem prezydenckiego ministra, "widać chociażby z ostatnich informacji medialnych", że "walka idzie na całego". Dera wskazał w tym kontekście na "środowisko sędziów skupionych wokół Iustitii". - Sędziom nie przystoi tego typu zachowanie, ja od sędziów oczekuję umiaru, dystansu, nieangażowania się w sprawy publiczne, niewypowiadania się w sprawach politycznych, a te wszystkie normy zostały przekroczone – ocenił Dera.

Podkreślił, że środowisko sędziów wymaga "dłuższego naprawiania". - Samo środowisko musi zrozumieć, że sędzia to nie jest zawód, to jest stan. Sędzia musi być świętszy od Cezara - dodał.

Stowarzyszenie sędziów Iustitia w przyjętej w środę uchwale, zażądało powołania przez Sejm komisji śledczej ds. wycieku z resortu sprawiedliwości informacji dotyczących sędziów. Iustitia domaga się także ponownego rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

Dera zarzucił sędziom, że stosują "podwójne standardy". - Od jednych wymaga się dymisji i robi się wielkie larum, z drugiej strony (innego) usprawiedliwia się, no bo przecież (ta osoba) walczy przeciwko rządowi. To jest chore – powiedział. - Zachowania tego typu są niedopuszczalne, niezależnie od tego, czy ktoś lubi rząd, czy nie lubi rządu. To jest wyjście poza to, co sędzia powinien robić, w jaki sposób powinien publicznie funkcjonować - ocenił.

Odnosząc się do dymisji wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka - po informacjach o jego korespondencji z internetową hejterką i udziale w akcji dyskredytującej sędziów - Dera podkreślił, że "tak powinno być".

Kontakty Piebiaka z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, wśród nich szefa stowarzyszenia sędziów Iustitia prof. Krystiana Markiewicza, opisał w poniedziałek Onet. Działania Emilii miały polegać na anonimowym rozsyłaniu m.in. do mediów i sędziów kompromitujących materiałów. Miało to się odbywać za wiedzą wiceministra. Po tych doniesieniach Piebiak podał się do dymisji.