Pytany, czy tandem Jarosław Kaczyński - Mateusz Morawiecki sprawdza się z jego perspektywy, premier użył piłkarskiego porównania, że każdy zawodnik chciałby grać z legendarnymi znakomitymi zawodnikami w drużynie. "Mam to szczęście, że trafiłem na współpracę z (...) absolutnie najwybitniejszym politykiem ostatnich 30 lat i nie tylko" - powiedział Morawiecki o liderze PiS.

Dodał, że bardzo dużo się uczę, a rozmowy strategiczne, rozmowy o polityce i o gospodarce z Kaczyńskim są niezwykle ciekawe i dla niego bardzo ważne.

Ja się z tej współpracy bardzo cieszę i jeżeli kierownictwo polityczne podejmie takie decyzje, to będę się czuł zaszczycony oczywiście móc kontynuować tę misję - powiedział Morawiecki.

Sprawa Banasia

Dziennikarz Polskiego Radia zauważył, że łatwiej głosuje się przeciw, niż za, szczególnie, że rząd PiS nie ustrzegł się błędów kadrowych. W tym kontekście przypomniano zamieszanie wokół prezesa NIK Mariana Banasia. Co do pana ministra to, wskazuję na taką jedną, zasadniczą okoliczność, że pan minister rok temu sam poprosił o, nazwijmy to umownie, autolustrację swojego oświadczenia majątkowego - odpowiedział premier.

Co do błędów kadrowych - oczywiście, że się ich nie ustrzegliśmy jak żadna partia w naszej sytuacji by się ich nie ustrzegła. Tylko ten, kto nic nie robi, nie podejmuje poważnych zmian, działań, ten nie popełnia błędów - podkreślił szef rządu.

Według "Superwizjera" TVN, w 2016 r. Banaś zadeklarował, że sprzeda kamienicę, ale nigdy do tego nie doszło. Umowa przedwstępna - zaznaczyli dziennikarze "Superwizjera" - została jednak odnotowana w dokumentach sądowych. Jak podano, niedoszłym nabywcą jest 30-letni Dawid O., który jednocześnie prowadzi pensjonat w kamienicy. Według autorów materiału, Banaś nie wpisał do oświadczenia majątkowego informacji o zabezpieczeniu na hipotece kamienicy na krakowskim Podgórzu dla kredytu na kwotę ponad 2,6 miliona zł przyznanego przez Bank Ochrony Środowiska firmie, w której pracował jego syn. CBA poinformowało, że od kwietnia kontroluje oświadczenia majątkowe Banasia, a kontrola ma się zakończyć w drugiej połowie października.

Dlaczego Śląsk?

Premier był również pytany o swój start w wyborach z listy PiS w Katowicach. Wybrałem Śląsk, ponieważ tam na Śląsku będą rozstrzygać się losy polskiej gospodarki, polskiego przemysłu w ogromnym stopniu - odpowiedział Morawiecki.

Wiadomo, że i polityka energetyczna, i klimatyczna, ale również innowacyjność, to klucz do odpowiedniego modelu gospodarczego w przyszłości i na Śląsku na pewno będą te rozstrzygnięcia najbardziej zasadnicze. Jednocześnie, nie boję się tego słowa, również wyzwania tam będą ogromne - podkreślił.

Dodał, że wie, iż Śląsk jest na te wyzwania gotowy. Chcę, żeby podchodzono do nich poważnie i uczciwie, i ja taką ofertę zaproponowałem, przedstawiłem dwa lata temu plan dla Śląska, dzisiaj go kontynuujemy, on jest dziś zaawansowany w 60-70 proc. i poprzez rozwój infrastruktury, również wsparcie dla śląskich uczelni - żeby stały się rzeczywistym, realnym partnerem dla przedsiębiorców, chcemy rzeczywiście doprowadzić do tego, żeby Śląsk, mówiąc umownie, był taką Doliną Krzemową całej Unii Europejskiej - mówił szef rządu.

Morawiecki był również pytany o odejście od węgla, co deklarują niektórzy przedstawiciele opozycji. Premier odpowiedział, że najdroższa jest energia niedostarczona, ponieważ - jak zauważył - oznacza ona straty dla przemysłu i gospodarstw domowych.

To, o co musimy teraz zadbać, to jest rozsądna transformacja, rozsądne zmiany energetyczne - tak, żeby z jednej strony Śląsk nadal był tym bijącym sercem energetycznym Polski, jak jest dzisiaj, tak, żeby zapewnić bezpieczeństwo dostaw energii, żeby zapewnić względną suwerenność w dostawach energii, ale również, żeby ceny energii, były jak najniższe, żeby energia była jak najtańsza, bo to oznacza także konkurencyjność polskiego przemysłu - mówił premier. Zadeklarował, że rząd taki model tworzy.