Te wybory mogą odsunąć PiS od władzy, my w to wierzymy, my to czujemy, stąd nasza wielka energia – powiedziała Kidawa-Błońska w piątek na konferencji prasowej w Warszawie. Wierzę, że nasza praca przez ostatnie dni i tygodnie zaowocuje w dniu wyborów i że Polacy wybiorą lepszą Polskę i nie będą głosowali na partię, która niszczy demokrację w naszym kraju - dodała.

Zaapelowała o udział w wyborach do ludzi młodych, także tych, którzy będą głosować po raz pierwszy. Nie słuchajcie polityków, ekspertów, dziennikarzy, słuchajcie własnego serca i patrzcie na to, co dzieje się w Polsce, sami podejmijcie decyzję. Miejcie odwagę pójść na wybory i powiedzieć, że macie dosyć pogardy, że chcecie Polski tolerancyjnej, otwartej, w której ludzie ze sobą rozmawiają – mówiła Kidawa-Błońska.

Odnosząc się do sondażu przeprowadzonego dla TVN, w którym PiS uzyskuje 40 proc., a KO 26 proc., Kidawa-Błońska powiedziała: Te sondaże pokazują, że wszystko jest możliwe, napawają nadzieją, że PiS nie będzie rządził od poniedziałku.

Zwracając się do ludzi po studiach, kończących studia i tych, którzy będą głosowali po raz pierwszy Kidawa-Błońska podkreśliła, że to jest bardzo ważny czas i tego czasu nie mogą zmarnować.

To, co dzieje się teraz w Polsce, wymyka się rozumowi, wymyka się logice i rozsądkowi i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Po '89 roku nie było w Polsce tak pazernej władzy jak ta teraz, władzy tak pozbawionej skrupułów i tak pogardzającej tymi, którzy mają inne zdanie – mówiła kandydatka KO na premiera.

Dodała, że "słowo "pogarda" to klucz do dzisiejszych wyborów, który najlepiej opisuje dzisiejszą władzę". Powiedzcie "dość" pogardzie, poniżaniu ludzi inaczej myślących, inaczej zachowujących się, inaczej czujących, powiedzcie dość dyktaturze jednego nieszczęśliwego człowieka - apelowała Kidawa-Błońska.

Kidawa-Błońska w swoim przemówienie nawiązała do łódzkich strajków w 1981 r. Zwróciła uwagę, że na konwencję przybyli uczestnicy tych wydarzeń. Zwracając się do młodzieży powiedziała: To wasi poprzednicy, wtedy tak samo młodzi jak wy teraz, spojrzeli na naszą rzeczywistość i powiedzieli: tak dalej być nie może - mówiła. Oceniła, że w 1981 r. sytuacja była dużo prostsza, ponieważ wszystko było jasne. Jak powiedziała, "byliśmy my i byli oni".

My chcieliśmy wolności i solidarności, a oni wręcz przeciwnie. Teraz my chcemy wolności i solidarności i oni deklarują dokładnie to samo. I tu jesteśmy w niebezpieczeństwie, bo obecna władza nauczyła się kłamać patrząc nam prosto w oczy. Nauczyła się kłamać prosto do kamery telewizyjnej - mówiła Kidawa-Błońska. Musimy o tym kłamstwie mówić bardzo głośno - podkreśliła.

Kidawa-Błońska powiedziała, że nie widzi sprzeczności pomiędzy tym co polskie, a europejskie. Wymieniła nietolerancję, brak wolnych sądów, bezkarność działaczy partyjnych jako przykłady działań niezgodnych z polskich charakterem. Możemy mieć i Polskę i Europę, albo zostać z niczym, jeżeli nie dokonamy właściwego wyboru - przekonywała.

Dodała, że w najbliższą niedzielę, każdy kto kocha Polskę, kto ma marzenia powinien iść na wybory.

Szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer powiedziała, że rozdając ulotni warszawiakom widziała "nadzieję na to, że zmiana jest możliwa, że jutro może być lepsze, że dzięki naszym wyborom możemy zadecydować, że PiS przestanie rządzić".

Pojutrze zdecydujemy, w jakim państwie chcemy żyć – powiedział b. europoseł, b. szef MSZ Dariusz Rosati. Czy chcemy żyć w państwie prawa czy w państwie, w którym prawo jest tylko dla niektórych?, czy chcemy żyć w państwie, w którym godność każdego człowieka jest szanowana, czy w państwie, w którym dla myślących inaczej jest tylko pogarda i obelgi?, w państwie prawdy czy w państwie PiS-owskiej propagandy, która codziennie sączy się z mediów publicznych i zatruwa naszą wspólnotę? – pytał Rosati.

 Schetyna apeluje o udział w wyborach

Na piątkowej konferencji prasowej w Opolu Schetyna określił kończącą się kampanię wyborczą jako bardzo twardą i długą. Jego zdaniem, niedzielne wybory wyznaczają dwie odmienne drogi dla Polski i Polaków.

Wiemy, o jakiej Polsce marzymy i co chcemy osiągnąć w kampanii i po wyborach. Ale wiemy, jakie są zagrożenia wynikające z czterech lat rządów. Słyszeliśmy o piętnowaniu, o wykluczaniu, o wrogach. Ten język, który był zawsze taki typowy dla naszych politycznych oponentów i który był chowany przez ostatnie miesiące i tygodnie, wczoraj i przedwczoraj wybrzmiał bardzo wyraźnie. To jest ciągle kraj, to jest państwo, które (politycy PiS) chcą budować, które wyklucza, odpycha, odwraca się plecami, ale tak naprawdę skłóca ludzi - mówił lider PO.

Jak dodał, Koalicja Obywatelska chce Polski otwartej, przyjaznej, która nie narzuca, jak mamy żyć. Prosimy o to, aby głosować. Bądźmy w lokalach wyborczych, bo każde sto głosów może zadecydować, w którą stronę pójdzie Polska po wyborach. Czy w stronę Europy Zachodniej, (Polski, która jest) uśmiechnięta, obywatelska, demokratyczna i praworządna, czy taka, która się od Europy odwraca, w której nie rywalizacja, konkurencja, ale tylko spór jest ważny, tylko kłótnie i złe emocje. Takiej Polski nie chcemy - oświadczył Schetyna.

Schetyna odniósł się też do słów prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział, że po wyborach może być "Polska plus" lub "Polska minus" - bez osiągnięć socjalnych przyznanych przez rządy prawicy.

To jest typowe straszenie, naznaczanie. To jest kłamstwo wyborcze na ostatniej prostej. To jest pokazywanie wrogów (...) Albo kolaborujesz z nami, albo cię nie ma. To jest kłamstwo. Wielokrotnie mówiłem: to co zostało przyznane, co zostało dane, nie zostanie odebrane. Tylko mówimy o tym, z czego nie zdaje sobie sprawy prezes Kaczyński i politycy PiS. Można prowadzić ofensywną politykę społeczną, można utrzymać transfery socjalne, które zostały przyznane w ostatnich latach i można żyć w normalnym państwie - powiedział lider Platformy.

Priorytetem KO po wygranych wyborach - jak mówił Schetyna - będą działania ratunkowe w służbie zdrowia, zwłaszcza przywrócenia nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej w POZ oraz wdrożenie Aktu Odnowy Demokracji.

Lider PO odniósł się także do niektórych sondaży wyborczych, które wskazują, że prawica może nie zdobyć odpowiedniej ilości głosów do samodzielnego rządzenia.

PiS martwi się, że kolejne sondaże wskazują, że będzie musiał szukać koalicjanta. Jak to się skończyło w 2007 i jak wyglądała polska polityka, kiedy Polska była rządzona przez PiS, LPR i Samoobronę pamiętamy. I wiem, że będzie tak samo. Jeżeli PiS nie będzie miał większości, a wszystko wskazuje (na to), że nie będzie miał, będzie musiał dobrać do koalicji Konfederację. Trzymam kciuki i wiem, że najbliższe wybory będą nie za cztery lata, ale dużo, dużo szybciej - przekonywał polityk PO.

Zdaniem Schetyny, wyniki wyborów nie są jeszcze przesądzone, a o ostatecznym kształcie polskiej polityki na najbliższe lata, zadecydują osoby, które jeszcze nie podjęły decyzji. Proszę nie wierzyć, że wszystko jest zamknięte. (...) Jeszcze wszystko może się zdarzyć. Te wybory otwierają możliwość współpracy opozycji, budowania większościowego rządu z lewicą, PSL i Koalicją Obywatelską. Taka szansa jest. Uważamy, że jest to scenariusz bardzo prawdopodobny i przez nas najbardziej oczekiwany - podkreślił.

Nic co zostało dane, nie zostanie odebrane. Można utrzymać transfery socjalne, które zostały przyznane w ostatnich latach i można żyć w normalnym państwie. My stawiamy jedno obok drugiego. My nie zabierzemy tego, co zostało dane i stworzymy Polakom szansę na to, żeby żyli, żeby mieszkali u siebie - powiedział Schetyna.

Lider PO zapewnił, że jednym z priorytetów przyszłego rządu opozycji będzie - oprócz poprawy sytuacji w służbie zdrowia - wprowadzenie Aktu Odnowy Demokracji.

Żeby (ludzie) mieli poczucie tego, że są u siebie i nikt ich nie wykluczy, nie wyrzuci. Pamiętam czasy, kiedy wypychano i wyrzucano z Polski. I dzisiaj jest tak samo. Mówimy: nie ma zgody na takie państwo. Nie ma zgody na państwo Kaczyńskiego. Dlatego tak głośno i wyraźnie mówimy: to jest bardzo ważna niedziela, od niej bardzo dużo zależy. Spotkajmy się przy urnach - apelował Schetyna.

Tak, jak powiedziała wczoraj nasza noblistka, to są bardzo ważne wybory, od was wszystko zależy, głosujcie na demokrację - powiedział Schetyna.

Dziękował wszystkim tym, którzy - jak mówił - "przez cztery lata tak twardo walczyli o polską normalność – sędziom, nauczycielom, niepełnosprawnym i ich opiekunom, mniejszościom, obrońcom lasów, kobietom z czarnych protestów". Tym wszystkim, którzy mieli odwagę mówić: nie pozwalamy na zniszczenie naszych wolności, i tych ludzi była i jest zawsze większość - mówił Schetyna.

Schetyna nawiązał w swoim wystąpieniu do nagrodzonej w czwartek literacką Nagrodą Nobla Olgi Tokarczuk. Podkreślił, że dostała tę nagrodę, "nie dlatego, że była preferowana przez partyjne układy, tylko dlatego, że jest wielką osobowością, wielką patriotką i wielką demokratką".

I to jest symbol, z którego dzisiaj i zawsze będziemy dumni. Będziemy dumni z tych, którzy rozsławiają Polskę w całym świecie - wybitne Polki i Polacy. A robią to dlatego, że Polskę kochają, dlatego, że mają umiejętności, dlatego, że są z niej dumni - podkreślił lider PO.

I zobaczmy - dodał - "na to jak preferuje się tych nieudaczników, którzy tworzą Polską Fundację Narodową, która właśnie tym się ma zajmować". Dziesiątki milionów złotych wyrzuconych, poświęconych partyjnym kolegom, których symbolem jest zniszczony jacht, gdzieś na wybrzeżu Stanów Zjednoczonych - zauważył.

To jest dzisiaj prawda o polityce promocji Polski. To jest prawda o całej polityce PiS. I chcę bardzo wyraźnie dzisiaj powiedzieć, że tych wszystkich ludzi ciężkiej pracy, a także - a może przede wszystkim - ludzi elit, których dzisiaj (prezes PiS Jarosław) Kaczyński chce wymieniać, mówię bardzo wyraźnie - nie pozwolimy na to, nie będziemy pozwalać, nigdy nie pozwolimy, żeby na Nowogrodzkiej pisano listę ludzi elit - podkreślił Schetyna.

Szef Platformy Obywatelskiej podsumowując kampanię wyborczą i ostatnie cztery lata mówił: Jak spoglądamy wstecz, to musimy sobie zadać pytanie, co było cztery lata temu w kampanii, jak ją kończyliśmy, a co jest teraz.

Pytał, czy po czterech latach rządów PiS poprawiła się ochrona zdrowia w Polsce, czy jest lepsza szkoła, czy przedsiębiorcy mogą czuć się bezpieczniej i liczyć na pomoc państwa, czy młodzi ludzie mają szansę, by szybciej i skuteczniej kupić pierwsze mieszkanie, a także, czy Polska ma silniejszą pozycje w Europie i szanse na większe pieniądze unijne. Nie - odpowiedział razem z zebranymi.

I to jest cała prawda - stwierdził Schetyna. Okłamywali wtedy w kampanii wyborczej, obiecywali stabilność, bezpieczeństwo, poprawianie jakości państwa, mówili, że Polska nie będzie w ruinie, atakowali ostatnie osiem lat, a wyszło jak wyszło - mówił o rządach PiS Schetyna. Wyszedł folwark Kaczyńskiego, PiS-owskich nominatów - ocenił. A dzieci uczą się na trzy zmiany w szkole, PiS-owski rząd zdezorganizował polską rodzinę "deformą" Zalewskiej - podkreślił szef Platformy.

Nawiązał również do programu in vitro, który - jak zaznaczył - "został zamknięty" przez PiS i "nazwany przez nich eksperymentem medycznym". I tyle samo w tym pogardy, dystansu, niechęci i złych emocji, jak w tych słowach o tym, że żłobki, że inwestycja w młode pokolenie, to spuścizna po komunizmie i Platformie Obywatelskiej - stwierdził Schetyna.

Ocenił też, że Polska jest dzielona przez PiS i prezesa PiS na Polskę lepszą i gorszą. Nawiązał jednocześnie do słów Kaczyńskiego, który - jak wskazał Schetyna - mówił, że "trzeba szukać i znajdować wrogów", a następnie "ich anihilować, odsuwać, unicestwiać". Chcę powiedzieć, panie Kaczyński, ludzie, którzy są przez pana nazywani wrogami, chce pan ich piętnować i niszczyć, to są najlepsze Polki i najlepsi Polacy, bo ich jest większość i oni są lepszym sortem - podkreślił szef PO. Proszę nie straszyć Polek i Polaków, Polska to dumny kraj i przestraszyć się panu nie da - oświadczył.

Piątek jest ostatnim dniem kampanii przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi. O północy z piątku na sobotę rozpocznie się cisza wyborcza i potrwa do końca głosowania w niedzielę.