Borowski pytany w telewizji Onet.pl, kogo Koalicja wystawi w wyborach prezydenckich powiedział: Jeśli chodzi o KO, to nazwiska (kandydatów na prezydenta) biegają dwa. To jest Kidawa-Błońska i Tusk. Ale co się z tego wykluje, to zobaczymy. Za chwilę zaczną się liczne sondaże, które będą mieszać.

Według niego kandydat Koalicji musi pojawić się jak najszybciej - około grudnia, by była szansa na zbudowanie wokół niego poparcia. Dodał także, że partie opozycyjne powinny wystawić takich kandydatów, by mieli oni ewentualnie szansę na poparcie wyborców partii opozycyjnych w II turze wyborów.

Przede wszystkim myślę, że w I turze to nie będzie jeden kandydat. Myślę, że każde ugrupowanie wystawi swojego. Rzecz tylko w tym, by ci, którzy mają szansę przejść do II tury, byli takimi, którzy ewentualnie zyskają poparcie pozostałych. Żeby to nie byli tacy, którzy odstręczą wyborców. To jest przeciwskuteczne - podkreślił Marek Borowski.

Schetyna: Wszystko jest otwarte ws. kandydata na prezydenta

Nie ma buntu w PO, jest za to normalna dyskusja; sprawa kandydata na prezydenta jest kwestią otwartą - mówił w czwartek w Brukseli szef PO Grzegorz Schetyna. Wcześniej spotkał się z byłym premierem Donaldem Tuskiem, z którym umówili się na dalsze rozmowy.

Szef PO wziął udział w belgijskiej stolicy w posiedzeniu liderów Europejskiej Partii Ludowej przed szczytem unijnym. Przy okazji tego spotkania po raz pierwszy po wyborach parlamentarnych rozmawiał z przewodniczącym Rady Europejskiej i b. premierem.

Powiedzieliśmy sobie, że umawiamy się na następne rozmowy, spotkania, widzimy się w listopadzie w Zagrzebiu na zjeździe EPP. Wszystko jest otwarte. Najpierw przedstawimy drogę dojścia do tej kandydatury, a później oczywiście także wskazania personalne, ale to w tej kolejności - powiedział Schetyna polskim dziennikarzom w Brukseli o kwestii kandydata w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Przypomniał, że do 1 grudnia Tusk pozostaje przewodniczącym Rady Europejskiej. Jak przekonywał stanowisko byłego premiera, który nie daje jednoznacznej odpowiedzi na temat swojej przyszłości politycznej, nie ma nic wspólnego z hamletyzowaniem.

Zapytany, czy po wyborach parlamentarnych jest bunt w PO, Schetyna odpowiedział: Nie.

Odnosząc się do krytyki, która pojawiła się w szeregach PO m.in. pod jego adresem po wyborach, Schetyna ocenił, że "to jest taka dyskusja, która jest normalna w partii demokratycznej, która jest nie tylko do wyborach do parlamentu, ale też przed wyborami wewnętrznymi". Traktuje ją jako otwartą rozmowę – oświadczył.

Przyznał, że wynik mógłby być lepszy, bo opozycji nie udało się zdobyć większości w Sejmie, ale wygrała wybory do Senatu. To jest natura rzeczy i politycznej, wewnątrzpartyjnej debaty. Nie obawiam się, wprost przeciwnie – zapewniał lider Platformy pytany, czy nie obawia się głosów zapowiadających sprzeciw wobec jego kandydatury w wyborach na przewodniczącego partii.

Zdaniem Schetyny scenariusz, który przedstawił w środę na posiedzeniu zarządu PO, czyli najpierw wybory władz klubu, wybory prezydium Senatu, wskazanie kandydatury na prezydenta i dopiero po tym wybory szefa partii, to pakiet kamieni milowych, przez który PO musi przejść.

Będzie przy tym dyskusja, będą otwarte rozmowy, ale na tym polega otwarta demokracja wewnątrzpartyjna i taka otwarta debata - powiedział.

Pytany o miejsce dla młodych wskazał, że po to są wybory do różnych kolegiów. Zastrzegł przy tym, że w Koalicji Obywatelskiej są różne środowiska i "wszyscy muszą się pomieścić". Ale uważam, że to wejście młodych wyżej, bardziej intensywnie, jest potrzebne, bo jesteśmy przed wyborami prezydenckimi i potrzebujemy nowego początku. Na pewno to tylko pomoże - oświadczył.

Dodał jednak, że SLD przed laty "zbyt gwałtownie" otworzyło się na młodych i nie zakończyło się to dobrze dla tego ugrupowania.

Trzeba to robić w bardzo otwarty sposób. Nie można tego traktować jako politycznej, wewnętrznej rozgrywki, bo dziś na barkach Koalicji Obywatelskiej jest ogromny ciężar przygotowania opozycyjnej strony do wyborów prezydenckich. Trzeba to zrobić w taki otwarty, podmiotowy, partnerski sposób - zaznaczył przewodniczący PO.

Jak podkreślił skład prezydium Senatu musi być ustalony przez wszystkich partnerów, czyli także przez PSL i Lewicę, żeby wszyscy mieli satysfakcję z wygranych wyborów do tej izby.