Nowacka odpowiadając na pytanie, czy jest presja na Donalda Tuska, odpowiedziała, że jest ogólna presja, którą czuć coraz bardziej zarówno ze strony mediów, jak i wyborców.

Przyznała, że jednym z takich potencjalnych kandydatów, który co jakiś czas "ogłasza się lub nie ogłasza", jest Donald Tusk.

- Cały czas puszcza oko i pewnie dla takiej czystości debaty im to szybciej by nastąpiło, tym lepiej. Ale z drugiej strony ja naprawdę uważam, że przedstawianie kandydatów już, teraz, na siłę, bo taka jest presja, też niewiele da - powiedziała w Radiu ZET.

Jej zdaniem najważniejsze jest to, aby przygotować bardzo dobrze kampanię, bo tym co jest oczywiste dla opozycji, to, że musi zrobić wszystko, żeby wybory prezydenckie wygrać. Dodała, że Andrzej Duda jest do pokonania, ale potrzebna jest do tego mobilizacja społeczna.

Pytana o to, kto ma większe szanse na wygraną - Małgorzata Kidawa-Błońska, czy Donald Tusk, odpowiedziała, że są badania, które jasno wskazują wynik. Zwróciła uwagę, że "PiS nie wybrał Andrzeja Dudy dlatego, że był najfajniejszą osobą w PiS-ie, tylko dlatego że mieli dane, że taki człowiek, tego typu człowiek będzie wygrywał wybory".

- I my też w ten sposób musimy do tego podejść - stwierdziła. Przyznała, że najchętniej zagłosowałaby na Małgorzatę Kidawę-Błońską, która jest dla niej "osobę bardziej łączącą i która będzie, sprawując już urząd prezydenta, umiała zasypywać podziały".

Pytana z kolei o pomysł, żeby jeśli Donald Tusk będzie chciał wystartować, nie było prawyborów, stwierdziła, że mają one swój urok. Jej zdaniem to w pewnym stopniu mobilizacja elektoratu KO. Dodała, że kampania pokazała, że oni chcą mieć w tym wyborze swój udział.

- I nie podoba mi się, że miałaby być kasowana tylko dlatego, że przyjechał książę na białym koniu. Znacznie bardziej trafia do mnie: albo robimy prawybory i startują w nich wszyscy uczciwe kandydaci, kandydatki, albo po długich też wewnętrznych dyskusjach wybieramy osobę, o której wiemy, że wypada nam najlepiej. Ale nie chciałabym być w sytuacji, że znowu czekamy, co powie Donald Tusk. Czekamy na to już tyle lat - stwierdziła.

Zwróciła uwagę, że "im bardziej się czeka, tym mam czasami wrażenie, że to się bardziej przegrzewa". Podkreśliła, że w wyborach bierze udział nowa generacja wyborców.

- Ludzie, którzy wcześniej nie głosowali albo wcześniej nie byli aktywni wyborczo, bo to też nie zawsze 18-latkowie idą głosować, ale ta chwila refleksji jest potrzebna. Dla nich Donald Tusk jest historią. A dla tych, którzy oglądają media publiczne, jest niestety historią nie najlepszą. I dużo czasu zajęłoby mu przypomnienie, ze był błyskotliwy medialnie i zrobił dużo dobrych rzeczy. Małgorzata Kidawa-Błońska jest tu i teraz - powiedziała.