Jaśkowiak - kandydat w prawyborach prezydenckich w KO - był we wtorek gościem Polsat News, gdzie pytany był m.in. o kwestie światopoglądowe. Odnosząc się do eutanazji powiedział, że to trudny temat, który wymaga dyskusji i konsensusu społecznego. Uważam zawsze, że należy zostawić każdemu prawo wyboru. Ja bym chciał o sobie decydować, a nie żeby o tym decydowali inni - podkreślił.

Dodał, że potrafi zrozumieć zarówno osobę bardzo cierpiącą, np. chorą na raka i która nie ma możliwości wyleczenia i chce zakończyć życie, ale też rozumie decyzje osoby, której przekonania zakazują dokonania eutanazji.

Jaśkowiak pytany był również o pogląd dotyczący aborcji. Stwierdził, że w tej kwestii nie da się udzielić prostej odpowiedzi. W tym momencie jestem za takimi rozwiązaniami na przykład jak są w Niemczech, gdzie gdy dochodzi do sytuacji już takiej dramatycznej kobieta ma zapewnioną opiekę psychologa, w tym zakresie musi też odbyć ileś rozmów, które pomogą jej w podjęciu pewnych decyzji - powiedział.

Jak podkreślił, jest zwolennikiem prawa wyboru dla kobiet. Ale dzisiaj, w tych uwarunkowaniach politycznych absolutnie jest to temat, który jest czysto hipotetyczny i tak naprawdę dla mnie jest to temat tylko i wyłącznie taki kampanijny - mówił. W ocenie Jaśkowiaka tego typu emocjonalne dyskusje są niepotrzebne, bo nie dotykają sedna problemu, tylko są zastępczym tematem.

W poniedziałek w RMF FM Jaśkowiak powiedział, że wprowadzenie małżeństw homoseksualnych to kwestia dyskusji. Przyznał, że gdyby to od niego zależało małżeństwa takie byłyby w Polsce legalne. Pytany we wtorek, czy podtrzymuje swoje stanowisko powiedział: Wydaje mi się, że jest w tej chwili dużo więcej ważniejszych tematów, które są na dzisiaj dla Polski kluczowe. Wskazał międzynarodowe bezpieczeństwo Polski w kontekście sytuacji politycznej Ukrainy.

W tej kadencji parlamentu absolutnie jest to temat czysto hipotetyczny (wprowadzenie małżeństw jednopłciowych - PAP), natomiast nie mam wątpliwości, że w dłuższej perspektywie czasu na poziomie 4-5 czy 8 lat czekają nas takie same zmiany, jak w Irlandii, jak w Hiszpanii, tych państwach Zachodniej Europy, bo zakładam, że miejsce Polski na arenie międzynarodowej jest tam, gdzie jest Zachodnia Europa" - podkreślił.