Znajdujący się w ogniu krytyki - także ze strony własnego środowiska politycznego - szef NIK zaprowadza własne porządki w kierowanej przez siebie instytucji. Jak ustaliliśmy, Marian Banaś zdecydował, że w razie jego nieobecności obowiązki prezesa NIK w pierwszej kolejności przejmie jego zastępczyni Małgorzata Motylow, która z NIK związana jest od 2001 roku. Następny w kolejności będzie inny wiceprezes NIK Marek Opioła (do niedawna poseł PiS). Dopiero na samym końcu tych wskazań znalazł się wiceprezes Tadeusz Dziuba (były poseł PiS). Według naszych rozmówców to nieprzypadkowa kolejność. To Dziuba, zgodnie z planami PiS związanymi z nieudaną próbą zdymisjonowania Banasia, miał kierować NIK. Wyznaczenie go przez Mariana Banasia jako ostatniego w kolejności do pełnienia obowiązków to najwyraźniej szpilka wbita w PiS.

Reklama

To nie jedyny cios, jaki przeciwko PiS może szykować szef NIK. W przyszłym lub najdalej kolejnym tygodniu opublikowane mają być dwa raporty NIK - jeden dotyczący afery GetBack, drugi związany z działalnością Krajowej Administracji Skarbowej. Oba mogą być niewygodne dla PiS. Pierwszy z nich może ujawnić niedociągnięcia po stronie nadzoru finansowego. Drugi raport może być korzystny dla Banasia, jeśli wykaże zasługi KAS w uszczelnianiu systemu podatkowego.

Jak słyszymy, na razie nie są szykowane doraźne kontrole (a takich PiS obawia się najbardziej). Marian Banaś raczej skupia się na podpisywaniu wyników kontroli, które były przygotowane jeszcze za czasów jego poprzednika Krzysztofa Kwiatkowskiego.