Do 11 kwietnia obowiązują na terenie całego kraju obostrzenia, które wprowadzają m.in. całkowity zakaz zgromadzeń i obowiązek pozostania w domu - dopuszczalne jest wyjście do pracy, lekarza czy na zakupy.

Reklama

Biedroń w środę powiedział, że ze zrozumieniem przyjął decyzję o ograniczeniu zgromadzeń. Dodał, że tego typu działania, które sprawią, że ilość zachorowań będzie malała i koronawirus będzie pod kontrolą, Lewica będzie popierać. Zaznaczył, że podczas wtorkowej konferencji premiera Mateusza Morawieckiego i ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, gdzie przedstawiano nowe regulacje, rozwiązania nie były jasno i wyraźnie wytłumaczone i nie były konkretne. W jego ocenie, to wprowadza chaos informacyjny. Apelujemy do rządu, aby w miarę precyzyjnie i konkretnie formułował swoje oczekiwania wobec Polek i Polaków - podkreślił.

Europoseł odniósł się do obostrzeń, które z zakazu zgromadzeń powyżej dwóch osób wykluczają msze święte. W przypadku nabożeństw - jak przypomniał - mogą to być zgromadzenia do pięciu osób plus osoby, które celebrują to wydarzenie. Ocenił, że dla niego jest niezrozumiałe nierówne traktowanie Kościoła.

Koronawirus jest niezwykle demokratyczny w tej sprawie. Nie rozpoznaje wierzących i niewierzących, nie rozpoznaje uroczystości religijnych od innych zgromadzeń. Dlatego powstaje pytanie: jaką logiką kierują się rządzący, jaka logika kieruje rządzącymi w podejmowaniu tego typu decyzji? - pytał. To pokazuje po raz kolejny, że Kościół w naszym kraju jest nierówno traktowany, że Kościół dostaje też narzędzia do tego, żeby w sposób pewnie nieświadomy, niechcący narażać Polki i Polaków na niebezpieczeństwo - dodał Biedroń. Zaapelował do rządu o wyjaśnienia.

Odniósł się także do informacji, że odbywają się też śluby i pogrzeby, które gromadzą więcej ludzi. Śluby i pogrzeby są także cywilne, są nie w obrządkach religijnych. Co w takim przypadku? W takim przypadku obowiązuje prawo zgromadzeń do dwóch osób - podkreślił polityk. To musi zostać jasno i precyzyjnie wytłumaczone, dlaczego w przypadku Kościoła katolickiego są inne przepisy, a w przypadku zgromadzeń świeckich są inne przepisy - oświadczył. Rząd nie może być na kolanach w stosunku do żadnego Kościoła. Musi traktować wszystkich obywateli, wszystkie instytucje w równy sposób - stwierdził europoseł.

Biedroń mówił też o terminie wyborów prezydenckich. Stało się coś dziwnego, że kiedy podejmujemy ekstraordynaryjne decyzje jako państwo, kiedy zamykamy szkoły, zamykamy uczelnie, zamykamy zakłady pracy, ludzie masowo tracą przez to, że nie mogą wychodzić z domu, w jednym przypadku ten rząd jest zakładnikiem daty wyborów majowych, kampanii prezydenckiej, prowadzonej dzisiaj de facto przez jedną osobę - prezydenta Andrzeja Dudę - podkreślił.

Nie może być tak, że my, Polki i Polacy stajemy się ofiarami determinacji prezesa (PiS), żeby za wszelką cenę wnosząc nie urny wyborcze, ale być może inne urny, do życia publicznego, prezes Kaczyński przeprowadził wybory, które nie powinny się 10 maja odbyć. W tej sprawie będziemy się domagali decyzji jak najszybszych - zapowiedział.

Polityk ocenił, że bycie konstruktywnym i merytorycznym polega dziś na tym, żeby dbać o bezpieczeństwo. Zaznaczył, że posiedzenia Sejmu i Senatu powinny odbyć się w najbezpieczniejszy sposób, aby parlamentarzyści pracowali w izolacji od siebie. Podał też przykłady międzynarodowe, gdzie posiedzenia odbywają się albo zdalnie, albo w ograniczonych zakresie.