Taxi-BOR na każde wezwanie

| Aktualizacja:

Było tak: minister leciał z Warszawy do Krakowa samolotem, a ochroniarze z BOR-u jechali po niego samochodem. Oczywiście, z odpowiednim wyprzedzeniem, by móc dygnitarza odebrać z lotniska. Jak chroniono ministrów rządu PiS, opisuje dzisiejsza "Gazeta Wyborcza".

wróć do artykułu

Może zainteresować Cię też: