Prezydent pytany w Polsat News o zarzuty sztabu kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego, że "przegrał walkowerem", nie stawiając się na debatę organizowaną przez TVN, TVN24, portal Onet i WP, która miała odbyć się w czwartek, odparł, że organizowanie tej debaty było złamaniem zwyczajów. Jeżeli pan Rafał Trzaskowski biegnie do stacji, która na co dzień popiera go, prywatnej w dodatku, która ma zagranicznego właściciela i razem z tą stacją dyktują mi jako prezydentowi, ale także kandydatowi w wyborach, kiedy i gdzie mam przyjść na debatę, to jest to złamanie wszystkich zwyczajów, jakie był do tej pory - oświadczył Duda. Do tej pory (zwyczaje) były takie, że jeżeli ktoś chciał urządzać debatę, to najpierw zadawał pytania sztabom, czy się godzą, w jakim terminie, żeby można się było przygotować, zaplanować także w kontekście tego, jak się prowadzi kampanię - dodał prezydent.

Reklama

Zdaniem Dudy chęć zorganizowania debaty przez TVN, TVN24, Onet i WP było "swoistym atakiem". Określił to jako gangsterstwo polityczne. Mamy trzy główne wielkie telewizje w Polsce, z których każda ma swoich widzów. Chodzi o to, żeby wszyscy Polacy mogli debatę zobaczyć. Dlatego powiedziałem, że debata powinna zostać urządzona wspólnie przez trzy największe stacje telewizyjne, które dopuszczą w niej także do udziału inne media, które są zainteresowane - tak, żeby każdy Polak, każdy wyborca mógł zobaczyć tę debatę - podkreślił prezydent.

Duda przypomniał, że wziął udział w debacie przed pierwszą turą wyborów i nie unika debat. Zdaniem prezydenta, gdy pojawiła się propozycja telewizji Polsat, żeby trzy telewizje zorganizowały wspólnie debatę, to sztab Rafała Trzaskowskiego nie odpowiada. To jednoznacznie pokazuje, jakie był zamiary zarówno sztabu pana Rafała Trzaskowskiego, jak i tamtej prywatnej telewizji - ocenił. Duda na pytanie o "neutralny grunt" debaty odparł, że jest to dobra propozycja. Jeżeli tylko trzy największe telewizje ustaliłyby ze sobą neutralne miejsce, zostałoby ono wybrane i wszystko odbywałoby się w porozumieniu ze sztabami, został ustalony termin, warunki, to dla mnie to jest normalna debata, jak w cywilizowanym świecie - zadeklarował ubiegający się o reelekcję prezydent.

Prezydenta zapytano też o jego słowa o "warszawce", czy nie boi się, że w ten sposób straci głosy ludzi z dużych miast. Myślę, że kiedy mówię o "salonie warszawki" to opinia społeczna w Polsce raczej doskonale wie, co ja mam na myśli, że jest taka grupka różnego rodzaju celebrytów z różnych środowisk, którzy właśnie tę elitę "salonu warszawki" stanowią - stwierdził. Na uwagę prowadzącego, że ktoś może powiedzieć, że on sam pochodzi z "krakówka", odparł: ja pochodzę z inteligencji krakowskiej, nie pochodzę z "krakówka". "Krakówek" raczej na mnie nie głosuje - podsumował.

Ubiegający się o reelekcję prezydent był pytany w Polsat News o cytowaną w mediach wypowiedź jednego z organizatorów protestów LGBT. Gabriel Kawa miał stwierdzić, że jeśli wygra Duda, to może będziemy musieli nosić różowe trójkąty albo będą nam wypalać znaki jak krowom. Mnie różność i inność absolutnie nie przeszkadza, nie zwracam kompletnie uwagi na to, jak żyją moi sąsiedzi, kim są moi sąsiedzi, dopóki ci sąsiedzi nie zaczną się zachowywać w sposób wyzywający i nie zaczną się w jakiś sposób swoim zachowaniem narzucać" – powiedział Duda.

Uważam że to, jakie są ich preferencje, co lubią, jeżeli realizują to w czterech ścianach swojego domu, jeżeli traktują to jako swoją sprawę prywatną, to jest ich sprawa prywatna i mnie nic do tego - podkreślił. Jak dodał, analogicznie także jego rodzina, on, jego żona i ich wewnętrzne relacje są sprawą prywatną. My się z tymi relacjami na zewnątrz nie obnosimy i nikogo nie zmuszamy by te relacje, zwłaszcza intymne, obserwować – wskazał Duda.

Jestem absolutnym zwolennikiem różnorodności, ale różnorodności, gdzie tolerancja polega na tym, że również i ja, i moje poglądy, i moje przekonania, co to tego, co to znaczą normy obyczajowe, normy moralne są szanowane – zaznaczył prezydent. Oczekuję, że też będę szanowany, zwłaszcza gdy to mniejszość usiłuje narzucić swoja wolę większości - dodał Andrzej Duda. Jego zdaniem, takie wypowiedzi jak pana Kawy, szkoda komentować dlatego, że to jest po prostu ohydne, jeśli ktokolwiek śmie tak powiedzieć o drugim człowieku.