"Pycha kroczy przed upadkiem. Politycy nie są żadną specjalną kastą, która ma specjalne przywileje i której wolno więcej. Nie! Nie wolno!" - napisał na Twitterze Janusz Kowalski z Solidarnej Polski, komentując informacje tvn24.pl

Reklama

Komentarz senatora PiS

Jeżeli tak było, jak jest to przedstawiane, to ja to potępiam - powiedział dziennikarzom szef klubu senackiego PiS Marek Martynowski, pytany o przypadek byłej wicepremier. Jeżeli coś mówimy, że powinniśmy jako obywatele raczej w tym czasie siedzieć w domu, to nie powinno się takich rzeczy robić - dodał.

Koalicja Polska: Przykład arogancji władzy

Rzecznik PSL Miłosz Motyka ocenił w środę na konferencji prasowej w Sejmie, że tłumaczenia Emilewicz są skandaliczne i niczego nie załatwiają. Pani minister powinna przeprosić dzisiaj Polaków - stwierdził Motyka. Apelujemy przede wszystkim o resztki honoru do pani minister, która łamiąc obostrzenia, stawiając się ponad obywatelami daje fatalny przykład dla wszystkich Polaków, którzy dzisiaj mają zamykane biznesy i walczą tak naprawdę o swoje życie - podkreślił rzecznik ludowców.

Przewodnicząca UED Elżbieta Bińczycka oburzyła się kolejnym przykładem arogancji władzy. Synowie pani Emilewicz szusowali po stokach, kiedy wiemy, że jest absolutny zakaz i tylko sportowcy mogą z tego korzystać - powiedziała Bińczycka. To jest przykład tego, że władza uważa, że może więcej, niż obywatele, którzy się zachowują odpowiedzialnie, solidarnie w obliczu takiego dramatu jakim jest światowa pandemia - dodała przewodnicząca UED.

Partyjny kolega: Lepiej było morsować

Z Jadwigi Emilewicz kpił także jej partyjny kolega, Michał Wypij. "A można było morsować" - napisał na Twitterze.

"Nierozważne działanie"

Z punktu widzenia etycznego można było tej sytuacji uniknąć, było to bardzo nierozważne działanie - tak z kolei ocenił doniesienia na temat Jadwigi Emilewicz szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski.

Sobolewski pytany w Radiu Plus o tę sytuację stwierdził, że z prawnego punktu widzenia Emilewicz ma rację. Natomiast z punktu widzenia etycznego można było tej sytuacji uniknąć - ocenił.

Było to bardzo nierozważne działanie, szczególnie w sytuacji gdy prosimy o to, aby jednak w tym trudnym okresie powstrzymać się od działań, które mogą spowodować rozwinięcie się (liczby) zakażeń koronowirusem w Polsce - powiedział Sobolewski.

O co chodzi w aferze z synami Emilewicz?

Portal tvn24.pl napisał w środę, że trzech synów byłej wicepremier Jadwigi Emilewicz wzięło udział w zgrupowaniu narciarskim jak zawodowi sportowcy, choć nie mieli licencji, które do tego uprawniają. Jak pisze portal, licencje pojawiły się w wykazie Polskiego Związku Narciarskiego dopiero po tym, gdy dziennikarze tvn24.pl zadali o nie pytania.

Po publikacji portalu Emilewicz wydała oświadczenie, które zamieściła w mediach społecznościowych. Podkreśliła, że jej synowie od 6. roku życia są członkami klubów narciarskich i uczestniczą w zgrupowaniach i zawodach.