Premier był pytany na poniedziałkowej konferencji prasowej w Warszawie o jego własne słowa, że nie jest do końca zadowolony z reformy wymiaru sprawiedliwości w kwestii Izby Dyscyplinarnej SN. Szefa rządu proszono o doprecyzowanie, w jakim wymiarze nie jest zadowolony i jaką reformę by widział, czy proponował i co by się w tych przepisach znalazło.

Reklama

Morawiecki: Izba Dyscyplinarna do przeglądu

Morawiecki powiedział, że przez lata działanie sędziów i niektóre wyroki sądowe "budziły różne wątpliwości i niezadowolenie i w tym kontekście w 2015 r. obiecali Polakom głęboką reformę wymiaru sprawiedliwości". Jej częścią jest także to, iż grupa sędziów, która jest przecież niezawisła, wszyscy sędziowie są niezawiśli, jednak nie może nie podlegać żadnej ocenie w sytuacji, jeżeli sędzia przekroczy swoje uprawnienia, dopuści się wykroczenia lub czynu karalnego, a z takimi sytuacjami mieliśmy bardzo wiele razy do czynienia. Polacy to widzieli przez wiele lat, że nic się nie dzieje, nie ma żadnych działań dyscyplinujących - przekonywał premier.

Mówił, że "dlatego w kolejnych propozycjach reformy doszło do powołania Izby Dyscyplinarnej SN", a - jak wskazał - podobne ciała funkcjonują także w innych krajach UE. "To jest stan, do którego doprowadziliśmy parę lat temu. Jednak już od tego czasu dostrzegłem szereg bulwersujących, dziwnych zachowań sędziów, które także nie zostały w odpowiedni sposób ukarane. Czyli Izba Dyscyplinarna nie spełniła swojego zadania od tej strony. Dlatego sądzę, że osoby właściwe do przeprowadzenia takich działań, takich reform, także dzisiaj, są w takim momencie, że reforma tej instytucji, jaką jest Izba Dyscyplinarna SN, powinna podlegać przeglądowi - powiedział Morawiecki.

Premier: Nic nie jest doskonałe

Nic nie jest doskonałe w naszym życiu i bardzo często dokonujemy przeglądów, dokonujemy reform, zmian zgodnie z oczekiwaniami społecznymi, zgodnie z najlepszymi praktykami, zgodnie z funkcjonowaniem podobnych instytucji w krajach zachodnich i to w szczególności mam na myśli, a więc usprawnienie działań, zmianę funkcjonowania w taki sposób, aby Izba nie była de facto sparaliżowana, aby była realną izbą działającą na rzecz poprawy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości - dodał szef rządu.

Reklama

W połowie lipca Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem UE. Dzień wcześniej TSUE zobowiązał Polskę do zawieszenia stosowania przepisów dotyczących w szczególności uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która rozpoczęła działalność na mocy zmian w ustawie o SN z 2017 r. Tego samego dnia Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis Traktatu o UE, na podstawie którego TSUE zobowiązuje państwa członkowie do stosowania środków tymczasowych w sprawie sądownictwa, jest niezgodny z konstytucją.

Komisja Europejska zagroziła Polsce sankcjami finansowymi za ewentualne niewykonanie decyzji i wyroku TSUE. Do 16 sierpnia Polska ma potwierdzić, czy zastosuje się do orzeczeń TSUE. Jak zaznaczono, w przypadku niespełnienia tej prośby Komisja zwróci się do TSUE o nałożenie na nasz kraj kary.

W niedzielę premier powiedział w Telewizji Republika, że czeka na reformę Izby Dyscyplinarnej i chciałby zaproponować taką reformę z tego względu, że - jak mówił - to, co się w tej chwili udało zrobić, jest może malutkim kroczkiem do przodu, ale zdecydowanie nie spełniło jego oczekiwań.