Bramki: 1:0 Siphiwe Tshabalala (54), 1:1 Rafael Marquez (79).

Reklama

Żółta kartka - RPA: Kagisho Dikgacoi, Tsepo Masilela. Meksyk: Efrain Juarez, Gerardo Torrado.

Sędzia: Rawszan Irmatow (Uzbekistan).
Widzów 84 490.

RPA: Itumeleng Khune - Siboniso Gaxa, Aaron Mokoena, Bongani Khumalo, Lucas Thwala (46. Tsepo Masilela) - Teko Modise, Kagisho Dikgacoi, Steven Pienaar (83. Bernard Parker), Reneilwe Letsholonyane, Siphiwe Tshabalala - Katlego Mphela.

Meksyk: Oscar Perez - Paul Aguilar (56. Andres Guardado), Rafael Marquez, Francisco Rodriguez, Carlos Salcido - Efrain Juarez, Gerardo Torrado, Ricardo Osorio, Carlos Vela (69. Cuauhtemoc Blanco) - Giovani dos Santos, Guillermo Franco (73. Javier Hernandez).

Przed meczem z piłkarzami obu zespołów przywitali się prezydenci RPA i Meksyku Jacob Zuma oraz Felipe Calderon, a także szef FIFA Joseph Blatter. Zapewne życzyli im dobrej gry i zwycięstwa. Ten pierwszy warunek został spełniony, gdyż mecz otwarcia, szczególnie w drugiej połowie, mógł się podobać. 11 czerwca nadal szczęśliwy dla reprezentacji Meksyku, która tego dnia po raz piąty rozgrywała mecz w mistrzostwach świata i jeszcze nie poległa.

Mimo ogłuszającego dopingu prawie 90 tysięcy kibiców i tumultu tworzonego przez słynne już trąbki wuwuzele, pierwsi groźnie zaatakowali Meksykanie. Błąd popełnił bramkarz gospodarzy Itumeleng Khune, które wypuścił piłkę z rąk, ale obrońcy zażegnali niebezpieczeństwo.

Latynosi zdominowali grę w pierwszej połowie, ale pod bramką rywali brakowało im skuteczności. W 19. minucie Giovani Dos Santos, który piłkarskiego rzemiosła uczył się w Barcelonie, a kontraktem jest związany z Tottenhamem Hotspur, uderzył mocno z dystansu, ale piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki gospodarzy.

Później dwa razy w dogodnych sytuacjach znalazł się Guillermo Franco, jednak w 32. minucie po zagraniu Carlosa Veli przegrał pojedynek sam na sam z Khune, następnie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego głową strzelił niecelnie. W 38. minucie Carlos Vela po rzucie rożnym z bliska kopnął piłkę do siatki, ale był na spalonym.

Drugą część gry od mocnego, w przenośni i dosłownie, uderzenia rozpoczęła drużyna RPA. W 54. minucie po szybkiej wymianie piłki w środku boiska i podaniu na wolne pole, Siphiwe Tshabalala strzałem z narożnika pola karnego w górny róg zdobył pierwszego gola w tym mundialu. Uroda bramki godna mistrzostw świata. A dla strzelca szczególny powód do dumy, gdyż pochodzi on z dzielnicy Johannesburga Soweto, której mieszkańcy są szczególnie zakochani w futbolu. Do tego 25-letni skrzydłowy na co dzień występuje w miejscowym klubie Kaizer Chiefs.

Sześć minut później bliski wyrównania był Dos Santos, ale po jego uderzeniu z ostrego kąta świetną interwencją popisał się Khune. W odpowiedzi w 70. minucie sam na sam z Oscarem Perezem był Teko Modise, lecz meksykański bramkarz wyszedł z tego pojedynku obronną... nogą.

Trener Meksyku Javier Aguirre wprowadził na boisko dwóch kolejnych napastników: 37-letniego Cuauthemoca Blanco i 15 lat młodszego Javiera Hernandeza, który od nowego sezonu będzie występował w Manchesterze United.

Przy wyrównującej bramce, która padła w 79. minucie, największy udział miał jednak trzeci z rezerwowych Andres Guardado. Po jego dośrodkowaniu i błędzie defensywy gospodarzy strzałem z pięciu metrów gola dla Meksyku zdobył obrońca Barcelony Rafael Marquez.

W końcówce bliżsi zmiany wyniku byli gospodarze turnieju. Po dalekim podaniu Katlego Mphela wyprzedził dwóch obrońców rywali i w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił w słupek.