Nelspruit: Włochy - Nowa Zelandia 1:1

Reklama

Włochy: 12-Federico Marchetti - 19-Gianluca Zambrotta, 5-Fabio Cannavaro, 4-Giorgio Chiellini,3- Domenico Criscito - 22-Riccardo Montolivo, 6-Daniele De Rossi, 15-Claudio Marchisio - 7-Simone Pepe, 11-Alberto Gilardino, 9-Vincenzo Iaquinta.

Nowa Zelandia: 1-Mark Paston - 4-Winston Reid, 6-Ryan Nelsen, 5-Ivan Vicelich, 19-Tommy Smith, 3-Tony Lochhead - 11-Leo Bertos, 7-Simon Elliot, 10-Chris Killen - 14-Rory Fallon, 9-Shane Smeltz.

sędzia: Carlos Batres (Gwatemala)

Kolejna sensacja na piłkarskich mistrzostwach świata. Broniący tytułu Włosi zaledwie zremisowali 1:1 z Nową Zelandią, która na mundialu gra dopiero po raz drugi w historii i w piątym spotkaniu wywalczyła... drugi punkt.

Sensacją zapachniało już w siódmej minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z pięciu metrów Federico Marchettiego pokonał Shane Smeltz i Nowozelandczycy objęli prowadzenie.

Mistrzowie świata rzucili się do odrabiania strat. W 27. minucie bliski wyrównania był Riccardo Montolivo, ale piłka po jego strzale trafiła w słupek.

Cel osiągnęli dwie minuty później. Kontrowersyjną decyzję podjął sędzia Carlos Batres z Gwatemali, który w polu karnym "All Whites" dopatrzył się przewinienia Tommy'ego Smitha na Daniele De Rossim i podyktował rzut karny. Na bramkę zamienił go Vincenzo Iaquinta.

W drugiej połowie zgodnie z oczekiwaniami przeważali piłkarze z Europy, ale z ich ataków niewiele wynikało. Piłkę po licznych dośrodkowaniach albo wybijali Nowozelandzcy obrońcy, albo padała ona łupem pewnie broniącego Marka Pastona.

Po dwóch spotkaniach piłkarze z Półwyspu Apenińskiego mają na koncie tylko dwa punkty, gdyż na inaugurację zremisowali z Paragwajem 1:1. Jeśli chcą być pewni awansu do 1/8 finału, w czwartek muszą pokonać Słowację.

Po meczu powiedzieli:

Marcello Lippi (trener reprezentacji Włoch): "Znów rywal strzelił nam gola w swojej pierwszej akcji. Później kontrolowaliśmy przebieg gry, ale mimo że powinniśmy wygrać, nie udało nam się tego dokonać. W niektórych sytuacjach zabrakło nam po prostu szczęścia".

Ricki Herbert (trener reprezentacji Nowej Zelandii): "Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężki mecz, ale moi chłopcy dali z siebie wszystko. Brakuje mi słów, by oddać szacunek, jakim darzę swoich zawodników. Szkoda tylko, że sędzia podjął kilka co najmniej dziwnych decyzji. Karny? Musiałbym jeszcze raz zobaczyć powtórkę. To niewiarygodne, że wciąż mamy szansę na awans do 1/8 finału, choć oczywiście będzie to szalenie trudne. Jestem przekonany, że w ostatnim meczu grupowym (z Paragwajem - PAP) zagramy jeszcze lepiej, bo ten zespół +rośnie+ z minuty na minutę".