Mecz Portugalii z Koreą Północną będzie pierwszym poniedziałkowym spotkaniem - początek o godz. 13.30 w Kapsztadzie.

Reklama

Drużyna nazywana "Brazylią Europy" w inauguracyjnej kolejce zremisowała z silnym Wybrzeżem Kości Słoniowej 0:0, ale pozostawiła po sobie kiepskie wrażenie.

"W pierwszym meczu mundialu nikt nie chce ryzykować, dlatego drużyny grają ostrożnie. W drugim nie ma już na co czekać. Rzucimy wszystkie karty na stół, od razu ruszymy do ataku" - zapowiedział trener Queiroz.

Spotkanie z Koreą Północną będzie drugą potyczką tych drużyn w finałach MŚ. Poprzednia przeszła do historii mundialu. 23 lipca 1966 roku Portugalczycy przegrywali w ćwierćfinale z niedocenianymi Azjatami już 0:3, ale dzięki świetnej grze Eusebio (cztery gole) wygrali ostatecznie 5:3.

Portugalia na razie nie zachwyca, ale co mają powiedzieć kibice z Hiszpanii? Ich zespół w pierwszej kolejce grupy H sensacyjnie przegrał ze Szwajcarią 0:1. Trener i piłkarze mistrzów Europy pocieszają się jednak, że to był tylko falstart.

"Lepiej przegrać na początku mundialu niż na końcu" - stwierdził selekcjoner Vicente del Bosque, który przeciwko Hondurasowi wystawi prawdopodobnie dwóch napastników - Davida Villę i Fernando Torresa (w meczu ze Szwajcarią w wyjściowym składzie był tylko Villa). Początek spotkania w Johannesburgu o godz. 20.30.

W poniedziałek odbędzie się również drugi mecz grupy H - Szwajcaria zagra z Chile (godz. 16). Obie drużyny wygrały swoje pierwsze mecze, więc dość niespodziewanie konfrontacja w Port Elizabeth będzie szlagierem tej grupy.

Po zwycięstwie nad Hiszpanią słynny trener Szwajcarów Ottmar Hitzfeld stara się jednak tonować optymistyczne nastroje.

"Musimy zagrać z Chile spokojnie, z +zimnymi+ głowami. Jeśli pogubimy się i przestaniemy wypełniać przedmeczowe założenia, będziemy bez szans" - stwierdził Hitzfeld.

W poniedziałkowym meczu nie będzie mógł skorzystać z czołowego obrońcy Philippe'a Senderosa (z powodu kontuzji nie zagra do końca fazy grupowej).