"Przed mundialem mówiłem, że Anglicy będą mieli poważne kłopoty z wyjściem z grupy, to chłopaki pukali się w czoło i mnie wyśmiali" - przyznał Majewski. Pomocnik angielskiego drugoligowca Nottingham Forest od początku turnieju w RPA trzyma kciuki za Argentynę.

Reklama

"Z kolegami z Pruszkowa założyłem się, że Lionel Messi poprowadzi drużynę do mistrzostwa świata. Jednak nie tylko ze względu na zakład bardzo im kibicuję. Argentyńczycy po prostu do tej pory najlepiej się prezentują" - powiedział "Maja".

"W całym turnieju zawiedli mnie Grecy, którzy powinni sprawić niespodziankę. Oni jednak trafili właśnie na zespół Diego Maradony, który w środę nawet w rezerwowym składzie poradził sobie bez większych problemów z piłkarzami Otto Rehhagela. A ławka rezerwowych w Argentynie wygląda imponująco. Napastnik Diego Milito zdobywał gole w finałach Ligi Mistrzów i Pucharu Włoch, a na mundialu jest tylko rezerwowym" - zachwycał się wychowanek Znicza Pruszków.

Środkowy pomocnik podobnie jak większość kibiców zaskoczony jest słabą postawą Francuzów. "Nie wiem jak można było odpaść w tej fazie, mając tak dobrych piłkarzy. Od dawna jednak było wiadomo, że w tym zespole nie wszystko jest w porządku - ocenił Majewski. - Natomiast na mojej pozycji jak do tej pory najbardziej podobał mi się reprezentant Niemiec Mesut Oezil w spotkaniu z Australią (4:0). Z Serbią już tak nie błyszczał. Z niemieckiego zespołu zaimponował mi też Philipp Lahm, który biegał od bramki do bramki prezentując niesamowite przygotowanie fizyczne".

Piłkarz chciałby, aby w finale aktualnych mistrzostw świata Argentyna spotkała się z Brazylią lub Hiszpanią. "To gwarantowałoby techniczny futbol, którego jestem zwolennikiem. Oczywiście Hiszpanie w pierwszym spotkaniu ze Szwajcarią (przegranym 0:1) bardzo zawiedli. Nadrobili jednak w meczu z Hondurasem, kiedy królował David Villa i zdobył dwa gole" - dodał piłkarz Nottingham.

"Wolałbym jednak konfrontację Argentyny z Brazylijczykami. Obydwa zespoły mają teraz czołowych piłkarzy globu. Przecież Maicon jest obecnie najlepszym prawym obrońcą na świecie, a Dani Alves to nr 2 i musi siedzieć na ławce rezerwowych - zauważył Majewski. - Poza tym brazylijscy kibice gwarantują niesamowitą atmosferę".