Wiaczesława Kantora trudno zaszufladkować jako putinowskiego oligarchę. Jego relacje z rosyjskimi władzami są bardziej skomplikowane. Organizator V Światowego Forum Holokaustu (WHF) w Jerozolimie stara się za to angażować w przedsięwzięcia dobrze widziane przez Kreml. – Żydami jesteśmy tylko w Rosji. W reszcie świata jesteśmy Rosjanami – tłumaczył.

Reklama

Kantor urodził się w 1953 r. Już na przełomie lat 80. i 90. do spółki z Amerykanami zajął się biznesem, zakładając pierwsze sieci komputerowe w Rosji. Za zarobione w ten sposób 200 tys. dol. w 1993 r. kupił 35 proc. udziałów w Acronie, pamiętającym lata 60. molochu chemicznym. Już wówczas był uznawany za człowieka bliskiego Giennadijowi Burbulisowi, jednemu z najważniejszych doradców prezydenta Borisa Jelcyna.

Dojście do władzy Władimira Putina w 1999 r. oznaczało dla jelcynowskich oligarchów czas próby i czystek. – Putin nie ufał tym ludziom. Nikt nie mówił tego wprost, ale chodziło głównie o ludzi z żydowskimi korzeniami. Kantor nie miał ambicji politycznych i deklarował lojalność wobec nowych władz, ale i tak został odsunięty na margines – mówił niegdyś DGP politolog Aleksiej Makarkin. Po pomarańczowej rewolucji Kantor zbliżył się do Wiktora Juszczenki, którego Kreml przez chwilę traktował niczym wroga numer jeden.

W Rosji mu nie szło, ale stopniowo zaczął budować pozycję na Zachodzie jako filantrop, działacz społeczności żydowskiej. Apelował o pokój, ostrzegał przed proliferacją broni jądrowej i antysemityzmem, fundował muzea i łożył na chore dzieci. W 2007 r. wybrano go na szefa Europejskiego Kongresu Żydowskiego. Tę funkcję pełni do dziś. W tym czasie zaczął organizować Światowe Fora Holokaustu. Pierwsze z nich odbyło się w 2005 r. w Krakowie. Wzięli w nim udział m.in. Putin, prezydent Aleksander Kwaśniewski i wiceprezydent USA Dick Cheney.

Drugie odbyło się w Kijowie, na trzecie w 2010 r. Kantor wrócił do Polski. Wydarzenie miało trzech honorowych patronów: prezydenta Lecha Kaczyńskiego, szefa europarlamentu Jerzego Buzka i przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya. Czwarte WHF zorganizowano w Pradze i Terezínie. Piąte odbędzie się 23 stycznia w Jerozolimie i według danych organizatorów z 7 stycznia swój udział potwierdziły 43 kraje, w większości reprezentowane na poziomie głów państw. Andrzeja Dudy nie będzie, organizatorzy nie zgodzili się na jego wystąpienie.

Mosze Kantor – bo pod takim imieniem jest znany w Izraelu – zaczął na powrót zbliżać się do rosyjskich władz mniej więcej w połowie kończącej się dekady. Pośrednikiem był Władimir Jakunin, człowiek z najbliższego otoczenia Putina, który przez 10 lat kierował rosyjskimi kolejami RŻD. Jakunin przemawiał na imprezach Kantora (np. na WHF w Pradze), obaj panowie organizowali też wspólne wydarzenia, jak konferencja w Petersburgu z marca 2014 r., na której pod hasłami walki z faszyzmem atakowano postrewolucyjną Ukrainę.

Także dzięki pozycji na świecie Kantor nie musi się martwić o losy swojego biznesu w Rosji. W kraju, w którym relacje z władzą można analizować przez pryzmat zmian w rankingu „Forbesa”, majątek Kantora rośnie nieprzerwanie od 2014 r. i według stanu na 2019 r. osiągnął równowartość 3,8 mld dol. Dało to biznesmenowi 27. miejsce na liście najbogatszych Rosjan. – Musimy być lojalni wobec ziemi, na której zarabiamy pieniądze – mówił.

Od strony biznesowej Kantor dał się poznać w Polsce w 2012 r. Acron stanął wówczas do wyścigu o przejęcie Zakładów Azotowych Tarnów (ZAT), na co nie godził się posiadający pakiet kontrolny Skarb Państwa. W branży taki ruch nazywa się wrogim przejęciem. Do obrony spółki stanął wówczas resort skarbu, na którego czele stał Mikołaj Budzanowski. Acron do przeprowadzenia transakcji (w formie wezwania inwestorów do sprzedaży akcji notowanych na GPW) wynajął Dom Maklerski BZ WBK. Bankiem kierował wtedy Mateusz Morawiecki.

W wezwaniu spółka kontrolowana przez Kantora (za pośrednictwem luksemburskiego wehikułu finansowego Norica Holding) chciała kupić papiery dające jej 66 proc. głosów na walnym zgromadzeniu ZAT. Nie udało się, głównie dzięki szeroko zakrojonej akcji resortu skarbu, który zniechęcał inwestorów do sprzedaży walorów. Acron kupił nieco ponad 12 proc. Zależało mu na udanej finalizacji, bo chociaż pierwotnie, w maju 2012 r., oferował 36 zł za jedną akcję tarnowskiej spółki, to w lipcu podniósł cenę do 45 zł.

Rząd, żeby zabezpieczyć się przed agresywnymi działaniami Rosjan, postanowił połączyć ZAT z Zakładami Azotowymi w Puławach. Tak powstała Grupa Azoty, największa spółka chemiczna w Polsce i trzecia co do wielkości w Europie. Acron długo nie rezygnował z zakupu. Do kwietnia 2013 r. udało mu się dokupić akcje i miał w ZAT (przed fuzją) 13,66 proc., a już pięć miesięcy później dobił w Grupie Azoty do 15,34 proc. Tyle mówiły oficjalne statystyki. Dzisiaj Kantor kontroluje 20 proc. akcji. Skarb Państwa oficjalnie kontroluje 33 proc. walorów, ale pozwala mu to zachować kontrolę nad spółką, a dodatkowo państwowe TFI i OFE mają blisko 16 proc.

Sposób, w jaki Kantor robił podchody pod polską grupę chemiczną, spotkał się w sierpniu 2015 r. z reakcją Komisji Nadzoru Finansowego. Wówczas kierował nią jeszcze Andrzej Jakubiak. Formalnie kara 800 tys. zł została nałożona na luksemburski wehikuł finansowy za sześciokrotne złamanie ustawy o ofercie przez niepoinformowanie o zmianie zaangażowania w akcjonariacie Grupy Azoty.

Norica Holding kupował akcje bezpośrednio oraz przez pośredników – Omana Holdings i Vertco Ventures. Nie doliczał nabytych przez wehikuły papierów do swego stanu posiadania akcji, co wprowadzało rynek w błąd. W skrajnym przypadku, w styczniu 2013 r., Norica Holding twierdził, że kontroluje 12,03 proc. papierów, podczas gdy faktycznie było to 18,7 proc. Według KNF działanie Rosjan było celowe i miało odroczyć powiadomienie rynku o zwiększeniu udziału, żeby rząd nie zorientował się, ile de facto kontrolują.

To była strategia wrogiego przejęcia – mówi nasz informator, który pracował wówczas w resorcie skarbu. Po dojściu PiS do władzy przedstawiciele Acronu zaczęli sondować nową władzę, czy nie odkupi ich udziałów w Grupie Azoty. Do dzisiaj jednak nie zdecydował się na to rząd ani żadna z państwowych spółek. W ubiegłym roku Acron sprzeciwił się inwestycji Grupy Azoty w Polimery Police. "Puls Biznesu" opisywał na początku 2019 r., że między polską grupą chemiczną a Rosjanami trwają potajemne rozmowy o współpracy w ramach specjalnie powołanej grupy roboczej.

Ponad dwa lata temu próba wrogiego przejęcia polskiej spółki wróciła za sprawą ówczesnego szefa klubu parlamentarnego PO Sławomira Neumanna. Zarzucał on w Sejmie Morawieckiemu, że jako prezes BZ WBK pomagał Rosjanom przejąć tarnowskie przedsiębiorstwo. Portal Money.pl pisał wtedy, że nie tylko dom maklerski banku był zaangażowany w transakcję, ale i sam bank miał udzielić finansowania na zakup akcji.

Reklama