Są oni sądzeni za udział w demonstracji opozycji w Mińsku 19 grudnia zeszłego roku, w wieczór po wyborach prezydenckich. Tysiące ludzi protestowały wówczas przeciw oficjalnym wynikom wyborów, dających prawie 80 proc. ubiegającemu się o czwartą kadencję Alaksandrowi Łukaszence.

Reklama

Zdaniem prokuratora, Siewiaryniec podczas demonstracji nie podporządkowywał się poleceniom milicji, przez co utrudniał pracę okolicznych instytucji i firm i zakłócał transport miejski. Chalip wzywała ludzi do udziału w manifestacji, która odbywała się bez zezwolenia. Jej wezwania skłoniły demonstrantów do wyjścia na jezdnię - twierdzi prokurator. Takie same działania zarzucił również Marceleuowi.

Prokurator argumentował w końcowym wystąpieniu, że wyjście na jezdnię nie jest wykroczeniem administracyjnym, a przestępstwem, ponieważ doprowadziło do zmian w ruchu transportu. Pasażerowie nie dojechali na miejsce, a firmy poniosły straty.

Kara, której zażądał prokurator, nazywana "chemią", polega na ograniczeniu wolności i pracach poprawczych. Skazany nie może opuszczać miejscowości, gdzie zostaje wysłany i musi w niej pracować. Musi też nocować w wyznaczonym miejscu.

Wyrok w procesie zostanie ogłoszony w sobotę.

Siewiaryniec od ponad 10 lat działa w ruchach opozycyjnych. W 2005 roku został skazany na trzy lata ograniczenia wolności za udział w protestach przeciw kolejnej kadencji Łukaszenki. Organizacja Amnesty International uznała go za więźnia sumienia. Wyszedł na wolność w 2007 roku. Opozycjonista, który jest wyznania prawosławnego, podkreśla swoje chrześcijańskie poglądy. Jest jednym z liderów niezarejestrowanej partii chrześcijańsko-demokratycznej.



Chalip jest korespondentką rosyjskiej "Nowej Gaziety", w lutym otrzymała nagrodę dziennikarską "Złote póro Rosji". Jest żoną jednego z kandydatów opozycji w wyborach Andreja Sannikaua. Od końca grudnia jest w areszcie domowym. Gdy po demonstracji zarówno ona, jak i Sannikau trafili do aresztu śledczego, służby opiekuńcze zainteresowały się losem ich trzyletniego syna. Skłoniło to matkę Chalip do starań o prawo do opieki nad wnukiem.

Marceleu, w przeszłości student politologii w Poznaniu, był podczas grudniowych wyborów szefem sztabu wyborczego jednego z kandydatów opozycji w wyborach Mikoły Statkiewicza.

Reklama

W związku z demonstracją 19 grudnia toczą się w Mińsku cztery procesy, w tym proces Sannnikaua. Prokurator w piątek zażądał dla niego kary siedmiu lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie. Wszystkie procesy będą kontynuowane w sobotę, również Sannikau tego dnia otrzyma wyrok.