W pierwszej połowie przyszłego roku mieszkańcy Falklandów zdecydują w referendum, czy chcą nadal pozostawać pod zwierzchnictwem Wielkiej Brytanii.

Reklama

Rząd Falklandów ogłosił zamiar przeprowadzenia plebiscytu na dwa dni przed przypadającą dziś 30. rocznicą zakończenia wojny między Wielką Brytanią a Argentyną. Jak wyjaśniono, zamierza w ten sposób dać czytelny sygnał władzom w Buenos Aires, że licząca nieco ponad 3000 osób populacja opowiada się za utrzymaniem status quo. Brytyjski premier David Cameron zapowiedział już, że niezależnie od wyniku Londyn będzie honorował wyniki głosowania.

Kwestia zwierzchnictwa nad Falklandami – skalistym archipelagiem na południowym Atlantyku – w tym roku ponownie stała się gorącym tematem. Przy okazji rocznicy wojny Argentyna znów zaczęła wysuwać roszczenia do wysp, które nazywa Malwinami. W przeciwieństwie do roku 1982 nie chodzi tylko o prestiż, lecz także o ropę naftową. Wokół archipelagu znajdują się duże złoża tego surowca. O ile 30 lat temu ich eksploatacja nie była opłacalna, o tyle teraz gdy cena ropy oscyluje wokół 100 dol. za baryłkę, falklandzka ropa zyskuje na atrakcyjności.

W zeszłym roku pięć brytyjskich firm naftowych rozpoczęło próbne odwierty na wodach wokół Falklandów, na co Argentyna odpowiedziała pozwami sądowymi przeciwko nim, a także niewpuszczaniem do swoich portów brytyjskich statków.

Z wyjątkiem okupacji argentyńskiej w 1982 r., która stała się przyczyną trwającej 74 dni wojny, Falklandy pozostają posiadłością brytyjską od 1833 r.