Bitwa o Aleppo wkroczyła w decydującą fazę. Miasto, niegdyś największe w kraju, a obecnie w dużej części zniszczone, było sceną najbardziej zaciętych walk w syryjskiej wojnie domowej, a najnowszy rozdział (konfliktu) zapowiada się na najmroczniejszy - podkreśla brytyjski dziennik.

Reklama

Od końca lipca wschodnia, kontrolowana przez rebeliantów część Aleppo jest okrążona przez syryjskie siły rządowe, które przy wsparciu irańskich i libańskich bojówek zdołały zablokować najważniejszy szlak łączący opozycyjną enklawę z niedaleką Turcją.

PAP/EPA / FATEH AL-SHAM HANDOUT

Szpitale były bombardowane, dzielnice mieszkalne zrównano z ziemią, kończą się zapasy żywności i leków, zagrażając życiu ponad 250 tys. ludzi. Nawet jak na straszliwe standardy tej wojny mamy do czynienia z dziejącą się na naszych oczach wielką katastrofą humanitarną - pisze "FT".

Gazeta wskazuje, że to dzięki zaangażowaniu militarnemu Rosji syryjskie siły rządowe uzyskały przewagę w walce i były w stanie utrzymać oblężenie wschodnich dzielnic Aleppo. Zwraca też uwagę, że Stany Zjednoczone, które prowadzą rozmowy z Rosją w sprawie wspólnej walki z Państwem Islamskim (IS), zachowały dotąd szokujące milczenie i wykazały się nieudolnością w obliczu informacji o możliwych zbrodniach wojennych.

PAP/EPA / FATEH AL-SHAM HANDOUT
PAP/EPA / FATEH AL-SHAM HANDOUT

Jeśli wschodnie Aleppo upadnie, umiarkowane siły (syryjskiej) opozycji zostaną pozbawione głównej bazy miejskiej, co może okazać się początkiem gorzkiego końca dla rebelii, która wyrosła z rewolucji zapoczątkowanej w 2011 roku - ostrzega "FT".

Dodaje, że w obliczu takiej możliwości koalicja złożona z tysięcy rebelianckich bojowników, w tym zarówno sił umiarkowanych, jak i dżihadystycznych, rozpoczęła kontrofensywę określaną przez Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka jako największą w historii tej wojny.

Ponieważ Zachód nie dostarczył umiarkowanym rebeliantom wystarczającego wsparcia, to ze względów taktycznych musieli oni w jeszcze większym stopniu zacząć polegać na dżihadystach - pisze gazeta. Tego właśnie od początku chciał reżim (prezydenta Syrii Baszara) el-Asada, by móc przedstawiać wojnę jako czarno-biały konflikt między Damaszkiem a islamistycznymi ekstremistami - zaznacza.

Reklama

Przekonanie, że tę wojnę zakończy zwycięstwo jednej ze stron jest mrzonką, obecnie powszechnie podzielaną na Zachodzie. Równie prawdopodobny jest niekończący się konflikt między reżimem zbyt słabym, by spacyfikować cały kraj, a terrorystami dżihadu - podkreśla "FT".

Kolejną mrzonką dziennik nazywa wiarę, że Zachód może zwyczajnie pozbyć się syryjskiego problemu. Ten problem przeniósł się na próg Europy wraz z kolejnymi falami uchodźców oraz zamachami terrorystycznymi inspirowanymi IS lub przez nie reżyserowanymi - przypomina.

Cierpiący Syryjczycy uwięzieni w Aleppo pilnie potrzebują, by USA i Rosja odnowiły rozejm. Zarówno ze względów humanitarnych, jak i politycznych, nie ma dla tego rozwiązania alternatywy - konkluduje "Financial Times".

PAP/EPA / FATEH AL-SHAM HANDOUT
PAP/EPA / SANA HANDOUT