- Firma została ukarana grzywną za odmowę filtrowania wyszukiwania zabronionych treści. Będą nowe sprawy administracyjne. Nadal będziemy żądać od Google'a przestrzegania prawa Federacji Rosyjskiej - powiedział szef Roskomnadzoru Aleksandr Żarow.

Regulator podkreślił, że chodzi o minimalną wysokość grzywny, przewidzianą w kodeksie administracyjnym za stosowne naruszenie.

Roskomnadzor uważa, że wyszukiwarka Google'a nie podłączyła się do rejestru zakazanych w Rosji stron internetowych w celu wyeliminowania tych stron z wyników wyszukiwania. To właśnie Roskomnadzor, czyli Federalna Służba ds. nadzoru w sferze łączności, technologii informatycznych i środków masowego przekazu, prowadzi w Rosji rejestr stron internetowych, zawierających treści, których rozpowszechnianie jest w tym kraju zakazane.

Na mocy przepisów z 2017 roku wyszukiwarki powinny z wyników wyszukiwania usuwać linki do zablokowanych stron. Rosyjskie prawo zabrania także stosowania serwisów anonimizujących w celu zapewniania dostępu do blokowanych stron.

Agencja TASS podała we wtorek, że 11 grudnia był ostatnim dniem, kiedy Google powinien był podłączyć się do rejestru.

TASS dodał, że przedstawiciele Google'a prowadzili rozmowy z Roskomnadzorem i spotykali się w listopadzie z urzędnikami tego resortu. Służby prasowe Google'a w Rosji informowały, że koncern pozostaje w kontakcie z Roskomnadzorem i jest gotów do dialogu.

Żarow powiedział jednak we wtorek, że regulator śledzi wyniki wyszukiwania i ocenił, że strony internetowe będące na "czarnej liście" nadal znajdują się w tych wynikach.