W przygranicznym McAllen Trumpa przywitały demonstracje, zarówno jego zwolenników, jak i przeciwników. Prezydent odwiedził miejscowy posterunek straży granicznej. Podczas rozmowy z dziennikarzami ponownie przekonywał do swej sztandarowej obietnicy wyborczej: budowy muru na granicy z Meksykiem.

- USA potrzebują tego muru, by powtrzymać przemytników - powiedział Trump, wskazując na stojący przed nim stół, na którym leżały przejęte przez amerykańskie służby graniczne narkotyki, pieniądze i broń.

Donald Trump ponownie zagroził wprowadzeniem stanu wyjątkowego, by zrealizować swój projekt, jeśli Kongres nie wyasygnuje pieniędzy na budowę muru na granicy z Meksykiem.

Demokraci nie zgadzają się na przyznanie 5,7 mld dolarów na budowę muru. Stało się to przyczyną konfliktu, w wyniku którego doszło do częściowego zawieszenia działalności rządu federalnego.

Prezydent już wcześniej groził wprowadzeniem stanu wyjątkowego, a w piątek powiedział, że może utrzymać częściowe zawieszenie funkcjonowania rządu federalnego "przez miesiące, a nawet lata".

Rozmowy ws. uchwalenia prowizorium budżetowego i zakończenia częściowego paraliżu administracji federalnej nadal znajdują się w martwym punkcie. W środę Donald Trump opuścił spotkanie z liderami Demokratów w Izbie Reprezentantów i Senacie, trzasnąwszy drzwiami. "To całkowita strata czasu" - napisał na Twitterze.

Shutdown, czyli częściowe zawieszenie działalności amerykańskiego rządu federalnego, trwa od 22 grudnia. Z powodu zerwania płynności finansowej ok. 800 tys. pracowników rządu federalnego nie otrzymuje wynagrodzeń.

Zawieszenie stało się faktem, bo Senat nie zdołał zagłosować wtedy nad prowizorium budżetowym, gdyż Republikanie nie mieli szans na przeforsowanie ustawy przewidującej środki na budowę muru. Do przyjęcia ustawy budżetowej wymagana jest kwalifikowana większość, przynajmniej 60 głosów w Senacie, podczas gdy Partia Republikańska w izbie wyższej miała przewagę zaledwie dwóch głosów.

Wcześniej ustawa przewidująca środki na budowę muru została przegłosowana w Izbie Reprezentantów głosami Republikanów, którzy mieli w niej przewagę. Sytuacja zmieniła się, bo 3 stycznia amerykański Kongres rozpoczął nową, 116. kadencję. Obecnie w Izbie Reprezentantów przewagę mają Demokraci (235-199), dzięki czemu mogli oni przegłosować ustawy nieprzewidujące funduszy na mur graniczny.

Do tej pory najdłużej - 21 dni - trwał tzw. shutdown za rządów prezydenta Billa Clintona na przełomie 1995 i 1996 r.

"WP": administracja USA chce sfinansować mur z funduszu wojskowego

"Biały Dom rozpoczął przygotowywanie gruntu pod wprowadzenie stanu wyjątkowego, by zbudować mur prezydenta Trumpa na granicy. Krok ten, zdaniem niektórych, może wywołać oburzenie opozycji w Kongresie, a także w sądach; ale może też doprowadzić do zakończenia trwającego od (prawie) trzech tygodni częściowego zawieszenia rządu" - czytamy.

Częściowy paraliż administracji federalnej spowodowała właśnie kwestia sfinansowania kontrowersyjnego projektu, która jest źródłem konfliktu Trumpa z Demokratami; Kongres nie chce wyasygnować pieniędzy na budowę muru - sztandarowej obietnicy wyborczej prezydenta.

Według "WP" administracja rozważa, by po wprowadzeniu stanu wyjątkowego przeznaczyć na ten cel wyasygnowane przez Kongres w ubiegłym roku środki z budżetu Korpusu Inżynieryjnego Armii USA (USACE). Chodzi o niewydane do dziś 13,9 mld dolarów na projekty w zakresie robót publicznych w sytuacjach kryzysowych. Gazeta powołuje się na dwa źródła bliskie sprawy.

"Trump zwrócił się do Korpusu, by określił, jak szybko można by podpisać kontrakty (na budowę muru - PAP) oraz czy budowa mogłaby ruszyć w ciągu 45 dni" - utrzymuje anonimowe źródło waszyngtońskiego dziennika.

Eksperci prawni nie są jednak zgodni co do tego, czy prezydent może w takiej sytuacji wprowadzić stan wyjątkowy. "Wielu Republikanów wyrażało wątpliwość bądź otwarty sprzeciw wobec wprowadzenia przez Trumpa stanu wyjątkowego, w tym członkowie Komisji Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów, którzy sprzeciwiają się wykorzystywaniu przez administrację funduszów z budżetu budowlanego Pentagonu" - czytamy. Inni z kolei - zaznacza gazeta - podkreślają, że Biały Dom nie powinien podejmować działań w kwestii, która należy do kompetencji Kongresu.

"WP" jednocześnie zaznacza, że są Republikanie, którzy takie rozwiązanie popierają.

Z kolei wśród Demokratów, choć większość uważa, że wprowadzając stan wyjątkowy, "Trump zadziałałby lekkomyślnie i nielegalnie, niektórzy są otwarci na takie rozwiązanie" - czytamy. "Wielu Demokratów mówi również, że (...) da to im korzyści polityczne, jednocząc ich partię, a dzieląc Republikanów" - zauważa dziennik.

Waszyngtońska gazeta pisze również, że "jeśli administracja zaproponuje budowę muru bez wyrażenia zgody przez Kongres, może oczekiwać lawiny pozwów".

Dziennik "Wall Street Journal" w piątkowym komentarzu redakcyjnym ocenia z kolei, że Trump "prawdopodobnie ma uprawnienia" do wprowadzenia stanu wyjątkowego, co pozwoliłoby mu na przeniesienie środków i sfinansowanie muru, "ale stanowiłoby to zły precedens".

"New York Times" natomiast informuje, że doradcy Trumpa, w tym jego zięć Jared Kushner, namawiają go, by w celu zdobycia środków na mur spróbował znaleźć inne rozwiązanie, niż wprowadzanie stanu wyjątkowego; zdaniem źródeł gazety mieli oni wyrażać obawę, że decyzja taka może mieć negatywne skutki i doprowadzić na przykład do przegranej przez administrację batalii w sądzie.