"Luciano Pavarotti przez pierwsze 20 lat był prawdziwym artystą, potem uległ regułom show-biznesu" - w ten sposób 46-letni dorobek artystyczny zmarłego tenora podsumował dziś watykański dziennik.

Już sam tytuł artykułu sugeruje jego krytyczną wymowę: "Nadzwyczajny wykonawca operowy, porwany przez syreny sukcesu u publiczności". Zdaniem gazety, pogoń za poklaskiem zaczęła się od duetu z włoskim piosenkarzem Zucchero. Pavarotti miał się wtedy przekonać, że komercyjne występy umacniają jego popularność.

Od tego momentu "puszczona w ruch machina biznesu pochłonęła muzykę" - pisze "L'Osservatore Romano". Artykuł kończy stwierdzenie: "Liczni miłośnicy wolą wspominać go jako wielkiego śpiewaka, którym był przez co najmniej dwa dziesięciolecia".