Wśród takich możliwych wariantów jest skłonienie Białorusi, by połączyła się z Rosją w celu powołania nowego państwa - wskazuje Bloomberg w opublikowanym w czwartek materiale.

Taki wariant pozwoliłby Putinowi na obejście limitu kadencji prezydenckich przewidzianego w konstytucji (maksymalnie dwie kadencje pod rząd - PAP). Trzy zbliżone do Kremla źródła agencji, które nie chcą ujawniać swych nazwisk, gdyż chodzi o kwestie wewnętrzne, twierdzą, że nie ma uzgodnionego scenariusza przekazania władzy w Rosji.

Bloomberg porównuje sytuację w Rosji z wydarzeniami w Kazachstanie, gdzie Nursułtan Nazarbajew ustąpił ze stanowiska prezydenta, utrzymując jednak stery władzy. Dla wielu na Kremlu wydarzenia w Kazachstanie to model, który Putin mógłby rozważyć - ocenia agencja. Cytowany przez nią politolog Andriej Koladin, który pracuje jako konsultant polityczny dla Kremla, ocenia, że "scenariusz Nazarbajewa może pasować elicie rządzącej".

Rosyjska elita "chce mieć arbitra, który może wpływać na procesy po przejęciu władzy przez następcę" - powiedział Koladin.

Jak przypomina Bloomberg, Putin do tej pory "nie namaścił nikogo na swego następcę", a zarazem kilkakrotnie powiedział, że nie zamierza zmieniać konstytucji. Jego obecna kadencja prezydencka, druga pod rząd i ostatnia dozwolona przez konstytucję, upływa w 2024 roku. W Moskwie analitycy polityczni oceniają, że Putin mógłby np. przekazać najważniejsze kompetencje prezydenckie Radzie Bezpieczeństwa lub Radzie Państwowej, która jest ciałem doradczym. Obecnie Putin przewodniczy obu tym instytucjom.

Jednakże inny politolog współpracujący z Kremlem Siergiej Markow powiedział Bloombergowi, że istnieją wątpliwości, czy zwaśnione elity rosyjskie respektowałyby władzę Putina, gdyby przekazał on urząd prezydencki komuś innemu. Również znawca Azji Centralnej Arkadij Dubnow ocenia, że powtórzenie strategii Nazarbajewa nie jest możliwe, gdyż system polityczny Rosji jest bardziej skomplikowany od tego istniejącego w Kazachstanie.