Odbyło się to w czwartek podczas ceremonii oczyszczenia przeprowadzonej w Rezerwacie nad Cheynne River w Dakocie Południowej.

Upton, który dojrzewał do tego kroku od momentu, gdy stryj przesłał mu fotografie ilustrujące masakrę na 250 przedstawicielach plemienia Lakotów Minneconjou, w tym na kobietach i dzieciach, przygotowywał się do kroku przez kilkadziesiąt lat.

Gdy dowiedział się o dokonaniach pułku, dowodzonego przez swego prapradziadka, za które jego żołnierze otrzymali największą w historii liczbę Medali Honoru wręczonych kiedykolwiek w historii za jedną bitwę, przeżył szok. Miał wówczas 16 lat.

- Od razu wiedziałem, że to było bardzo złe - powiedział agencji Reutera. - Czułem wielki smutek - dodał. Upton przez wiele lat poszukiwał swej drogi duchowej. W ciągu ostatnich dwóch lat wstąpił na ścieżkę ćwiczeń buddyjskich.

Wtedy zrozumiał, że musi poprosić o przebaczenie potomków tych, którzy ucierpieli z powodu starcia nad Wounded Knee, nazywanego "bitwą", ale przez wielu historyków uważanego za rzeź na cywilach ze względu na znaczną przewagę sił i uzbrojenia 7. Pułku Kawalerii nad złożoną w dużej części z kobiet i dzieci oraz rozbrojoną wcześniej grupą Lakotów.

- Reakcja (Indian) była niewiarygodna, bardzo pozytywna i wzruszająca - ocenił Bradley Upton.

- Tylko jeden człowiek miał sumienie i zdobył się na to, żeby tu do nas przybyć i prosić o przebaczenie - powiedział Emanuel Red Bear, duchowy przywódca Indian z rezerwatu, który przewodził ceremonii.

Masakra nad Wounded Knee była ostatnim dużym starciem zbrojnym pomiędzy armią Stanów Zjednoczonych Ameryki a Indianami Wielkich Równin z 29 grudnia 1890 roku i jest uważana za końcowy akord wojny z Indianami.

Starcie miało miejsce nad potokiem Wounded Knee na terenie indiańskiego rezerwatu Pine Ridge. Stanowiło kulminacyjny moment trwającej ponad dwa miesiące kampanii mającej zaprowadzić spokój w rezerwatach Lakotów (Siuksów) na terenie Dakoty Południowej i Dakoty Północnej oraz uspokoić obawy białych mieszkańców pogranicza zaniepokojonych szerzeniem się indiańskich rytuałów Tańca Ducha.

Ówczesny dowódca armii USA generał Nelson Miles oskarżył Forsytha o "w najwyższym stopniu karygodne" postępowanie, które doprowadziło do śmierci 25 żołnierzy i "niczym nieusprawiedliwionej oraz wartej najcięższego potępienia" masakry bezbronnych Indian. Nadzorowane przez gen. Milesa wojskowe śledztwo doprowadziło do pozbawienia Forsytha dowództwa pułku pod zarzutem nieposłuszeństwa. Decyzję tę potem cofnięto, a Forsyth został mianowany generałem brygady.