Akcja testowania ruszyła w trzech powiatach na Orawie – Dolnym Kubinie, Twardoszynie i Namiestowie - oraz w Bardejowie. Wszystkie te miejscowości leżą w pobliżu granicy z Polską i notuje się w nich najszybszy przyrost zakażeń SARS-CoV-2, za który winą służby sanitarne obarczają imprezy towarzyskie, m.in. wesela, które organizowano dla wielu osób także w sąsiedniej Polsce.

Reklama

Rozpoczęciu pilotażowej fazy testów - bo tak badania w pierwszych powiatach traktują władze - towarzyszyły lokalne problemy organizacyjne. W kilku punktach pobrań brakowało lekarzy lub sprzętu. W niektórych miejscach na przeprowadzenie testów musiano czekać dwie godziny.

Sama procedura związana z testem nie zajmuje dużo czasu. Po wejściu do punktu pobrań i zdezynfekowaniu rąk mieszkańcy przedstawiają dowód tożsamości, a lekarze pobierają im wymaz z nosogardzieli. Po mniej więcej kwadransie zainteresowany otrzymuje w zapieczętowanej kopercie wynik testu. Jeżeli wynik jest pozytywny, badany musi udać się na kwarantannę.

Do niedzieli powinno zostać przetestowanych ponad 180 tys. mieszkańców. Ministerstwo obrony, które realizuje całą operację pod kryptonimem "Wspólna odpowiedzialność", skierowało na miejsce 2500 żołnierzy, których wspierają strażacy, policjanci, ratownicy medyczni oraz pracownicy urzędów samorządowych i miejskich.

Władze liczą, że dzięki tej największej operacji logistycznej w historii Słowacji uda się wykryć zakażone osoby, które nie wykazują objawów infekcji. W następny piątek, sobotę i niedzielę testy w Dolnym Kubinie, Namiestowie, Twardoszynie oraz Bardejowie zostaną powtórzone. Jednocześnie zaczną się testy pozostałych mieszkańców 5,5-milionowej Słowacji. Udział w nich nie jest obowiązkowy, ale tylko osoby posiadające negatywny wynik testu będą mogły skorzystać z niektórych wyjątków od zakazu wychodzenia z domów, który wejdzie w życie w sobotę.