Rusesabagina jest winny przynależności do grupy terrorystycznej i uczestniczenia w aktach terrorystycznych – powiedziała sędzia Beatrice Mukamurenzi. - Jego akty terroryzmu doprowadziły do śmierci wielu ludzi - wyjaśniła.

Reklama

Według sądu Rusesabagina, zaciekły krytyk obecnych władz w Rwandzie, należał do grupy terrorystycznej MRCD-FLN (Ruch Rwandy na rzecz Demokratycznej Zmiany - Frontu Wyzwolenia Narodowego - PAP), która w 2018 i 2019 roku atakowała ludzi w domach, a nawet na ulicach w samochodach. Oskarżony przyznał, iż należał do tej organizacji, zaprzeczył jednak, że ponosi odpowiedzialność za przemoc, której dokonywało jej skrzydło zbrojne.

Prokuratura żądała dla oskarżonego dożywocia, stawiając mu dziewięć zarzutów, w tym terroryzmu, podpalenia, brania zakładników oraz finansowania grup bojowników z terytorium USA.

Jak pisze Reuters Rusesabagina wykorzystywał swoją sławę, aby publicznie głosić sprzeciw wobec rządów prezydenta Paula Kagame'a, którego oskarżał o łamanie praw człowieka. W filmie opublikowanym na YouTube w 2018 roku wezwał do zbrojnego oporu, mówiąc, że zmian w kraju nie można osiągnąć demokratycznymi środkami.

Proces Rusesabaginy

Proces Rusesabaginy rozpoczął się w lutym, pół roku po aresztowaniu go po przylocie do Kigali z Dubaju. Jego zwolennicy uważali, że został on porwany, a według organizacji Human Rights Watch aresztowanie Rusesabaginy na lotnisku można potraktować jako tzw. wymuszone zaginięcie, co jest poważnym naruszeniem prawa międzynarodowego.

67-letni Rusesabagina, który jest członkiem grupy etnicznej Hutu, ale ma żonę z plemienia Tutsi, przed ludobójstwem w Rwandzie był dyrektorem hotelu w Kigali. Podczas mordów dokonywanych w 1994 roku przez Hutu na Tutsich uchronił przed śmiercią 1268 ludzi, a jego historię opowiada nominowany do Oscara film "Hotel Ruanda".

Po ludobójstwie Rusesabagina uzyskał obywatelstwo belgijskie i stał się rezydentem Stanów Zjednoczonych. W listopadzie 2005 roku odznaczono go amerykańskim Prezydenckim Medalem Wolności.