• ~pafnucy
    (2013-09-11 18:53)
    https://www.youtube.com/watch?v=2G2AdIwkf3c
    Gorąco polecam mój materiał nt. sytuacji w syrii
    Dziękuje.,
    https://www.youtube.com/watch?v=2G2AdIwkf3c
  • ~Aida
    (2013-09-11 16:24)
    Do:

    ~wiele bny2013-09-11 15:55

    DUREŃ ! ! !
  • ~dezawu
    (2013-09-11 18:04)
    widzę ze teraz nastala moda na muzułmanow.Juz ,,alkaida" nie jest straszna,teraz ma byc straszny katolicyzm...nowy trynd towarzysze.
    .
    Muzułmańskie barbarzyństwo w syryjskiej Maaluli
    Maalula znajduje się pod okupacją syryjskich, islamskich rebeliantów, którzy dokonują masakry chrześcijan. Investig’Action poinformowała, że dotychczas zabili oni już 20 osób i uprowadzili 15. Obecnie terroryści są wszędzie, w każdym kościele i klasztorze. Podpalili klasztory Mar Sarkie, Mar Bakhos, Saint-Serge i Bacchus.

    Atak na Maalule w nocy 4 września kosztował życie 20 milicjantów z komitetów ludowych, którzy bronili miasta. Dwóm z nich poderżnięto gardła. Rebelianci, po zajęciu miejscowości, zaczęli plądrować domy chrześcijan.

    Weszli m. in. do domu Abou Aala al Haddad, chrześcijanina, który przyjechał z Zahle w Libanie na kilkudniowy odpoczynek do swojego rodzinnego miasta. Po splądrowaniu całego domu, połamaniu krzyża i obrazów, terroryści domagali się od niego przejścia na islam. Haddad odmówił, wówczas go zabili, twierdząc, że „prowadzą świętą wojnę przeciw Krzyżowcom”. Następnie udali się do sąsiedniego domu zamieszkałego przez wdowę Jamile Oum Mahfouz i jej córkę, oskarżając je o bezbożnictwo i adorowanie krzyża. Obie niewiasty zostały uprowadzone w nieznane miejsce. Potem, ta sama banda zatrzymała się przed statuą Świętego Grzegorza znajdującą się przed klasztorem jego imienia. Wyśmiewano się ze świętego, rzucano obelgami. Terroryście nie zatakowali żadnego domu muzułmańskiego. Przebywający w Maalula sunniccy uchodźcy witali ich z otwartymi ramionami. Kiedy rebelianci dotarli do centralnego placu miasta zaczęli bluźnić.

    Po usunięciu ich przez armię syryjską, ponownie wrócili do miasta, siejąc gwałt i postrach wśród chrześcijan. Zabili czterech młodych mężczyzn. Podcięli gardło ojcu Toufik Eid, przełożonemu klasztoru Saint-Serge i Bacchus. Chrześcijanie żyją w permanentnym strachu, barykadując się w swoich domach. Obecnie terroryści okupują kościoły i klasztory, w tym klasztor Świętej Tekli. Matka przełożona, Pelagie, błaga władze syryjskie o pomoc.




    Bez echa, w zasadzie jako ciekawostka sezonu ogórkowego, przeszła informacja o popularności imienia Mahomet na Wyspach Brytyjskich. Okazało się bowiem, że po raz pierwszy imię proroka i założyciela islamu jest imieniem najczęściej nadawanym noworodkom w Londynie.

    Przykrą tę wiadomość gazeta „Daily Mail” natychmiast załagodziła zapewnieniem, że w całej Anglii w dalszym ciągu największą popularnością cieszy się Harry. Łatwo jednak zauważyć, że nie jest to do końca prawdą, gdyż zsumowanie różnych wersji pisowni imienia Mahomet (Muhammad, Mohammed oraz Mohammad) daje liczbę 7 032 wobec 6 893 chłopców o imieniu Harry. Co to oznacza? Niewątpliwie coś więcej, niż tylko przelotną modę, która jednego roku na szczyt listy wynosi Roberta, zaś kolejnego – Jacka. Jest to bowiem kolejny symptom postępujących w Europie zmian demograficznych, zmian które nie zaczęły się rok, ani nawet dziesięć lat temu, i które nie ograniczają się do jednego tylko kraju.

    Przodownikiem w tej dziedzinie okazała się – a jakże – Bruksela. Z „pewną dozą nieśmiałości” i niezwykle jak na siebie lakonicznie, „Gazeta Wyborcza” pisała już w 2003 roku, że „Mohamed to najpopularniejsze imię dla syna w Brukseli”, co wynikało z danych przedstawionych przez Narodowy Instytut Statystyki. W belgijskiej stolicy Mahomet wyprzedził Adama i Rayana, jednak podobnie jak w przypadku brytyjskim, w klasyfikacji na poziomie całego kraju plasował się niżej. Nic w tym dziwnego, gdyż emigranci preferują miasta i te stają się ośrodkami skupiającymi muzułmanów, podczas gdy prowincja dłużej zachowuje spójność etniczno-kulturową. Dziś w Brukseli siedem najpopularniejszych imion męskich to Mohamed, Adam, Rayan, Ayoub, Mehdi, Amine oraz Hamza. Identyczny scenariusz można było zaobserwować w Norwegii, Holandii i Danii. W Oslo w 2008 roku Statistics Norway potwierdził kolejny rok prymatu Mahometa nad innymi imionami męskimi. Podobnie było w Holandii, co w 2009 roku nagłośniło antyemigranckie ugrupowanie Geerta Wildersa PVV (Partia na rzecz Wolności). W czterech największych miastach Holandii nowo narodzonym chłopcom rodzice najczęściej nadają imię Mohammed lub którąś z innych pisanych wersji tego imienia. Mahomet – w jednej z wielu wersji – jako imię nadane nowo narodzonemu chłopcu pojawił się w 2008 roku trzy razy częściej niż Jayden w Amsterdamie, Rotterdamie, Hadze i Utrechcie, wynikało z informacji udzielonych ugrupowaniu PVV przez zarząd ubezpieczeń społecznych. Między innymi takie doniesienia na temat emigrantów zdecydowały o politycznej popularności PVV.

    Ten sam, powtarzający się w różnych miejscach scenariusz oznacza, że przewidywania dotyczące sytuacji demograficznej Europy a głoszące nadchodzącą muzułmańską dominację coraz mniej należą do sfery social-fiction. Sama tylko Wielka Brytania jest tu najlepszym przykładem: z analiz Pew Forum on Religion & Public Life wynika, że kraj ten w 1990 roku zamieszkiwało ok. 2 procent muzułmanów, zaś w 2010 liczba ta wzrosła do 4,6 proc., co przekłada się na niemal 3 miliony wyznawców Mahometa. Według niektórych prognoz do 2030 w Zjednoczonym Królestwie będzie 8 procent muzułmanów (czyli ponad 5,5 miliona osób). W całej Europie w ciągu ostatnich 30 lat liczba wierzących w islam wzrosła ponad dwukrotnie a do roku 2015 ma znów się podwoić. Niski przyrost naturalny Europejczyków połączony z wysoką dzietnością emigrantów zmieniają aż po same fundamenty to, co zwykliśmy nazywać kulturą i cywilizacją europejską. Bowiem tak dogłębne zmiany w tkance społecznej będą miały znaczący wpływ na wszystko – od edukacji po sztukę i od religii po politykę zagraniczną.

    Warto w tym miejscu przywołać postać jednego z najbardziej kontrowersyjnych polityków brytyjskich zeszłego wieku – Johna Enocha Powella. Powell był członkiem parlamentu brytyjskiego z ramienia partii konserwatywnej oraz ministrem zdrowia w latach 1960-1963, ale prawdziwą sławę zyskał w 1968 roku, dzięki swojej przemowie dotyczącej emigracji, której potem przydano tytuł „rzeki krwi”. W mowie tej Powell jako pierwszy polityk otwarcie dotknął problemu niemających sobie równych w ostatnim tysiącleciu zmian demograficznych w społeczeństwie brytyjskim spowodowanych kolosalnych rozmiarów migracją. W ocenie Powella, prowadzenie takiej polityki emigracyjnej można porównać do oglądania narodu usypującego swój własny stos pogrzebowy. Bazując na trzeźwych obserwacjach swoich wyborców Powell ostrzegał, że chociaż wielu emigrantów się zintegruje, znakomita większość przybyszów oprze się asymilacji i będą kultywować różnice kulturowe i religijne, tak by w przyszłości móc zdominować zarówno swoich współziomków, jak i z czasem, resztę populacji autochtonicznej. Na zakończenie swojej przemowy Powell zacytował fragment „Eneidy”, który właśnie stał się źródłem tytułu pod jakim jest powszechnie znana: – Wojny, straszliwe wojny / I hojnie krwią spienione widzę Tybru fale! (Wergiliusz, „Eneida” 6, 86-87 w przekładzie księdza Tadeusza Karyłowskiego).

    Ze wszystkich przekręconych oraz wyjętych z kontekstu cytatów w historii polityki, żaden nie jest nadużywany z równą lubością, jak właśnie owe „rzeki krwi” Enocha Powella. To, co Powell powiedział naprawdę brzmiało bowiem następująco: – Kiedy patrzę w przyszłość przepełnia mnie niepokój. Jak Rzymianin zdaję się widzieć „krwią spienione Tybru fale”. – Powell nie mówił zatem o rzekach krwi sensu stricto. Jako filolog klasyczny z wykształcenia (Powell był absolwentem i profesorem – tytuł ten otrzymał mając lat 25 – uniwersytetu Cambridge) polityk, być może nieco pochopnie, zakładał, że jego słuchacze wychwycą cytat z księgi należącej przecież do kanonu literatury światowej, w którym wieszczka Sybilla przepowiada nadejście przerażających wojen. Bez wątpienia Powell był jak najdalszy od przekonania, że Tamiza, podobnie jak Tyber spłynie któregoś dnia krwią, nie było jego intencją wieszczenie wojny domowej w Wielkiej Brytanii; chciał jedynie dać wyraz swojemu zmartwieniu i niepokojowi, i uczynił to w bardzo plastyczny sposób, godny miłośnika i znawcy starożytnych eposów.

    Przepowiadanie przyszłości już od czasów Sybilli, jest zawodem niełatwym i niewdzięcznym. Wszelkie długofalowe prognozy demograficzne rzadko kiedy są trafne, gdyż w obliczu ogromnej ilości zmiennych, zakładają one najczęściej, że świat znajduje się w stanie constans, i to na braku zmian opierają swoje kalkulacje. Świat jednakże nie jest niezmienny i stąd właśnie tak trudno jest podać wiarygodne wyliczenia dotyczące liczby europejskich muzułmanów w przyszłości. Podobnie jak przydarza się to wielu współczesnym komentatorom wymykającym się poza zasieki poprawności politycznej, tak i wówczas Powella z furią oskarżono o rasistowski atak na emigrantów. Zauważmy jednak, iż głównym grzechem Enocha Powella nie był język jakiego użył, ale to, że jako pierwszy polityk otwarcie i krytycznie opisał problem, o którym wielu mówiło półszeptem – że w rezultacie masowej emigracji, w swoim własnym kraju, na swojej własnej ulicy czuli się jak obcy, i że to im się nie podobało.

    Czterdzieści lat później jasne jest, że profetyczny Enoch Powell jednocześnie miał rację i jej nie miał. Nie pomylił się w tym, że ogromny napływ emigrantów fundamentalnie zmieni tkankę społeczną i będzie w swoich skutkach o wiele bardziej dalekosiężny niż zdają się to przewidywać zatwardziali zwolennicy multikulturalizmu – bardziej zainteresowani ziszczaniem tej politycznej utopii niż rzekomymi korzyściami ekonomicznymi masowej emigracji. Jednocześnie jednak Powell mylił się ograniczając zasięg tego zjawiska tylko do Wielkiej Brytanii oraz przepowiadając jedno katastroficzne wydarzenie mające zdecydować o przyszłości. Niewątpliwie byliśmy świadkami zamieszek, oglądaliśmy udane zamachy terrorystyczne, płonące przedmieścia, zaostrzenie podziałów rasowych i kulturowych oraz znacząc
  • ~adam
    (2013-09-11 18:05)
    BESTIA z dziesięcioma rogami jest UNIA EUROPEJSKA Orędzie nr 351 z serii Ostrzeżenie Niedziela, 19.02.2012, godz. 03.00 Moja droga, umiłowana córko, nie musicie obawiać się tych przekazów. Ponieważ dawane są one światu z powodu MIŁOŚCI, jaką mam dla całej ludzkości. Znajomość nadchodzących wydarzeń pomoże przygotować Moje dzieci, tak aby mogły bronić Prawdy. Moje ostrzeżenia mogą pomóc w szerzeniu nawrócenia i pozwolą po raz kolejny potwierdzić Moim dzieciom Prawdę Mojej obietnicy Powtórnego Przyjścia. Moje Powtórne Przyjście odbędzie się w czasach waszego życia, dzieci. Wy, z tego wybranego pokolenia, będziecie korzystać z CUDÓW Mojego Chwalebnego Królowania na ziemi. Obejmuję pośród was, Moich WYBRANI dzieci, tych, którzy odwrócili się od mnie i zaprzeczają Istnieniu Mojego ukochanego Ojca, Najwyższego Boga. Moja Miłość obejmie tych, którzy Mną gardzą. Z czasem nawrócą się. Uznanie Moich przekazów dawanych tobie, Mojemu prorokowi CZASÓW OSTATECZNYCH, któremu dana jest odpowiedzialność otwarcia siedmiu pieczęci, nie wystarczy. To, co jest naprawdę ważne, to Zbawienie wszystkich waszych braci i sióstr na całym świecie. Dwóch sojuszników, Rosja i Chiny, połączy siły. Stanie się tak, kiedy bestia z dziesięcioma rogami podniesie się, aby zdominować swoje długo cierpiące niewinne narody. Moja córko, bestią z dziesięcioma rogami jest UNIA EUROPEJSKA, zwana Babilonem w Księdze Objawienia. Babilon upadnie i zostanie zdominowany przez wielkiego czerwonego smoka, Chiny i jego sojusznika niedźwiedzia, ROSJĘ. Kiedy to nastąpi, zapanuje komunizm i biada temu, kto będzie widziany, że praktykuje swoją religię w ich obecności. Wszystkie religie zostaną zakazane, ale Chrześcijanie będą cierpieć największe prześladowania. Rzymsko-Katolicy nie będą w ogóle tolerowani i będą musieli odprawiać MSZE W TAJEMNICY. Dzieci, wszyscy Moi wyznawcy, nadszedł czas, aby rozpocząć planowanie waszej przyszłości. Będę prowadził was w każdej chwili. Rozpocznijcie przygotowania teraz, ponieważ dany będzie czas, aby to zrobić. Ponownie mówię wam, modlitwa, i to wiele modlitw, osłabi moc bestii, NIEDŹWIEDZIA i CZERWONEGO SMOKA. Będą panować przez bardzo krótki czas. A po tym zostaną zniszczeni. Wasz Ukochany Zbawiciel Odkupiciel ludzkości Jezus Chrystus
  • ~Polak...
    (2013-09-11 18:06)
    Muzułmańskie barbarzyństwo w syryjskiej Maaluli

    Maalula znajduje się pod okupacją syryjskich, islamskich rebeliantów, którzy dokonują masakry chrześcijan. Investig’Action poinformowała, że dotychczas zabili oni już 20 osób i uprowadzili 15. Obecnie terroryści są wszędzie, w każdym kościele i klasztorze. Podpalili klasztory Mar Sarkie, Mar Bakhos, Saint-Serge i Bacchus.

    Atak na Maalule w nocy 4 września kosztował życie 20 milicjantów z komitetów ludowych, którzy bronili miasta. Dwóm z nich poderżnięto gardła. Rebelianci, po zajęciu miejscowości, zaczęli plądrować domy chrześcijan.

    Weszli m. in. do domu Abou Aala al Haddad, chrześcijanina, który przyjechał z Zahle w Libanie na kilkudniowy odpoczynek do swojego rodzinnego miasta. Po splądrowaniu całego domu, połamaniu krzyża i obrazów, terroryści domagali się od niego przejścia na islam. Haddad odmówił, wówczas go zabili, twierdząc, że „prowadzą świętą wojnę przeciw Krzyżowcom”. Następnie udali się do sąsiedniego domu zamieszkałego przez wdowę Jamile Oum Mahfouz i jej córkę, oskarżając je o bezbożnictwo i adorowanie krzyża. Obie niewiasty zostały uprowadzone w nieznane miejsce. Potem, ta sama banda zatrzymała się przed statuą Świętego Grzegorza znajdującą się przed klasztorem jego imienia. Wyśmiewano się ze świętego, rzucano obelgami. Terroryście nie zatakowali żadnego domu muzułmańskiego. Przebywający w Maalula sunniccy uchodźcy witali ich z otwartymi ramionami. Kiedy rebelianci dotarli do centralnego placu miasta zaczęli bluźnić.

    Po usunięciu ich przez armię syryjską, ponownie wrócili do miasta, siejąc gwałt i postrach wśród chrześcijan. Zabili czterech młodych mężczyzn. Podcięli gardło ojcu Toufik Eid, przełożonemu klasztoru Saint-Serge i Bacchus. Chrześcijanie żyją w permanentnym strachu, barykadując się w swoich domach. Obecnie terroryści okupują kościoły i klasztory, w tym klasztor Świętej Tekli. Matka przełożona, Pelagie, błaga władze syryjskie o pomoc.
  • ~Pingo
    (2013-09-12 11:41)
    Zdjęcie 13 najlepsze - Rebeliant chowający się za plecami dziecka.
  • ~MD
    (2013-09-11 16:14)
    Niech Ameryka z Żydami dalej wspiera napadających na Syrię Asada muzułmańskich terrorystów, będziecie mieć więcej takich zdjęć.
  • ~sami swoi
    (2013-09-11 20:10)
    Matka boska krwiowska??? Bez dziecka jak Ostrobramska ale w podnozku polksiezyc? Widze podobienstwo!
  • ~dindon
    (2013-09-12 06:26)
    Na wyprawę krzyżową czas ruszać..
  • ~humbak
    (2013-09-11 18:15)
    jesli ktos wczoraj oglądał dokument ,,Szumowskiego" o wojnie w Syrii,ma zapewne nieodparte wrazenie,ze ewropejskie elity za wszelka cenę prubują nam wmowic jaki to ten islam,muzułmanie są nam przyjazni.Usmiechnięci I(na zamowienie tzw.dziennikarza) juz nie podzynają gardeł,nie szlachtują katolikow..a skąd tam ,,gołabki PO-koju"..czyscie juz barany zaPOmnieli czym jest islam.Zamachy w Hiszpani i Angli,o USA nie wsPOmnę.
    teraz najgorszy ma byc katolicyzm.Nowe wytyczne z Brukselki
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.