Wpadka Adama Hofmana w "Kropce nad i". "Trzeba się było przygotować"

| Aktualizacja:

Jeden z szefów SKOK Wołomin znalazł się w honorowym komitecie poparcia Bronisława Komorowskiego - stwierdził w "Kropce nad i" Adam Hofman. Wyjaśnił, że chodzi mu o Andrzeja Kleszczewskiego. Jeszcze w czasie trwania programu Kancelaria Prezydenta zadzwoniła do redakcji z dementi.

wróć do artykułu
  • ~nigdy więcej PO
    (2015-03-31 11:58)
    hola hola to właśnie PO przyczyniło się stagnacji, braku stabilizacji na rynku jak i rosnącego wciąż bezrobocia! banda oszustów
  • ~Alik
    (2015-03-30 18:12)
    Pierwszy po Dudzie szkalownik PIS przegrał i powinien zapłacić 50tys . Więcej by nie wygadywał bzdur.
  • ~to ruń
    (2015-03-29 11:19)
    NIE JESTEM WIELBICIELEM KOMOROWSKIEGO ALE PiSiorów NALEŻY
    SIĘ OBAWIAĆ W OBECNYM SKŁADZIE!
  • ~stefan
    (2015-03-28 15:45)
    Cały PiS na czele z Lechem Kaczyńskim ściśle współpracował ze SKOKami i
    osłaniał SKOKi przed nadzorem bankowym .
    W trybie wyborczym sztab wyborczy Komorowskiego powinien pozwać
    osoby pomawiające Komorowskiego o uczestniczenie w aferze Wołomina .
    PiS milczy na temat 30 orderów i odznaczeń dla elity SKOKów nadanych
    przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego .
  • ~szukający
    (2015-03-28 14:31)
    Do tego programu z Hoffmanem w internecie nie było żadnej, powtarzam żadnej, całościowej listy poparcia dla Komorowskiego. Nie było jej ani na stronach prezydenta, ani na stronach platformy, ani na facebookach, ani w gazetach, telewizjach, NIGDZIE. Szukam tej listy uparcie od ponad miesiąca. Pierwszą taką listę opublikował dziennik, 26 marca 2015 o godz 20:23.
  • ~Jan
    (2015-03-28 13:50)
    adelaide - między domordowaniem politycznym a domordowaniem fizycznym jest taka różnica jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym.
  • ~boroborowski
    (2015-03-28 12:43)
    Złodziej który okradał podatników w Polsce w programie telewizyjnym ! Wstyd i kompletna klapa dziennikarki ! Ta pani niech się nauczy pracy dziennikarskiej !
  • ~xxmen
    (2015-03-28 11:56)
    No kuźbwa ktoś tu łże jak pies a przecież prawda jest tylko jedna którą łatwo ujawnić więc o co tu chodzi ? albo aut Komorowski albo Duda i tyle !
  • ~adelaide
    (2015-03-28 11:44)
    Bandzior na usługach hrabiego z ruskiej budy. Uwaga na bandziora! Uwaga na "killera" z Newsweeka.

    T o m a s z L i s przemówił hrabiowskim językiem Zgody i Bezpieczeństwa. Chce "domordowania" Dudy.


    Zwolennicy Zgody i Bezpieczeństwa naprawdę muszą się już bać II tury wyborów prezydenckich. Red. L i s, jeden z najgorętszych zwolenników Bronisława Komorowskiego, stwierdził w TOK FM, że "w prawdziwej kampanii po publikacjach o SKOK-ach ludzie Komorowskiego byliby już na etapie domordowywania politycznego Dudy".

    Redaktor naczelny tygodnika, który prześwietlając Andrzeja Dudę, wypomniał mu ż y d o w s k i e pochodzenie jego teścia, znowu w akcji. Tym razem Tomasz L i s, komentując rzekomą aferę Dudy i SKOK-ów, skrytykował sztab Bronisława Komorowskiego za... zbyt łagodne traktowanie kandydata PiS. I użył do tego słów, które w innych okolicznościach politycznie poprawnie media uznałyby za tzw. mowę nienawiści.

    L i s powiedział mianowicie: - W prawdziwej kampanii po publikacjach o SKOK-ach ludzie Komorowskiego byliby już na etapie domordowywania politycznego Dudy. A to prezydent jest w defensywie. Świadczy to o daleko idącej amatorszczyźnie.

    W jaki sposób ludzie Komorowskiego mieliby "domordować" Dudę i który z ludzi miałby to zrobić? Czyżby L i s o w i chodziło o dawnych znajomych prezydenta Komorowskiego z WSI? Tego już naczelny "Newsweeka" nie powiedział, choć sprawa zabójstwa działacza PiS Marka Rosiaka świadczy o tym, że z "domordowywaniem" (albo "dorzynaniem watahy") Prawa i Sprawiedliwości mieliśmy już w III RP do czynienia.
  • ~Hubert
    (2015-03-28 09:26)
    PiS - banda złodziei , wszyscy umoczani , teraz za wyprowadzone pieniądze Bierecki montuje superbrukowiec na czas kampanii - podkupuje dziennikarzy z Faktu i SE. W myśl zasady kłam a może coś się na przeciwnika przyklei. Kaczyńscy umoczani są w lewe afery już od czasu spółki Telegraf. Duda podkładał ułaskawienia swoich kryminalnych przyjaciół.Nawet Rydzyk tyle nie nakradł.
  • ~MG
    (2015-03-28 09:20)
    Pani Moniko bardzo Panią szanuję, ale nie potrafię zrozumieć jak można jeszcze rozmawiać z panem Hofmanem, który okazał się pospolitym oszustem.
    Zapraszanie go do jakiegokolwiek programu utwierdza go w przekonaniu, że jest bezkarny i przy następnej okazji będzie robił to samo
  • ~Sendzia Zły
    (2015-03-28 08:25)
    a ja chcę wiedzieć, dlaczego człowiek który sprzeniewierzył nasze pieniądze występuje w telewizji imieniu PiS?? I dlaczego jest tak w ogóle wpuszczany do studia - za nasze pieniądze kreacja śmiecia??? A może to akcja Prezesa - jak powiesz coś ohydnego na przeciwnika, to ci wybaczę?
  • ~adelaide
    (2015-03-28 02:37)
    Nijakiej wpadki nie było ...

    Ajajaj jaki ten hrabia z ruskiej budy, obrońca uciśnionych z WSI, wrażliwy, że aż tak tow. Nałęcza chroni, czyżby łon też był z WSI ?
    Czy ten kumitet honorowy w takim samym składzie jak za poprzednich wyborów na spotkaniu, którego przed laty hucznie głoszono i święcono wojnę polsko-polską z Braćmi Kaczyńskimi i z PiS, którą po klęsce wyborczej w 2005 roku wszczął z Kaczyńskimi, z PiS i z milionami Polaków, ich zwolennikami i sympatykami, niedojszły doktor manipulacji stosowanej niejaki Donald T. przez kibiców z ichniego miasta rodzinnego, ryżym matołem nazywany ?!!!
  • ~adelaide
    (2015-03-28 02:33)
    Hrabia z ruskiej budy, jako żywo ma ostatnio kłopoty ze słuchem, z rozumieniem kwestii poprawnie przecie, po polsku artykułowanych lubo też z własną inteligencją bo przecie Pan Adam w żaden sposób prawa nie naruszył ... Niczego nie twierdził, jeno zapytał a pytać każdy może, nie tylko tow. doradcy ale i samego hrabiego a tym bardziej jak ma zdecydować czy na Onego kreskę stawić w wyborach prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej, Najukochańszej Ojczyzny Naszej. Jak się wydaje pychy szpetnej u Jegomościów Panów skarżących aż nadto a skromności jaka w takich razach przystoi nie staje. Szpetny to przykład dla innych przytomnych i zgoła pieniactwem niepoczciwem pachnie.
  • ~adelaide
    (2015-03-28 02:32)
    Hrabia z ruskiej budy, może Hofmanowi skoczyć ...!!!


    Hrabia z ruskiej budy, jako żywo ma ostatnio kłopoty ze słuchem, z rozumieniem kwestii poprawnie przecie, po polsku artykułowanych lubo też z własną inteligencją bo przecie Pan Adam w żaden sposób prawa nie naruszył ... Niczego nie twierdził, jeno zapytał a pytać każdy może, nie tylko tow. doradcy ale i samego hrabiego a tym bardziej jak ma zdecydować czy na Onego kreskę stawić w wyborach prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej, Najukochańszej Ojczyzny Naszej. Jak się wydaje pychy szpetnej u Jegomościów Panów skarżących aż nadto a skromności jaka w takich razach przystoi nie staje. Szpetny to przykład dla innych przytomnych i zgoła pieniactwem niepoczciwem pachnie.
  • ~adelaide
    (2015-03-28 00:09)
    Uwaga na "killera" z Newsweeka.

    T o m a s z L i s przemówił hrabiowskim językiem Zgody i Bezpieczeństwa. Chce "domordowania" Dudy.


    Zwolennicy Zgody i Bezpieczeństwa naprawdę muszą się już bać II tury wyborów prezydenckich. Red. L i s, jeden z najgorętszych zwolenników Bronisława Komorowskiego, stwierdził w TOK FM, że "w prawdziwej kampanii po publikacjach o SKOK-ach ludzie Komorowskiego byliby już na etapie domordowywania politycznego Dudy".

    Redaktor naczelny tygodnika, który prześwietlając Andrzeja Dudę, wypomniał mu ż y d o w s k i e pochodzenie jego teścia, znowu w akcji. Tym razem Tomasz L i s, komentując rzekomą aferę Dudy i SKOK-ów, skrytykował sztab Bronisława Komorowskiego za... zbyt łagodne traktowanie kandydata PiS. I użył do tego słów, które w innych okolicznościach politycznie poprawnie media uznałyby za tzw. mowę nienawiści.

    L i s powiedział mianowicie: - W prawdziwej kampanii po publikacjach o SKOK-ach ludzie Komorowskiego byliby już na etapie domordowywania politycznego Dudy. A to prezydent jest w defensywie. Świadczy to o daleko idącej amatorszczyźnie.

    W jaki sposób ludzie Komorowskiego mieliby "domordować" Dudę i który z ludzi miałby to zrobić? Czyżby L i s o w i chodziło o dawnych znajomych prezydenta Komorowskiego z WSI? Tego już naczelny "Newsweeka" nie powiedział, choć sprawa zabójstwa działacza PiS Marka Rosiaka świadczy o tym, że z "domordowywaniem" (albo "dorzynaniem watahy") Prawa i Sprawiedliwości mieliśmy już w III RP do czynienia.
  • ~bazyl
    (2015-03-27 18:28)
    Dlaczego sie zaprasza oszusta do programu w tv? Czy ktoś wam płaci zeby gość nie zniknał z mediow?
  • ~Jarosław z Warszawy
    (2015-03-27 17:32)
    Złodziej.
  • ~dorota
    (2015-03-27 16:03)
    czy juz nie ma chetnych do programu pani Olejnik,ze zaprasza takich jak Hofman???
  • ~adelaide
    (2015-03-27 15:39)
    Pan hrabia z ruskiej budy, jest ponad 60 razy wymieniony w Raporcie o WSi sporządzonym przez Macierewicza a jego nazwisko widnieje też w raporcie WSI, w części dotyczącej nielegalnego handlu bronią, w który wojskowe służby były zaangażowane na szeroką skalę na szczeblu kierownictwa WSI i MON. Kandydat PO na prezydenta od dawna musiał się czuć zagrożony, ponieważ w dokumencie chodziło m.in. o dostarczanie na polecenie służb sowieckich za pośrednictwem skazanego w USA handlarza bronią Monzera al-Kassara broni terrorystom antyamerykańskim. W przestępczy proceder zaangażowane było bezpośrednio kierownictwo WSI, o czym mówi publicznie dostępne pismo z 4 października 1993 r. gen. Malejczyka do gen. Izydorczyka, ówczesnego szefa WSI, z propozycją sprzedaży broni do Sudanu. Był on nadzorowany przez kontrwywiad i organizowany na podstawie dyrektywy ministra obrony narodowej w rządzie Hanny Suchockiej Janusza Onyszkiewicza z grudnia 1992 r. Komorowski musiał o tym wiedzieć, ponieważ jako wiceminister obrony w gabinecie Suchockiej bezpośrednio nadzorował te służby. Nie przypadkiemten nielegalny handel bronią kwitł także w latach 2000–2001, kiedy Komorowski był szefem MON. Komorowski obwia sie więc swojej przeszłości, obawia sie wiedzy jaka mają oficerowie WSI z tamtych lat. Nie ma się więc co dziwić, że jak mógł, zawsze, osłaniał WSI a po
    publikacji raportu w 2007 r. Komorowski jako stronnik WSI atakował przy każdej okazji zwolenników dekomunizacji, w szczególności braci Kaczyńskich. Jego prosowietyzm ujawnił się w pełni przy okazji śledztwa po katastrofie smoleńskiej, kiedy to podobnie jak Tusk uznał postulaty społeczeństwa przejęcia przez Polskę śledztwa oraz powołania komisji międzynarodowej do wyjaśnienia katastrofy za przejaw rusofobii, mogącej zaszkodzić „pojednaniu” polsko-rosyjskiemu. Dla kandydata PO na prezydenta „pojednanie” polega bowiem na byciu wasalem Putina i Miedwiediewa oraz na bezkrytycznym przyjęciu pełnego sprzeczności i kłamstw rosyjskiego raportu na temat przyczyn tragedii pod Smoleńskiem. Służalczość hrabiego z ruskiej budy, wobec Kremla, stała się widoczna już wcześniej, gdy w 2008 roku prezydent Lech Kaczyński organizował wsparcie polityczne dla Gruzji napadniętej przez armię rosyjską.
    Tusk i Komorowski wspierając wówczas Moskwę i oskarżając polskiego prezydenta o wywoływanie napięcia międzynarodowego – weszli w buty rzeczników Putina.
    Komentując próbę zamordowania głowy państwa polskiego słowami „jaka wizyta, taki zamach, bo z 30 metrów nie trafić w samochód to trzeba ślepego snajpera”, kandydat Platformy pokazał coś znacznie gorszego aniżeli cynizm i lekceważenie dla prezydenta, którego obarczył winą za ostrzelanie konwoju przez Rosjan. Nie uznał za stosowne zażądać wyjaśnień od Kremla, gdyż – jak powiedział – „najpierw muszą paść pytania do polskiego prezydenta, do jego ochrony, do osób, które organizowały wizytę, odpowiadały za przebieg tej wizyty. Potem, oczywiście, także do Gruzinów”. Jedyną troską marszałka polskiego Sejmu było to, że „incydent będzie miał negatywny wpływ na stosunki polsko-rosyjskie”

    Taka reakcja, wychodząca naprzeciw propagandzie Moskwy, już wtedy, stawiała Bronisława Komorowskiego w roli rzecznika interesów rosyjskich. Komorowski, który jako druga osoba w państwie zaatakował własnego prezydenta w obronie racji obcego państwa, stworzył haniebny precedens, niewyobrażalny w cywilizowanych
    i suwerennych państwach XXI wieku. Był to jeden z głośniejszych akordów kampanii nienawiści w wykonaniu Platformy, której celem było polityczne zamordowanie prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego oraz Prawa i Sprawiedliwości, by – używając słów premiera Donalda Tuska – „wyginęli jak dinozaury”.

    Oto polityka miłości… hrabiego z ruskiej budy ...!

    Czy więc zwolennik WSI, wspierający politykę Federacji Rosyjskiej będącej prawnym spadkobiercą bolszewickiego Związku Sowieckiego, która nigdy nie rozliczyła się z ludobójstwa popełnionego na Polakach, polityk wyrażający żal, że w Gruzji nie zamordowano Lecha Kaczyńskiego, ma zostać polskim prezydentem?

    Gdyby nadzieje PO się spełniły, nie tylko nigdy nie dowiemy się prawdy o katastrofie smoleńskiej, ale przede wszystkim staniemy się kadłubowym państwem – petentem Moskwy.

    Bronisław Komorowski powołuje się na przywiązanie do etosu piłsudczykowskiego. W rzeczywistości realizuje program przedwojennej Komunistycznej Partii Polski, która dążyła do likwidacji polskiej państwowości i wcielenia II Rzeczpospolitej do Sowietów.