Dziennik.pl: Czy Ruch Kukiz ’15 jest naturalnym partnerem koalicyjnym Prawa i Sprawiedliwości? W obliczu niskiej zdolności koalicyjnej tej partii, tak właśnie jest odbierany.

Grzegorz Długi (Kukiz'15):
Nie wiem skąd bierze się takie przeświadczenie. To nieprawda. Nie wiem dlaczego taką informację rozpowszechnia się już od kilku lat. Kukiz ’15 nie jest naturalnym koalicjantem kogokolwiek. My nie działamy w sposób partyjny, nie jesteśmy partią i takie zachowania jak tworzenie stałych koalicji nam po prostu nie odpowiadają. Wolimy popierać poszczególne projekty tak jak to robimy w Sejmie. Są pomysły „opozycji totalnej”, które popieramy, naszą aprobatę zyskuje też część projektów „władzy totalnej”. W krytyce również staramy się być jak najbardziej konstruktywni względem obu stron. Kwestie samorządowe są natomiast bardzo lokalne. Nie widzimy potrzeby budowania rozległych politycznych struktur. Inicjatywom lokalnym nie jest to potrzebne. Nie ma mowy o żadnych koalicjach politycznych. Nie wykluczamy doraźnych porozumień pozwalających załatwiać istotne sprawy z punktu widzenia mieszkańców danego obszaru. Wtedy będziemy działać. I to obojętnie z kim, nawet diabłem. Szyldy partyjne nie będą mieć wówczas znaczenia.

Czy to oznacza, że równie dobrze Kukiz ’15 doraźnie może porozumieć się z PO, jak i z PiS?

Tak. Nasze wspólne działanie będzie ograniczało się jedynie do konkretnych spraw. A tutaj można porozumieć się z każdym kto proponuje coś wartościowego. Nie mamy żadnych uprzedzeń ideologicznych. Jako członkowie Kukiz ’15 chcemy zmienić ustrój i to nas łączy. Poglądy mamy jednak bardzo zróżnicowane. Stanowimy taki „mały Sejm”, mamy w swych szeregach bardzo różne ideologie – od prawa do lewa. Pokazujemy jednak, że wyznając różne systemy wartości można działać wspólnie dla dobra państwa. Tak właśnie robimy. Chcielibyśmy zarazić tym też inne ugrupowania tak, aby zerwały ze swoim wyłącznie partyjnym myśleniem. Z korzyścią dla Polski.

To będą porozumienia zawierane z całym Ruchem Kukiz ’15 czy poszczególnymi radnymi? Wiadomo przecież, że w Waszym ugrupowaniu nie ma dyscypliny partyjnej, a to może powodować rozbieżność w głosowaniach.

Nie mamy dyscypliny partyjnej, bo nie jesteśmy partią polityczną. Jesteśmy ruchem do którego każdy może się przyłączyć i opuścić go w dowolnym, wybranym przez siebie momencie. Nie wyobrażam sobie więc zawierania odgórnych porozumień. Jeżeli jakieś decyzje w ogóle zapadną to będą dotyczyły lokalnych spraw na takim właśnie szczeblu. Nie będziemy robić niczego za plecami mieszkańców czy wbrew ich woli. Tak to powinno wyglądać. Tym bardziej nie ma potrzeby angażowania w to polityki ogólnopaństwowej.

Jak ocenia Pan wynik wyborczy Ruchu Kukiz ’15? Przy sześcioprocentowym poparciu mandatów raczej zbyt wielu nie będzie.

Jesteśmy naprawdę zadowoleni. Proszę zauważyć, że startujemy z pozycji zero bez żadnego wcześniejszego dorobku. Nie uczestniczyliśmy jeszcze w samorządowym życiu politycznym, więc każdy krok do przodu jest dla nas ogromnym sukcesem i okazją do rozszerzenia naszej idei konieczności zmian ustrojowych. Jak się okazuje, zmiany wymaga również wiele aspektów na poziomie samorządowym. Chcę jednak podkreślić, że celem ruchu Kukiz ’15 nie jest samo zdobywanie stanowisk, lecz przekazywanie dalej postulatu głębokich zmian społecznych. Chcemy propagować nasze pomysły na budowanie społeczeństwa obywatelskiego i oddanie państwa ludziom. Nie chcemy dopuszczać do dalszego rozpalania wojny polsko-polskiej, która dziś grozi nawet samemu istnieniu państwa. Najwyższy czas to skończyć.

Co było największym sukcesem Kukiz ’15 w tych wyborach?

Widowiskowym sukcesem jest pozycja, którą zajął nasz kandydat Wojciech Bakun, w wyborach na Prezydenta Przemyśla. Jest spora nadzieja, że w drugiej turze wygra z kandydatem Prawa i Sprawiedliwości i obejmie urząd. To znamienne, że w dużym mieście, w regionie niepodzielnie rządzonym przez PiS, udało się pokonać kandydata tej partii. Być może nie jest to wielki przełom, ale nawet największe tamy padają od początkowych drobnych otworów. Mam nadzieję, że tak będzie i tym razem.

Jak będzie wyglądał proces udzielania poparcia w drugiej turze kandydatom spoza Kukiz ’15? Będzie to indywidualna decyzja każdego startującego w danym mieście czy też w ogóle rezygnujecie z podejmowania takich kroków?

Ruch Kukiz ’15 nie zajmuje się udzielaniem poparcia czy dyktowaniem obywatelom tego na kogo mają głosować. To indywidualna decyzja każdego z naszych wyborców, a my szanujemy ich decyzje. Nasi lokalni działacze w poszczególnych miejscach być może będą mieli jednak jakieś preferencje, które jak uważają, przełożą się na dobro danej społeczności bądź zdecydują się wybrać mniejsze zło. Oni wiedzą najlepiej jak wygląda sytuacja w ich regionie. Prawdopodobnie to oni będą decydować czy chcą przyczynić się do sukcesu kogoś z innego ugrupowania. Na pewno nie będzie to jednak bezpośrednie oddawanie „swoich” głosów. Od tego są wyborcy. Nasz ruch tylko i wyłącznie może ich do tego zachęcić. Nie mamy i nie chcemy mieć wpływu na ludzi, którzy nam zaufali. Sami są w stanie wybrać tego kto im odpowiada.