Treść dokumentów, które pochodzą ze śledztwa Głównej Prokuratury Wojskowej Federacji Rosyjskiej z lat 1990-2004, pozostawała dotąd nieznana. Ujawnili je dla Polskiej Agencji Prasowej prokuratorzy IPN z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie, którzy od listopada 2004 r. prowadzą śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej.

Reklama

"W przesłanych 20 tomach dokumentacji śledczej znajdują się listy wywozowe (listy śmierci) z obozu ostaszkowskiego wraz z potwierdzeniami odbioru z Zarządu do Spraw Jeńców Wojennych NKWD ZSRR w Moskwie pakietów z kolejnymi listami oraz korespondencją w sprawie wyjaśniania pomyłek odnośnie personaliów jeńców lub numerów ich spraw"- poinformowała PAP prowadząca śledztwo prokurator IPN Małgorzata Kuźniar-Plota.

Ponadto stwierdzono "bardzo dużą liczbę protokołów przesłuchania w charakterze świadków byłych funkcjonariuszy NKWD, z których część mogła mieć lub miała związek z rozstrzeliwaniem polskich jeńców". Wśród nich są m.in. dwa protokoły przesłuchania szefa zarządu NKWD obwodu kalinińskiego Dmitrija Tokariewa. "W aktach znajduje się także dokumentacja z poszukiwania byłych funkcjonariuszy NKWD w celu ich przesłuchania. W wypadku ich śmierci przesłuchiwano członków ich najbliższej rodziny (żona, dzieci) i dokumentowano fakt zgonu" - podała prokurator IPN.

Podczas oględzin ustalono również, iż wśród przekazanych materiałów znajduje się dokumentacja archiwalna dot. składu osobowego, historii utworzenia, projektów rozkazów dla 136 specjalnego pułku wojsk konwojowych NKWD ZSRR, który przewoził polskich jeńców do obozów. "W przekazanych aktach nie stwierdzono dokumentów zawierających personalia 3870 obywateli polskich - więźniów osadzonych w więzieniach na tzw. Zachodniej Białorusi, określanych potocznie mianem białoruskiej listy katyńskiej" - poinformowała Kuźniar-Plota. Podkreśliła jednak, że kopie dokumentacji rosyjskiego śledztwa "mają bardzo istotne znaczenie", ponieważ są uwierzytelnionym materiałem dowodowym dla polskiego śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej.



"Pozwalają na ustalenie działań organizacyjnych związanych z utworzeniem obozów dla polskich jeńców wojennych, liczby osadzonych jeńców, warunków pobytu, dokumentacji związanej z przygotowaniami do wywozu jeńców partiami do miejsc kaźni w ramach tzw. +rozładowania obozów+, ustalenia personaliów jeńców i daty ich wywozu z obozu do +dyspozycji+ NKWD, ustalenia personaliów funkcjonariuszy NKWD biorących udział w transportowaniu, mordowaniu i grzebaniu ciał zamordowanych" - wymieniała prokurator IPN. Dodała też, że obecnie trwa, przy udziale biegłych tłumaczy, dokonywanie oględzin uzyskanych kopii i selekcja materiału do tłumaczenia.

Kuźniar-Plota odniosła się także do 67 tomów kopii akt śledztwa przekazanych Polsce w maju br. przez władze Rosji. Otrzymał je wówczas wykonujący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski. Jak podała, są te same dokumenty, które Rosjanie udostępnili prokuratorom IPN w październiku 2005 r. w Moskwie, bez możliwości ich skopiowania. "Planowane jest ich stopniowe tłumaczenie" - dodała prokurator.

Poinformowała też, że Oddziałowa Komisja w Warszawie nie dysponuje informacjami dotyczącymi kolejnej partii 50 tomów kserokopii dokumentacji śledczej, które 3 grudnia rosyjska Prokuratura Generalna przekazała ambasadzie polskiej w Moskwie. Jak dowiedziała się PAP w MSZ, 50 tomów akt rosyjskiego śledztwa znajdują się już w Polsce i mają być wkrótce przekazane do IPN.



Według historyka PAN prof. Wojciecha Materskiego nie jest wykluczone, że wśród 50 tomów akt rosyjskiej prokuratury może znajdować się białoruska lista katyńska. Zawiera ona nazwiska 3870 osób spośród ok. 22 tys. rozstrzelanych przez NKWD na podstawie decyzji sowieckiego Politbiura z 5 marca 1940 r. Ofiary listy białoruskiej zostały najprawdopodobniej zamordowane w więzieniu w Mińsku i pogrzebane w pobliskich Kuropatach z ciałami innych ofiar stalinizmu. Lista ta nie została dotychczas ujawniona, a jej poszukiwania - mimo kwerendy zleconej przez premiera Władimira Putina na początku kwietnia br. - nie przyniosły rezultatu.

Reklama

"Do tej pory Rosjanie szukali listy białoruskiej w archiwach FSB, ale jej nie znaleźli. Ale może jej nie ma dlatego, ponieważ została przekazana na potrzeby śledztwa Głównej Prokuratury Wojskowej w oryginale, nie w kserokopii i jest w tych aktach" - powiedział PAP Materski. Na białoruską listę katyńską czekają rodziny i bliscy Polaków, którzy po wtargnięciu ZSRR do Polski 17 września 1939 roku zaginęli bez wieści na ziemiach zajętych przez Armię Czerwoną.