Sędzia Agnieszka Jurga przez ponad 10 miesięcy nie rozpatrywała sprawy, którą zgodnie z przepisami powinna zakończyć w miesiąc. Za jej lekceważenie prawa podatnicy zapłacili 5 tysięcy złotych. Sędzia zagubiła też w aktach skargę na samą siebie. Mimo tych błędów jest kryta przez przełożonych - czytamy w gazecie. Opóźnienia w orzekaniu nie przeszkodziły im zgodzić się na jej sześciotygodniowy urlop.

To historia jednostkowa, ale w dramatyczny sposób obnaża patologie polskiego wymiaru sprawiedliwości - podsumowuje "Rzeczpospolita".

Jest jednak szansa, że sędzia odpowie za zaniedbania. Umożliwiła to determinacja poszkodowanego. Po jego interwencji rozpoczęto postępowanie dyscyplinarne przeciw sędzi.