Ponad połowa z 2,5 tys. gmin ma własne spółki komunalne. To one najbardziej sprzeciwiały się konieczności przeprowadzania przetargów na wybór firmy, która od 1 lipca ma wywozić śmieci. Inowrocław, nieformalny lider buntowników, skierował sprawę do Trybunału Konstytucyjnego.

Reklama

Gdy rząd zagroził gminom karami finansowymi, a termin na wdrożenie zmian nieubłaganie się zbliżał, liczba „buntowników” skurczyła się z 1,2 tys. do... 18. Tak wynika z listy, którą stworzyło Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji.

Do 1 lipca umowy z firmami śmieciowymi miało 2112 samorządów. Kolejnych 188 było przed ich podpisaniem, a 161 – w trakcie przetargów. Znalazło się 18, które w ogóle nie zorganizowały przetargów.

Jedną z nich jest Sopot. Zadanie powierzyliśmy naszemu zakładowi budżetowemu, który nie jest spółką. Mamy opinie prawne, że to prawomocne – mówi Magdalena Czarzyńska-Jachim, rzecznik prasowy miasta. Dodaje, że przetargi mogą obrócić się przeciwko mieszkańcom, np. gdy gmina źle rozpisze specyfikację istotnych warunków zamówienia i śmieci zamiast z posesji odbierane będą z ulicy. Nie wykluczamy, że np. za pół roku ogłosimy przetarg. Na razie chcemy sprawdzić, jak system zadziała, by mieć nad nim kontrolę – zapowiada.

Z kolei zastępca burmistrza Koniecpola Janusz Stypka twierdzi, że miasto ma problem z przygotowaniem specyfikacji istotnych warunków zamówienia. Urzędnicy obawiają się sytuacji, w której nie uda się wyłonić żadnej firmy, a gmina zostanie na lodzie. W naszej okolicy 9 samorządów stworzyło związek międzygminny i żadna z firm biorących udział w przetargu nie zdecydowała się podpisać umowy – mówi Stypka. Na razie miasto z wolnej ręki zleciło wywóz śmieci Miejskiemu Przedsiębiorstwu Komunalnemu. – Dla nas ważniejszy jest rezultat. Zorganizowaliśmy system, być może z naruszeniem prawa, który działa – stwierdza wiceburmistrz.

Wspomina też o tajnych kontrolach przeprowadzonych w gminie przez wojewódzkich inspektorów ochrony środowiska. Sprawdzali, jak nowy system działa, rozmawiali z mieszkańcami. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska przyznaje, że choć oficjalne kontrole ruszą 16 lipca, to niewykluczone, że inspektorzy w gminie pojawią się wcześniej. Wojewódzkie inspektoraty już przeprowadzają kontrole interwencyjne, np. po otrzymaniu skarg od mieszkańców – przyznaje Kinga Dębkowska z GIOŚ. – Od 16 lipca do 8 listopada zaplanowany jest cykl kontrolny, w którym inspektorzy sprawdzą, czy gminy wywiązują się ze swoich obowiązków określonych w znowelizowanej ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach – dodaje.

Samorządowcy wskazują, że skurczenie się listy buntowników z 1,2 tys. do 18 jest pozorne. Gminy wiedzą, jak chronić interesy swoich spółek, a wskazówki dał im sam ustawodawca. Gminy mogą zajmować się np. administrowaniem i organizacją nowego systemu gospodarki odpadami komunalnymi, prowadzeniem punktów selektywnego zbierania odpadów, świadczeniem dodatkowych usług w zakresie odbierania ich od właścicieli nieruchomości (nieobjętych opłatą za gospodarowanie odpadami komunalnymi), odbieraniem odpadów od właścicieli nieruchomości, na których nie zamieszkują mieszkańcy, jeżeli rada gminy w drodze uchwały nie włączy tych nieruchomości do systemu gminnego. Czasem zamiast robić Rejtana, wystarczy pomyśleć - ironizuje jeden z samorządowców.