To mi wygląda na przerażający, ale prawdziwy tytuł jak z Larssona - "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Nie jestem w stanie znaleźć żadnego innego uzasadnienia - mówiła Bratkowska w programie "Tak czy nie" Polsatu News podczas dyskusji o proponowanym przez Komisję Kodyfikacyjną przy Ministerstwie Sprawiedliwości zaostrzeniu kary za przerwanie ciąży.

Reklama

W dyskusji uczestniczył Jacek Żalek z Polski Razem. Poseł mówił, że w 21. dniu życia płodu zaczyna mu bić serce. Przekonywał, że życie ludzkie zaczyna się w momencie poczęcia.

- Prawo do życia jest prawem człowieka. Jest zapisane w konstytucji. Minister sprawiedliwości stoi na jej straży. Nikt nie dał nam prawa pozbawiać nas tego prawa dlatego, że są osoby, które uważają, że wszystko, co jest związane z macierzyństwem, absolutnie nie podlega innym kategoriom niż kategorie rozumienia rzeczywistości przez feministki - mówił Żalek.

Bratkowska przekonywała z kolei, że dane na temat liczby wykonywanych aborcji w Polsce są niedoszacowane. Wspomniała o podziemiu aborcyjnym i przyznała, że sama zaprowadziła jedną ze swoich przyjaciółek na zabieg usunięcia ciąży.

Na koniec dyskusji wyznała: - Jestem teraz w ciąży i zamierzam ją przerwać. Więc bardzo proszę, żeby pan doniósł na mnie, żeby pan pilnował mnie i rozkazał mi rodzić. Niech pan mi powie: rozkazuję pani urodzić, będę nasyłał na panią policję i zostanie pani zmuszona, bo zakaz jest rozkazem.

W rozmowie z NaTemat kobieta podała datę: W Wigilię, 24 grudnia.

Nie planowałam tego. Gdy szłam do programu, nie miałam tego w głowie. To był mój wyraz rozpaczy, bo miałam wrażenie, że siedzę naprzeciwko człowieka (Jacka Żalka – red.) który jest impregnowany na argumenty. Rozmowa dotyczyła kwestii legalizacji prawa do przerywania ciąży, a nie aborcji jako takiej, do niej można mieć stosunek bardzo różny - powiedziała w rozmowie z NaTemat.pl

Deklaracja Bratkowskiej o planie przerwania ciąży wywołała burzę. Na katolickim portalu Fronda.pl pojawiło się wezwanie do modlitwy za Bratkowską.