W nocy ze środy na czwartek trzech aktywistów przewróciło pomnik ks. Henryka Jankowskiego stojący niedaleko kościoła św. Brygidy w Gdańsku - podał portal OKO.press. Nagranie filmowe z tego zdarzenia udostępnił na portalu społecznościowym dziennikarz Tomasz Sekielski. Sprawcy zostali zatrzymani przez policję.

Reklama

Na nagraniu widać, jak mężczyźni założyli najpierw na szyję figury pętlę, podważyli cokół i ciągnęli, aż pomnik upadł na przygotowane wcześniej opony. Miały zapobiec zniszczeniu pomnika, bo, jak zadeklarowali aktywiści, ich "celem jest rozbicie fałszywego i ohydnego mitu Henryka Jankowskiego, nie zaś – materii jego pomnika". Na leżącym pomniku, który oddzielił się od cokołu, ale nie rozpadł, ułożyli strój ministranta i dziecięcą bieliznę. Miał to być symbol cierpienia molestowanych przez prałata dzieci.

Podejmujemy działanie, którego celem jest symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego – napisali aktywiści w kilkustronicowym manifeście przekazanym OKO.press. Portal podał dane osobowe sprawców przewrócenia pomnika.

Pan W. (jeden ze sprawców przewrócenia pomnika - PAP) ma prawo do tego, że mu się ten pomnik nie podoba, ale nie wolno panu W. wymierzać samemu jakiejś kary. Od tego są sądy - powiedział PAP Grzegorz Pellowski, przyjaciel ks. Jankowskiego i członek komitetu społecznego budowy pomnika duchownego.

Zapowiedział, że od sprawców obalenia pomnika będą dochodzić zapłaty za jego naprawę i ponowne postawienie.

Jesteśmy po rozmowach z prawnikami. Przewodniczący komitetu budowy pomnika Krzysztof Dośla (przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność" - PAP) złożył już na policji zawiadomienie o przestępstwie, bo to jest znacznych rozmiarów szkoda. Dzisiaj, jutro, do końca tygodnia chcemy ten pomnik przywrócić do stanu pierwotnego, a fakturę za wszystkie te prace damy do zapłacenia "bohaterom dnia" - dodał Pellowski, który jest właścicielem gdańskiej sieci piekarń.

Jego zdaniem, wstępne i szacunkowe koszty związane z ponownym postawieniem pomnika mogą wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Reklama

Aktywiści wyjaśnili w manifeście, że "w tym prostym fizycznym akcie (obalenie pomnika - PAP) wyraża się nasza kulturowa i obywatelska niezgoda na obecność w przestrzeni publicznej zła uosobionego, pogardy dla drugiego człowieka i jego uprzedmiotowienia, gwałtu na jego wolności i prywatności, terroru psychologicznego, braku szacunku dla bólu i gniewu ofiar, wreszcie też – mowy nienawiści, jak również – bałwochwalczego kultu osób będących, jak Henryk Jankowski, nosicielami tych postaw oraz sprawcami podobnych czynów i zachowań".

W grudniu 2018 r. w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelan Solidarności, wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku Henryk Jankowski został oskarżany m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich.