Wydarzenia odbyły się pod hasłem "Kraków wolny od nienawiści".

Zgodnie ze źródłami PAP w kulminacyjnym momencie (jeśli chodzi o frekwencję) demonstracji przed Urzędem Miasta Krakowa brało udział ok. 1 tys. osób. Przyniosły one ze sobą flagi tęczowe i flagi Unii Europejskiej, a także kartonowe tablice z napisami "Szkoła wolna od nienawiści", "Tolerancja", "Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień". Manifestacja przebiegła spokojnie, towarzyszyła jej muzyka znana z marszów równości, demonstranci nie skandowali żadnych haseł, lecz wzajemnie ze sobą rozmawiali.

Przed krakowski magistrat przyszła m.in. pani Marta z dzieckiem na rękach. Pani Marta wychowała się na Podlasiu i jak powiedziała PAP, jest zszokowana sobotnimi wydarzeniami w Białymstoku. Wychowałam się na pograniczu trzech kultur: żydowskiej, prawosławnej i katolickiej i, choć bywały jak wszędzie drobne nieporozumienia, to żyliśmy w pokoju – wspominała pani Marta, matka dwójki dzieci. Gdyby któreś z moich dzieci miało partnera tej samej płci, to nie przeszkadzałoby mi to. Najważniejsze jest, by moje dzieci były szczęśliwe i bezpieczne w tym kraju – powiedziała.

Podczas wieczoru można było się wpisywać do pamiątkowej księgi solidarnościowej, wystawionej pod specjalnym namiotem przy budynku magistratu. "Wspieramy całym sercem. Maja i Zosia" – brzmi pierwszy wpis. Kolejny należy do osoby, która podpisała się, jako "dojrzała krakowianka”. Napisała, że "całym sercem jest za równouprawnieniami i tolerancją". Księga ze wspierającymi wpisami pojedzie do Białegostoku.

Dla uczestników wieczoru otwarty był budynek urzędu miasta – tu w holu głównym zainteresowani mieli okazję obejrzeć okolicznościową wystawę fotografii Agnieszki Fiejki. Zdjęcia obrazują krakowskie marsze równości. W holu magistratu znalazła się także tęczowa flaga.

Wieczór solidarności ze społecznością LGBT+ zorganizowała Rada ds. Równego Traktowania, powołana w maju przez prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego.

Ideą inicjatywy jest pokazać, że Kraków to strefa wolna od nienawiści, że to miasto otwarte, w którym każdy mieszkaniec i mieszkanka mogą czuć się bezpiecznie bez względu na orientację seksualną. Nie ma zgody Krakowa na dyskryminację – powiedziała PAP przewodnicząca Rady ds. Równego Traktowania Nina Gabryś.

Jak dodała, akcja "Kraków bez nienawiści ma pokazać" jak wielu mieszkańców wspiera osoby dyskryminowane w "trudnym momencie". Chodzi o ostatnie wydarzenia białostockie (w sobotę podczas pierwszego marszu równości w Białymstoku kontrmanifestanci pobili uczestników marszu-PAP), które budzą strach i o naklejki dyskryminujące w jednym z czasopism – doprecyzowała.

Pierwotnie w ramach wieczoru "Kraków wolny od nienawiści" planowane było spotkanie w sali Lea w budynku magistratu oraz towarzysząca mu ekspozycja zdjęć z marszów równości i wystawienie księgi pamiątkowej z wpisami wspierającymi dla Białegostoku. "Okazało się, że jest duże zainteresowanie wydarzeniem i wnętrze urzędu miasta nie pomieściłoby wszystkich" – powiedziała Nina Gabryś uzasadniając odwołanie spotkania w urzędzie miasta na rzecz demonstracji przed budynkiem. Na Facebooku zainteresowanie akcją wyraziło ok. 12 tys. osób, a 2,5 tys. osób zadeklarowało przyjście na wydarzenia.

Jak podkreślili organizatorzy czwartkowych wydarzeń, za wystawę i księgę pamiątkową w ramach akcji odpowiada Rada ds. Równego Traktowania, a za demonstrację - stowarzyszenie Queerowy Maj i Fundacja Równość.