Chciałbym prosić rodziny zabitych i rannych, chciałbym prosić naród polski o przebaczenie; wstyd mi za to, co Niemcy, działając w imieniu Niemiec wyrządzili Polsce - powiedział Maas.

Wstyd mi też, że wina ta po wojnie była zbyt długo przemilczana - dodał.

Zaznaczył, że "tym bardziej poruszające jest to, że po wojnie to Polacy często podawali rękę w geście pojednania". Przypomniał list biskupów polskich do niemieckich z listopada 1965 r., w którym znalazło się zdanie "przepraszamy i prosimy o przebaczenie". Imponujący gest, który niestety nie spotkał się z takim odzewem, na jaki zasługiwał - podkreślił Maas.

Nie tylko ofiarom jesteśmy winni szczere przepracowanie przeszłości i zmierzenie się z nią, jesteśmy to winni samym sobie, ponieważ dopiero wspólna pamięć do wspólnej przyszłości - przekonywał.

Do dziś w Niemczech, jak mówił szef MSZ, zbyt mało uwagi poświęca się Powstaniu Warszawskiemu. Stąd, jak dodał, władze Niemiec postanowiły tę wiedzę promować.

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz podkreślił, że "we wrześniu 1939 r. Polska była pierwszym krajem, który stawił zbrojny opór żądaniom Hitlera". Przez 35 dni w osamotnieniu broniła się przed atakiem dwóch totalitarnych sąsiadów: Trzeciej Rzeszy i Związku Sowieckiego - mówił.

Polska została podbita, została pobita, ale nie skapitulowała. Nie było czegoś takiego, jak akt kapitulacji państwa polskiego czy wojska polskiego - podkreślił szef MSZ.

Dziś wspólnie chylimy czoła przed powstańcami Warszawy i cywilnymi ofiarami powstania. Jesteśmy im wdzięczni za wolność - wielki dar, z którego dzisiaj możemy korzystać - powiedział Czaputowicz.

Szef polskiej dyplomacji podkreślił, że szkody wyrządzone Polsce i Polakom nie zostały przez ich sprawcę naprawione; fakt ten jest wyrazistą ilustracją szerszego problemu, który uniemożliwia nam Polakom uznanie kwestii reparacji za zamkniętą.