Śledztwo wszczęła Prokuratura Rejonowa Białystok. Na razie dotyczy ono wypadku ze skutkiem śmiertelnym - poinformował w poniedziałek szef tej prokuratury Karol Radziwonowicz. Śledczy czekają na wyniki sekcji zwłok zmarłego 14-latka i ustalenie przez biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej przyczyny śmierci.

Prokurator Radziwonowicz zwrócił uwagę, że śledztwo może obejmować też okoliczności nie tylko samego wypadku, ale też kwestie dotyczące uprawnień do kierowania takim pojazdem, udostępnienia go nieletnim i opieki nad nimi ze strony dorosłych. Przepisy dotyczące rejestracji i użytkowania quadów różnią się bowiem w zależności od wagi takiego pojazdu, pojemności, mocy silnika i rozwijanej prędkości. Będziemy na pewno interesować się tym, w jaki sposób te dzieci weszły w posiadanie quada, czy stało się to za wiedzą rodziców. Na pewno będzie to szeroko badane - dodał prokurator.

Według informacji podawanych w dniu wypadku przez policję, na drodze gruntowej i prostym jej odcinku, kierujący takim pojazdem chłopak zjechał - z nieustalonych na razie przyczyn - do rowu. Wraz z nim jechali dwaj inni chłopcy, w wieku 13 i 16 lat. Cała trójka nie miała kasków.

Jak podaje Kurier Poranny  zmarły 14-latek to syn Damiana Raczkowskiego, byłego posła na Sejm V, VI i VII kadencji.

Polityk na swoim profilu na Facebooku zamieścił wzruszające pożegnanie syna.

"Tylko czwartą część serca Ci oddaję Kochany Synku. Choć chciałbym oddać całe. Jeszcze Gabi, Oluś i Emilka. Oni też muszą mieć swoje miejsce... Wiem, że tego byś chciał. Taki dorosły i mądry byłeś. Jak Twoja Mama...Dziękuję Ci, że zaczekałeś. Pożegnaliśmy się uściskiem dłoni.
Jak mężczyźni. Piękny, dumny, ukochany...Szkoda, że taki zimny. Odszedłeś w miejscu, które kochasz. Przyjaciele są cali..." - napisał.