Zginęły cztery osoby, w tym dwójka dzieci. Transportowanych osób rannych było ponad 40, ale kolejne osoby zgłaszały się samodzielnie do szpitala. Wypadków rażenia piorunami było w dniu dzisiejszym w Tatrach bardzo dużo. Zarówno po stronie polskiej jak i po stronie słowackiej. Wszystkie osoby, które potrzebowały pomocy zostały przetransportowane do szpitali – zaznaczył Krzysztof.

Ratownicy przypuszczają, że uderzenie pioruna nastąpiło bezpośrednio w krzyż stojący na szczycie.

Część osób była tam rażona na pewno bezpośrednio, bo informacje były, że po uderzeniu pioruna ludzie spadali wręcz na stronę południową Giewontu. To rażenie poszło po łańcuchach ubezpieczających wejście na kopułę uderzając wszystkich po kolei. Wyglądało to dramatycznie. Kilkadziesiąt osób leżało tam. Musiały być po kolei identyfikowany ich stan zdrowia – relacjonował naczelnik.

Rażenia głównie nastąpiły w okolicach kopuły szczytowej Giewontu, ale także na Czerwonych Wierchach. Tam ranny został obywatel portugalski, który w stanie poważnym ale stabilnym trafił do szpitala.

Sprawdzamy jeszcze szlaki, czy nie został ktoś ranny potrzebujący pomocy. Ratownicy zaczynają przemieszczać się do Zakopanego. Ciała ofiar tej tragedii są transportowane w dół różnymi drogami. Śmigłowiec nie mógł już wykonać transportów do Zakopanego – wyjaśnił naczelnik.

Czwartkowa burza w Tatrach nadeszła bardzo szybko. Giewont należy do szczególnie niebezpiecznych miejsc podczas burzy. To miejsce wyjątkowo narażone na uderzenia piorunów z uwagi na metalowy krzyż oraz łańcuchy ubezpieczające wejście na kopułę szczytową. Jeżeli są jakiekolwiek symptomy zbliżającej się burzy, należy natychmiast zejść ze szczytów i grani.

W akcję było zaangażowanych wiele służb ratowniczych. Podczas akcji wykorzystano wszelkie środki transportu, aby przewieźć rannych do szpitali. Oprócz pięciu śmigłowców, użyto samochodów terenowych TOPR i GOPR, pojazdów straży pożarnej, a także pojazdy schronisk górskich.

Cztery osoby nie żyją: dwoje dzieci i dwoje dorosłych

TOPR potwierdził informację o czterech ofiarach śmiertelnych po polskiej stronie Tatr; to dwoje dzieci i dwie osoby dorosłe - poinformował w czwartek po południu wojewoda małopolski Piotr Ćwik po posiedzeniu sztabu kryzysowego.

Ćwik powiedział też mediom, że na ten moment w szpitalu w Zakopanem jest 89 osób i są to osoby lżej poszkodowane. - Cześć osób jest transportowana do szpitali m.in. w Suchej Beskidzkiej, Nowym Targu, Myślenicach Krakowie – dodał.

Jak podkreślił, "nie jesteśmy w stanie powiedzieć kiedy akcja się zakończy". - Ratownicy pozostaną w górach tak długo jak będzie to potrzebne – mówił.

Służby działają i pracują, aby dotrzeć do wszystkich poszkodowanych. Nie wiemy ile osób może być jeszcze w górach – stwierdził.

Rodziny osób poszkodowanych w Tatrach po polskiej stronie gór mogą dzwonić na specjalną infolinię pod numerami: (18) 201 71 00 i (18) 202 39 14.

Strażacy koncentrują swoje siły w Tatrach

Zostaliśmy włączeni do akcji ratowniczej w Tatrach. W tej chwili w akcji uczestniczy około 70 strażaków. Zastępy są wyposażone w samochody terenowe i quady. Rejon koncentracji naszych sił stworzyliśmy obok schroniska górskiego na Polanie Kalatówki oraz przy schronisku na Hali Kondratowej – powiedział PAP rzecznik zakopiańskiej straży pożarnej Andrzej Król–Łęgowski.

Działania strażaków trwają też przy zakopiańskim szpitalu im. Chałubińskiego, gdzie rozstawili namiot medyczny i organizują punkt przyjęć poszkodowanych.

Cały czas na zakopiańskim lądowisku przy szpitalu lądują śmigłowce LPR oraz śmigłowiec ratowniczy Sokół TOPR, które dowożą rannych.

Wsparcie ratowników Grupy Podhalańskiej GOPR

W związku z bardzo trudnymi warunkami atmosferycznymi w Tatrach i szczególnie dużą ilością działań ratowniczych prowadzonych w jednym czasie 21 ratowników Grupy Podhalańskiej GOPR wesprze prowadzone tam działania ratownicze - podała w czwartek po południu GP GOPR.

Jak poinformowano, obecnie ratownicy GP GOPR wspierają ratowników TOPR w prowadzonych i kierowanych przez TOPR działaniach. GOPR w związku z sytuacją poprosił także turystów o rozważne dobieranie celów górskich wycieczek i zwracanie szczególnej uwagi na komunikaty pogodowe.

Prezydent złożył wyrazy współczucia. Premier uda się na południe Polski

"Potworna burza w Tatrach. Zakopiańczycy mówią, że od kilkudziesięciu lat nie było takich wyładowań atmosferycznych nad górami. Wielu turystów zostało poszkodowanych. Trwa akcja ratunkowa. Wyrazy współczucia dla wszystkich dotkniętych kataklizmem" - napisał prezydent Andrzej Duda.

Jak poinformował rzecznik rządu Piotr Müller w związku z trudną sytuacją w Tatrach premier Mateusz Morawiecki uda się na południe Polski.

Metalowy krzyż na szczycie Giewontu często przyciąga wyładowania atmosferyczne. Przebywanie na szczycie podczas burzy jest niebezpieczne, podobnie jak wędrowanie szlakami, które są uzbrojone w łańcuchy pomocnicze.

W czwartek rano w Tatrach świeciło słońce i panowały dogodne warunki do wędrówki, jednak prognozy pogody się sprawdziły i w miarę upływu dnia niebo nad górami zasnuły gęste chmury. Około południa rozpętała się zaś gwałtowna burza.